Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18078 miejsce

O absurdzie biurokracji. Czy to koniec działalności Markotu?

Walka z biurokracją, to jak walka z wiatrakami. Bezduszność urzędników i samowola budowlana będą przysłowiowym gwoździem do trumny dla oddziału Markotu na Bielanach.

Budynek przy ul. Rudnickiego w Warszawie, który obecnie Markot dzierżawi od miasta stołecznego Warszawy, pochodzi z lat sześćdziesiątych. Mimo, że nie jest on własnością ośrodka, stale jest przez niego remontowany. Na tym samym placu, stoi jeszcze jeden budynek, który spłonął przed trzynastoma laty. Ośrodek zainwestował w nowy projekt i jego mieszkańcy zaczęli go odbudowywać. Niestety nie mieli odpowiedniego pozwolenia na odbudowę. Burmistrz dzielnicy Bielany, Zbigniew Dubiel wstrzymał prace i do tej pory, mimo licznych wniosków, nie wyraża na nią zgody. Sprawa jest w toku od 1999 roku.

 / Fot. Agnieszka Drążek- Od wielu lat staramy się wykończyć i zalegalizować budynek obok. Nie możemy tego zrobić, bo ten teren jest dzierżawiony, a burmistrz dzielnicy Bielany nie wydał nam pozwolenia - opowiada Olga Radziwon, kierownik Markotu na ul. Rudnickiego w Warszawie. - Chcielibyśmy wyremontować ten budynek, aby warunki były lepsze dla osób bezdomnych. Bo obecnie użytkowany barak, to jest morze potrzeb - dodaje. Inwestowanie w remont obecnego budynku jest bezcelowe, kiedy za podobne pieniądze można wybudować nowy, w pełni dostosowany do osób potrzebujących.

- Cały projekt, dokumentacja tego drugiego, spalonego budynku jest już w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego w Warszawie. A burmistrz nie to, że się nie zgadza tylko nie mówi nic. Jest tak napięta sytuacja, że prosimy już o wsparcie prezydenta miasta Warszawy - zaznacza pani Radziwon.

Do burmistrza zostało złożonych w ostatnich latach kilka wniosków. Ostatni w lipcu bieżącego roku. - Burmistrz ma dwa miesiące na odpowiedź jeżeli uznaje sprawę za trudną. Tylko, że zazwyczaj jeżeli za taką ją uznaje, to zawiadamia, że potrzebuje więcej czasu. A do tej pory sprawa jest nie rozpatrzona - mówi pani Radziwon. - My naprawdę się staramy, walczymy. Nie jest nam łatwo zdobyć pieniądze. Owszem, to był głupi pomysł, aby odbudować budynek bez legalizacji, ale to były inne czasy - podkreśla.

- To był taki sam budynek, jak ten, który teraz użytkujemy, tylko że on spłonął w 1997 roku. I później ludzie, którzy mieszkali w ośrodku odbudowywali go bez pozwoleń. To kosztowało bardzo dużo pieniędzy. Zrobiliśmy wszystko. Ten budynek byłby dostosowany do przepisów. Byłaby świetlica, kuchnia połączona ze stołówką. No, ale niestety... nie ma pozwolenia na odbudowę - stwierdza pani Radziwon. - Naprawdę mamy dokumenty, potwierdzenia, że jako ośrodek wykonujemy kawał roboty.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Bezmyślność, lenistwo, czy zła wola? Trzeba o tym pisać jak najczęściej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Anna Dolecka
  • Anna Dolecka
  • 05.09.2010 21:47

To jest Polska właśnie-dlatego mnie tam nie ma!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.