Pozycja materiału w rankingach:
Czy żeby zagrać w dobrym w polskim filmie aktor musi sam wymyślić historię, wyłożyć kasę i zatrudnić innego aktora w roli reżysera? Beata Kawka tego spróbowała. Takim sposobem na ekrany kin wchodzą w najbliższy piątek "Jasne błękitne okna".
Zaglądacie ludziom do okien? Idąc
ulicą nie możecie oprzeć się pokusie zweryfikowania zawartości mieszkania na
parterze? A może poznajecie gusta muzyczne mieszkańca czwartego piętra patrząc
na oświetlone jarzeniówką plakaty w jego pokoju? Kobiety albo ze sobą konkurują, albo stają się sobie naprawdę bliskie. Prawdziwa przyjaźń kobiet ma w sobie dużo z miłości. Walczy do końca. Głównie o tym jest film w reżyserii „prawdziwego mężczyzny” Bogusława Lindy. Wspomniane wyżej Sygita i Beata spotykają się po ośmiu latach rozłąki. Mimo skrajnie różnych warunków w jakich przyszło im egzystować (Beata wyjechała do Warszawy, Sygita pozostała w rodzinnych Maciejowicach), różnic, jakie między nimi wyrosły, nadal zdają się rozumieć bez słów i cieszyć ze wzajemnej obecności jak dzieci. Odnawiają przyjaźń. I rozpoczynają podróż w przyszłość. Krótką – ale wspólną.
Sygita jest chora. Trudność do przewidzenia w historii o
przyjaźni. Tak – teraz będzie o poświęceniu, walce Beaty o przyjaciółkę, nawet
wtedy, gdy nie ma już nadziei. Teraz będzie szpital przeplatany z ręcznie wyrabianą
trumną. Takie „pitu-pitu”, jak to zgrabnie ujęła jedna z bohaterek. Ale na film nie
składają się jedynie sceny z teraźniejszości. W tle Sygita opowiada to, co
pamięta z dzieciństwa i tej bliższej przeszłości, a kadry barwnie to obrazują. I tu pierwszy plus – Olga Jankowska
odtwarzająca rolę 13.
letniej Sygity robi to niemal identycznie, jak Joanna
Brodzik w starszym wydaniu bohaterki. Te same gesty, mimika, uśmiech. Drugi
plus to sama postać Sygity – pełnej optymizmu i dziecięcego entuzjazmu, który
Joannie Brodzik wyszedł bardzo dobrze. Trzeci plus - debiutująca na ekranie w roli córki Sygity - Marysi - Wiktoria Kiszakiewicz. Kolejna - po Wiktorii Gąsiewskiej ("Jasminum") i Julii Wróblewskiej ("Tylko mnie kochaj") nadzieja polskiej kinematografii.
Film mnie zaskoczył. Pozytywnie. Spodziewałam się przeciętnego wyciskacza łez. Czekając na projekcję – a trafiłam na samą premierę, nie dalej jak kilkanaście godzin temu, w warszawskim kinie Silver Screen (wykwintny alkohol, przekrój gości od marszałka Tuska przez Zbigniewa Hołdysa po Ninę Terentiew) – powoli zasypiałam w fotelu. Im dłużej się czeka, tym gorzej dla złego filmu – myślałam, licząc na to, że jego atutem będzie coś więcej niż biust pani Brodzik. A tu jeszcze obowiązkowy wyraz podziwu dla twórców, czyli część oficjalna, którą zgrabnie poprowadziła Marzena Rogalska. Kolejne gwiazdy wychodzące na scenę, a raczej ich obecność w filmie, zaskakiwały (jak zawsze doskonała Stanisława Celińska, jak zawsze cudowny Jacek Braciak, jak zawsze przystojny Maciej Kozłowski) i intrygowały. Obiecałam sobie – nie dam się nabrać, na łzy, które popłyną. Nie dałam się. Nie polecam filmu unikającym wzruszeń i szukającym rozrywki. Polecam film tym, którzy chcą zobaczyć kawałek życia i ludzi.
Podsumowując:
I zaznaczam, że to nie jest pean na rzecz filmu. Wystaje ponad przeciętną polskich produkcji i za to należy się mu co najmniej uwaga. Jeśli to nie jest argumentem wystarczającym dla poświęcenia kilkunastu złotych i wieczoru, to może fakt, iż reżyserem jest Bogusław Linda, co warto zweryfikować. Świat zna przypadki aktorów specjalizujących się w rolach macho, stających z biegiem czasu po drugiej stronie kamery. Chociażby Clint Eastwood – twardy cowboy i brudny Harry zbierający nagrody za film z kobietą w roli głównej („Za wszelką cenę”). Linda Oscara nie dostanie. Nie stanie się sumieniem narodu, jak nazywany bywa jego amerykański „odpowiednik”. Ale ja jakoś nigdy za Eastwoodem nie przepadałam...
Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(5.00)
Wiek: 29 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
O mnie: czasowo pracuję jak normalny człowiek; długo to nie potrwa...
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Agnieszka Gierczak 09.01.2007 21:23
Bardzo ciekawa i zachecajaca recenzja. Zawarte śa w niej opinia i odczucia autorki, których często brakuje mi w recenzach. Duzy +