Facebook Google+ Twitter

O bohaterach Euro słów kilka ...

Na każdym turnieju rodzą się nowe gwiazdy, a gasną stare. Jedni porywają tłumy, a drudzy są w cieniu. Na każdym turnieju jest ktoś swą grą cieszy kibiców i chciałbym właśnie, o takich zawodnikach napisać.

Moje zainteresowanie futbolem zaczęło się wraz z europejskim czempionatem w Anglii w 1996 roku. To pierwszy turniej, który zapadł mi w pamięć. Do dzisiaj pamiętam spotkanie finałowe i to, w jakich okolicznościach moi faworyci, gospodarze, żegnali się z turniejem, a wraz z nimi najlepszy strzelec turnieju, Alan Shearer. Choć najlepszym zawodnikiem turnieju obwołano Jurgena Klinsmana, to wieloletni kapitan reprezentacji „Lwów Albionu” był tym, o którym najgłośniej mówiłem. Napastnik ów na turnieju spisywał się znakomicie, w każdym z meczów fazy grupowej zdobywał bramkę, a z Holendrami strzelił nawet dwie. Swojego ostatniego gola na turnieju, strzelił w meczu półfinałowym, w którym gospodarze, w dramatycznych okolicznościach pożegnali się z turniejem (ich katem była reprezentacja Niemiec). Shearer strzelił dwie bramki w seriach rzutów karnych (w ćwierćfinale z Francją i z Niemcami) oraz został wybrany do najlepszej jedenastki turnieju. Znakomity występ i równie dobry sezon w klubie zaowocował transferem do Newcastle United. Kevin Keegan zapłacił za Shearer’a 15 milionów funtów, co w tamtych czasach było najwyższą kwotą w historii.

Na kolejnych mistrzostwach Anglia nie błysnęła, lecz klasę pokazali mistrzowie świata z 1998 roku – Francuzi. A ponownie ich motorem napędowym był Zinedine Zidane, choć w fazie grupowej nie strzelił żadnej bramki, to Francja pewnie awansowała do fazy pucharowej. Już w ćwierćfinale z Hiszpanią „Zizou” pokazał swój kunszt i pięknym uderzeniem z rzutu wolnego dał prowadzenie swojej drużynie, która wywalczyła awans do półfinału, gdzie zmierzyła się z Portugalią. I po niezwykłym spotkaniu i „złotym golu” strzelonym oczywiście przez Zidane’a na 3. minuty przed końcem dogrywki „Tricolores” mogli cieszyć się z awansu do finału, który ostatecznie rozstrzygnęli na swoją korzyść. Sam Zidane został najlepszym zawodnikiem turnieju, a pół roku później wygrał plebiscyt FIFA na najlepszego piłkarza świata.

Na ostatnim turnieju Zidane również grał wyśmienicie, lecz nie pomogło to reprezentacji Francji i została wyeliminowała w półfinale przez Greków. I to właśnie reprezentacja prowadzona przez Otto Rehhagala zachwyciła piłkarski świat, a najlepszym zawodnikiem był Theodoros Zagorakis. Kapitan „Hellady” świetnie dyrygował zespołem i rozbijał ataki przeciwników, w turnieju nie strzelił żadnej bramki, lecz w ćwierćfinale z Francją popisał się asystą. Choć wydawało się, że strzelec trzech bramek w turnieju – Angelos Charisteas był najjaśniejszą postacią tej drużyny, to tak naprawdę świetna gra w defensywie, gdzie swój olbrzymi udział miał Zagorakis była znakiem rozpoznawczym poprzednich mistrzów Europy.

Arszawin (z piłką), powstrzymywany przez Nigela de Jonga. / Fot. PAP EPA STEFFEN SCHMIDTObecny turniej dla mnie już ma swojego bohatera. Choć zagrał dopiero w dwóch meczach, to widać, że chcę jeszcze w kolejnych dwóch zagrać. Andriej Arszawin, bo o nim mowa, pojechał na turniej, choć musiał pauzować w dwóch pierwszych meczach. Jednak Hiddink podjął odważną decyzję i się nie zawiódł. Jego as pomógł reprezentacji wyeliminować Szwecję w ostatnim meczu grupowym. W ćwierćfinale zawodnik Zenitu popisał się bramką i asystą, co dało awans kosztem reprezentacji Holandii. Arszawin rozgrywa świetny turniej i jeśli nadal będzie grał z takim polotem, fantazją i odwagą, to może poprowadzić reprezentację do mistrzostwa Europy, niczym Zidane Francję, a Zagorakis Grecję.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.