Od momentu swego powstania Centralne Biuro Antykorupcyjne budzi kontrowersje. W szeregu spraw prowadzonych przez tę instytucję pojawiły się oskarżenia o polityczne inspiracje. Wymienić można w tym miejscu chociażby aferę gruntową. Jednak tak naprawdę kontrowersyjna jest już sama ustawa o CBA z 2006 roku.
Jak donosi TVN24, szef CBA Mariusz Kamiński usłyszy dziś zarzuty prokuratorskie w związku ze śledztwem w sprawie tzw. afery gruntowej. Zarzutów jest sporo - jeden z nich dotyczy fałszowania dokumentów i próby wyłudzenia korzyści majątkowej. Politycy PiS traktują te oskarżenia, jako element gry politycznej. Tymczasem z drugiej strony padają argumenty o upolitycznieniu CBA.
W związku ze sprawą rodzi się pytanie, czy na czele instytucji o policyjnych uprawnieniach powinien stać polityk? Trudno bowiem inaczej nazwać Mariusza Kamińskiego, który tuż przed powołaniem na stanowisko był posłem na sejm z ramienia PiS, wcześniej zaś stał na czele znanej z awantur Ligi Republikańskiej.
Myślenie zdroworozsądkowe wskazuje, że Kamiński od początku nie był dobrym kandydatem na szefa CBA. Tymczasem ustawa o biurze jest skonstruowana w ten sposób, że będzie go niezwykle trudno odwołać. Jednym z wymogów wszczęcia procedury odwołania jest wyrok za przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego.
Najciekawiej jednak brzmi kryterium "nieskazitelnej postawy moralnej, obywatelskiej i patriotycznej", które musi spełniać szef CBA. Słownikowo nieskazitelny jest człowiek o nieposzlakowanej opinii, czysty wręcz idealny. Zasadniczo użycie tego trudno mierzalnego terminu w ustawie, już budzi wątpliwości. Powoływanie się na ten zapis zarówno w przypadku powołania szefa CBA, jak i prób jego odwołania, rodzi konieczność arbitralnej oceny, bez konkretnych kryteriów.
Przeciwnicy powyższej argumentacji mogą powiedzieć, że chociażby ustawa o policji w ogóle nie precyzuje kryteriów powołania Komendanta Głównego. Teoretycznie nawet dopuszczalne jest obsadzenie na tym stanowisku osoby nie związanej z policją. Stało się to zresztą w III RP tylko dwukrotnie, za rządów PiS i dotyczyło Marka Bieńkowskiego i Konrada Kornatowskiego. Zasada, by policjant szefował policji jest o tyle dobra, że funkcjonariusze nie tylko znają realia służby, ale też muszą spełnić szereg wymogów, które umożliwiają im pracę. Już sam ten fakt powoduje określenie pewnego minimum zgodnie z ustawą o policji.
Pomijając aspekty formalno-prawne należy postawić jeszcze jedno pytanie: czy odwołanie Mariusza Kamińskiego z funkcji szefa CBA coś zmieni? Osobiście jestem zdania, że wakat będzie kusił polityków, by wykorzystać CBA, jako świetne narzędzie wpływu politycznego. Dlatego należy zadać pytanie, czy potrzebne jest samo biuro? Wydaje mi się, że walka z korupcją powinna być prowadzona w ramach dotychczasowych służb: policji czy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Idealistyczne myślenie, że osobna jednostka będzie poza podejrzeniem i dzięki temu osiągnie większą skuteczność, jak pokazały trzy lata działania CBA pozostaje w sferze pobożnych życzeń.