Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184886 miejsce

O co chodzi z ordynacją?

Pamiętam moje pierwsze zderzenie z felietonami Rafała Ziemkiewicza w ,,Newsweeku”. Zawsze mi się podobały, poglądy mam dość podobne, a ostatnimi czasy zmądrzałem i dorzuciłem do tego podobieństwa kwestię jednomandatowych okręgów wyborczych

fot. Robert Kwiatek / Dziennik Bałtycki Będąc jeszcze członkiem PiS, robiłem analizy wyników wyborów w mojej miejscowości (czyli w Pabianicach) w celu określenia, jaki układ okręgów wyborczych byłby korzystny dla szeroko rozumianej prawicy. Wyniki były interesujące, ale nikt ich nigdy nie pozna. :) Dało mi to jednak ciekawą próbkę tego, co stanie się, gdy zostaną wprowadzone zmiany w ordynacji. Dało też odpowiedź na pytanie, dlaczego nikt, kto będzie przy władzy, nie będzie chciał zmienić ordynacji na najbardziej korzystną dla obywateli.

Wybory rulez

Zastosowanie różnych przeliczeń pozwoliło sformułować kilka reguł, które powinny być użyte w ordynacji wyborczej, aby była ona maksymalnie korzystna dla partii politycznych.

  1. MAKSYMALNIE DUŻE OKRĘGI WYBORCZE – w dwóch okręgach po 2 mandaty partia o poparciu 25% może nie uzyskać żadnego mandatu. W jednym czteromandatowym uzyska go na pewno.
  1. DUŻE KOALICYJNE LISTY – zdecydowanie lepszy wynik osiągnie koalicja ugrupowań lewicowych lub prawicowych niż trzy partie idące osobno. Czasem jednak niektóre grupy wyborców wykluczają się nawzajem, stąd pomysł zrzeszeń. Nie każdy wyborca PiS zagłosowałby na wspólną listę z Samoobroną, ale na luźne "zreszenie"... Czemu nie?
  1. DŁUGA LISTA – chodzi o to, że zgodnie z obecną ordynacją głosy na listę sumują się na tego, który zbiera najwięcej. Stąd też lista powinna być maksymalnie wypełniona. Może dojść do takiej paranoi (znam taki przypadek), że radnym zostaje człowiek z wynikiem 100 głosów, a nie zostaje taki, który zebrał ich 400. Bo miał za krótką listę i w sumie zebrała ona mniej głosów.
  1. LOKALNY KACYK NA PIERWSZE MIEJSCE – pierwsze miejsce na tak skonstruowanej liście daje prawie pewny wybór. Spora część ludzi głosuje na partię, a że nazwiska na liście nic nie mówią, głosują na pierwszego z brzegu. Podobnie jest z ostatnim miejscem, ale od tych reguł są wyjątki. Niezbędny jest bardzo silny lider lokalny i dobra kampania. Dlatego właśnie ,,cena” pierwszego miejsca jest taka wysoka. W moim mieście zaczynała się ona od 500 zł wzwyż.

Jednomandatowy eksperyment

Zdaję sobie sprawę, że zieje z tego pesymizm i w sumie najrozsądniej byłoby nie iść na wybory. Ale nie do końca. Na początek rozejrzyjcie się, w jakim stopniu zmieniły się wasze miasta i gminy po ostatnich wyborach? Eksperyment z bezpośrednim wyborem wójtów i prezydentów moim zdaniem generalnie się powiódł. Nawet, jeśli wybór był fatalny (niestety u mnie w mieście tak było), to przynajmniej wiem, kto jest temu winien. I w następnych wyborach go pogonię. Generalnie jednak wyłoniła się grupa sprawnych menedżerów, która dobrze rządzi i widać tego efekty.

Przykładem tego jest Łódź i Jerzy Kropiwnicki, który po kilku potknięciach na początku ma wyjątkowo imponujący finisz. Na łódzkim przykładzie widać także skąd niechęć partii politycznych do takich wyborów. Kropiwnicki był kandydatem spoza dużych partii i rządził wg własnego pomysłu. We wcześniejszej kadencji, kiedy prezydenta wybierali rajcy miejscy Łódź miała ich trzech, jednego bardziej nieudolnego od drugiego i każdy był odwoływany przez radnych. Obecnie radni mogli sobie jedynie pokrzyczeć, co wyszło z korzyścią dla miasta.

 

I co dalej?

Popatrzmy teraz na małe, wiejskie gminy. Tam radnych wybierają ludzie z najbliższego otoczenia. Na moją rodzinną wioskę, z której pochodzę, wypada dwóch radnych i ludzie od lat wybierają sobie takich, których szanują i nie muszą się wstydzić. Zauważmy, że z powodów praktycznych jest to system bardzo bliski okręgom jednomandatowym. I ze znanych mi przypadków 80% takich gmin jest dobrze zarządzanych, bo tam radny musi się rozliczyć z tego, co i dlaczego zrobił.

Jak słyszę propozycję PO o okręgach jednomandatowych, to przypomina mi się stare powiedzenie: ,,Diabeł ubrał się w ornat i ogonem na mszę dzwoni”. Koncepcja jest dobra i pojawiała się wiele razy, ale gdy dochodziło do sprawy, to się rozmywała. Jedno jest pewne – zmieniłoby się dużo. W Pabianicach np. wybierałbym sobie radnego miejskiego razem z mieszkańcami kilku okolicznych bloków (około 3000 uprawnionych). I za cztery lata osobiście spytałbym go, ile zrobił. Istnieje owszem niebezpieczeństwo rozbicia politycznego w radzie, ale dlatego tak istotna jest rola prezydenta czy wójta, który ma obecnie bardzo silną pozycję. Poza tym praktyka w wielu innych krajach wskazuje na coś zupełnie innego.

Zmiany, które wprowadzono ostatnio spowodują, że głosy, które być może byłbym skłonny oddać na kogoś z PiS, przeszłyby na Samoobronę. Ostatnio spadłem z roweru. Ale nie na głowę.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Loko
  • Loko
  • 28.08.2006 13:25

"Ostatnio spadłem z roweru. Ale nie na głowę."

Po ilości błędów sądząc można polemizować. Ciekawe jaką autor szkołę ukończył ?

Komentarz został ukrytyrozwiń

KOREKTA: Nawet jeśli, ...miejscy, Łódź..., ...ostatnio, spowoduą... Czy zmiana stopnia pisma jest celowa?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.