Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > O co kto walczył, jeśli walczył...

Pozycja materiału w rankingach:

56405 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 72pkt

Oceń:

O co kto walczył, jeśli walczył...


W ostatnich dniach, z okazji kolejnej rocznicy stanu wojennego, przewija się w prasie nośne hasełko - pytanie: "Jak walczyłeś z Jaruzelskim”, co sugeruje, że każdy ma coś do opowiedzenia w tej materii. Nikt nie pyta „Czy walczyłeś?”.

Były prezydent Wojciech Jaruzelski (L) i były premier Leszek Miller (2L) podczas Nadzwyczajnego Kongresu, zorganizowanego 20 bm. w 25 rocznicę powstania OPZZ. / Fot. PAP/Grzegorz JakubowskiNikt nie pyta, bo z założenia i w ramach układania nowej historii, walczył każdy. Teraz, po tylu latach powiedzieć, że się nie walczyło mogłoby oznaczać w oczach bojowników najświeższej daty kolaborację z komuną. A to już nie przelewki.

W miarę upływu czasu, jak to zwykle u nas, przybywa bojowników: żyją i bronią swej kombatanckiej legendy ci, którzy faktycznie załapali się na początek kolejki. Niestety, w ramach narodowej dyskusji w stylu „moje na wierzchu” - już dawno wzięli się za łby. Reszta im sekunduje, podstawiając przy okazji, wzorem żaby asystującej podkuwaniu konia, własne łapy do podkucia. Mnożą się grupy bojowników tych słusznych, mniej słusznych, tych co to nawet kolaborowali i tych, którzy teraz zdrajców palcem pokazują. I tak to będzie się toczyć do us… śmierci wszystkich, którzy cokolwiek znają z autopsji.

Potem historycy całość dokumentów przepuszczą przez sito tzw. metodologii badań i w miejsce tysięcy stron kłótni, pomówień, donosów, plucia i wzajemnego oskarżania się, powstanie w historii powszechnej krótka notatka o zasadniczych faktach. Jedno jest jednak, w kontekście wspomnianego pytania pewne: teraz z Jaruzelskim i komuną walczą wszyscy. Również ci, którzy w czasach stanu wojennego fajdali w tetrowe pieluchy z państwowej wyprawki dla niemowląt.

Dlatego, nawiązując z grubsza do ubiegłorocznego tekstu opiszę dziś jeden z fenomenów ówczesnej rzeczywistości.

Fenomenem tym była tak zwana „baba z cielęciną”. Taką nazwę nadano ludziom, którzy ratowali rodziny przed gwałtownym niedoborem białka zwierzęcego. W moim przypadku był to chłop. Chłop był chudy, zarośnięty, nieprawdopodobnie brudny, śmierdzący, z niedopałkiem „Sporta” przyklejonym do wargi. Chłop był cwany, nie znał słowa koniunktura, ale wiedział, że jak "miastowe" mają kartki na mięso, a mięsa w sklepach nie ma - to miastowym trzeba mięso dostarczyć i miastowe zapłacą ile chłop zażąda. Miał rację.

Furmankę chłop stawiał w bocznej uliczce, zawieszał koniowi torbę z obrokiem i zawijając w worek ukrytą pod wiązką słomy połówkę cielaka, wsuwał się bokiem przez drzwi do kuchni.
Oswojona z konieczności z obróbką mięsa, pewnych rzeczy jednak nie byłam w stanie zrobić z powodu wyłażącej do wierzchu, niewczesnej „obrzydliwości”. Chłop więc wiedział, że moja cielęcina ma być skrócona o kopyto i połówkę łba. Tak, wiem - oczywiście - głowizna! Kto by nie chciał! Ale nie chciałam; nie byłam w stanie spreparować do stanu używalności, przeciętego w płaszczyźnie strzałkowej pyska z zębami.
Jadwiga Kowalczyk ONline profil autora

Autor: Jadwiga Kowalczyk

Napisz do autora

Artykuły (682) Galerie (88) Średnia ocen (4.20)

Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska

O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 119

Sortuj komentarze:

Autor usunął profil 12.12.2009 12:31

Ocena: Ocena pozytywna 28 Ocena negatywna 29

Ja Pana nie kocham, na ogół mężczyzn nie kocham!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 12.12.2009 12:28

Ocena: Ocena pozytywna 22 Ocena negatywna 30

Za to nazwiska Thadeck nie znajduję - widać czerwona zaraza wytrzebiła wszystkich i musieli osiąść w Szwajcarii, skąd bez ustanku próbują udowdnić, jak dobrze znają Polskę ...i kochają

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał Gdak 12.12.2009 12:26

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 32

W Polsce jest 96816 osób o nazwisku Kowalczyk

http://www.moikrewni.pl/mapa/kompletny/kowalczyk.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata Kowalczyk 12.12.2009 12:06

Ocena: Ocena pozytywna 35 Ocena negatywna 27

Thadee - genialny przykład odwracania kota ogonem "pod tezę" - w tekście nie ma ani słowa na obronę tego, co czerwone - widać autorce brakło argumentów :)Ty byś dostrzegł obronę komuny nawet w opowiadaniu o polu pełnym maków - przecież to czerwone chwasty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Zarzycki 12.12.2009 12:01

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 34

No wiesz, dlatego tak dobrze dzisiaj wyglądam:));) Najbardziej pomagali nam dziadkowie, którzy z racji ziemiańskich korzeni mieli niezłe zaplecze rodzinne wokół Kutna i samym Kutnie zresztą też. Ech, dawne dzieje....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 12.12.2009 11:48

Ocena: Ocena pozytywna 36 Ocena negatywna 32

Tak Michale - praca w sklepie mięsnym, to było stanowisko! Pisałam o takiej damie tutaj:
link

Ale widzę, że byłeś w owych czasach nieźle "obstawiony" :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 12.12.2009 11:14

Ocena: Ocena pozytywna 29 Ocena negatywna 37

Czyżby zmęczenie materiału, czytałem dużo lepsze artykuły, odchodzą bohaterowie tamtych czasów na śmietnik historii, a wraz z nimi argumenty wybielania tego co było czerwone. Niech odpowiedzialny za zaopatrzenie sklepów w tamtych czasach pozostanie bezimienny, brudny, śmierdzący chłop! Dobrze, że to już nie kułak! Aby zmobilizować autorkę do wyszukiwania lepszych argumentów do obrony lepszych czasów daję tylko 2*.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Michał Zarzycki 12.12.2009 11:14

Ocena: Ocena pozytywna 26 Ocena negatywna 30

W poranek wprowadzenia stanu wojennego moja Mama walczyła odkurzaczem - i rzeczywiście nie miałem wątpliwości, że co najmniej gadatliwemu tego dnia generałowi, może przyłożyć - ja telerankiem... rolę "chłopa i baby", w bardzo nobliwej formie, pełnili nas moi kutnowscy dziadkowie, których z kolei zaopatrywała rodzina na wsi i ciotka - kierowniczka mięsnego (to było wtedy strategiczne stanowisko porównywalne dziś z prezesem lub właścicielem banku). Moja szkolna wychowawczyni walczyła interpretacją informacji o godzinie milicyjnej, jaką miała obowiązek nam wdyktować do dzienniczków, a rodzice podpisać i... upilnować. Panie w "PGR-ze", tzn. sklepie zaopatrywanym przez okoliczne "Państwowe Gospodarstwo Rolne" (czyt. polski kołchoz) - odpowiednik dzisiejszego sklepu eko - podczas porannego dyżuru w kolejce po... tłuste mleko (to ze złotym kapslem) informowały mieszkańców kiedy co rzucą, a ci przekazywali dalej. Ludzie sobie pomagali, ale większość była przerażona. Z czasem Polaków ratował humor: "trzynastego grudnia, roku pamiętnego, wykluła się wrona z jaja czerwonego" i inne piosenki oraz zwyczaje... okupacyjne. Jadziu, tekst nie tyle był ubiegłoroczny, co z 2006 - też się czasem łapię, jak ten czas nam ucieka:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bartłomiej Kowalewski 12.12.2009 11:11

Ocena: Ocena pozytywna 37 Ocena negatywna 29

Właśnie tak Pani Jadwigo odbieram obecne przepychanki o kombatanctwo.
Jest takie powiedzenie:

Po każdej wojnie,strajku,manifestacji pozostaje więcej kombatantów niż uczestników tych zdarzeń, po kilkunastu latach już nie pamiętają o co walczyli i z kim.
Są wyjąki to najczęściej ludzie skromni, bezimienni ich nie można obsobaczyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.