Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Na luzie > O co kto walczył, jeśli walczył...

Pozycja materiału w rankingach:

56405 miejsce

Dział: Na luzie

Ocena: 72pkt

Oceń:

O co kto walczył, jeśli walczył...


W ostatnich dniach, z okazji kolejnej rocznicy stanu wojennego, przewija się w prasie nośne hasełko - pytanie: "Jak walczyłeś z Jaruzelskim”, co sugeruje, że każdy ma coś do opowiedzenia w tej materii. Nikt nie pyta „Czy walczyłeś?”.



Chłopu było w to graj - miał ten łeb dla siebie, albo sprzedawał go po raz drugi. Drugi - bo przecież płaciłam wśród całej tej nędzy, za swoją "estetyczną” fanaberię. W ten sposób, łącznie z przydziałową, wystaną w wielogodzinnych kolejkach odrobiną wieprzowiny na kartki - byłam w stanie przez miesiąc wyżywić nas pięcioro.

Gorzej było z masłem. Przydział był niewystarczający nawet dla dwojga najsłabszych członków rodziny: córeczki z chorobą trzewną i mojej 83-letniej mamy. Trzeba było więc „zdobywać” nieco masła za talony wódczane i za służbową ligninę dla znajomej ekspedientki. Wiadomo - kryzys czy nie, wojna czy pokój - co miesięczna przypadłość damska zawsze jednakowa.
Czy lignina była kradziona? Oczywiście, tak należało to nazwać, ale żadna z nas, pracownic służby zdrowia w podobnej sytuacji, w tych kategoriach o tym nie myślała. Tak samo nie było kradzieżą pranie prywatnej pościeli w służbowej pralni, co praktykowały jako rzecz „normalną” pracownice pralni. Nie nazywało się kradzieżą podbieranie porcji żywności przez pracowników magazynów żywności, zawłaszczanie dla domu brakujących na rynku rzeczy przez pracowników zaopatrzenia lub korzystanie z materiałów i pracy robotników budowlanych przez brygadzistów ekipy remontowej. Tak to się toczyło i takie były codzienne realia walki o przetrwanie w okresie narastającego kryzysu i w momencie ogłoszenia stanu wojennego.

Oczywiście - ciągle istnieli funkcjonariusze partyjni i wyższa kadra kierownicza zaopatrywana spod lady. Byli ludzie wystający pod oknem plebanii, z którego przykościelne harpie rzucały w zgromadzony tłumek kawałki amerykańskiego sera. Ale umęczona codzienność przeciętnego, pracującego człowieka, człowieka niemającego zaplecza na wsi czy możliwości rewanżu "przysługa za przysługę" nie polegała na walce z Jaruzelskim, z reżimem i komuną: polegała na walce o przetrwanie i wyżywienie rodziny. O utrzymanie głowy na powierzchni. Tylko tyle i aż tyle. Na nic innego sił nie stało.
Były prezydent Wojciech Jaruzelski (L) i były premier Leszek Miller (2L) podczas Nadzwyczajnego Kongresu, zorganizowanego 20 bm. w 25 rocznicę powstania OPZZ. / Fot. PAP/Grzegorz Jakubowski
Jadwiga Kowalczyk ONline profil autora

Autor: Jadwiga Kowalczyk

Napisz do autora

Artykuły (682) Galerie (88) Średnia ocen (4.20)

Miejscowość: w drodze | Kraj: Polska

O mnie: Emerytka. Stosunek do rzeczywistości ironiczno-cyniczno-pobłażliwy. Nie lubi rzepów na psim ogonie, dredów i wszelkich innych koltunów.

Ostatnie artykuły autora:


Komentarze: 119

Sortuj komentarze:

Ryszard Jan Zagórski 11.01.2010 09:55

Ocena: Ocena pozytywna 62 Ocena negatywna 74

Było tak i będzie, że ktoś na kimś, czy na plecach kogoś wjeżdżał żeby osiągnąć więcej, mieć lepiej itp.
Jednak dyskusja jest zawsze pouczająca. Najgorsze są głosy najbardziej zacietrzewionych, młodych z jakimiś tam doświadczeniami i lekko potraktowaną lekturą. Z pewnością kiedyś zostanie przebadany i ten czas stanu wojennego, przed i po. Ale będzie to zrobione przez historyków, socjologów, psychologów i innych specjalności - fachowców nie zaangażowanych politycznie. Krótko mówiąc, o złych i dobrych stronach tamtego czasu związanego ze stanem wojennym dowiedzą się następne pokolenia. My wiemy swoje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 15.12.2009 21:59

Ocena: Ocena pozytywna 70 Ocena negatywna 91

Nic dodać, nic ująć wspaniale opisała to Pani Jadwiga. Tak spoglądając na tamte, nie aż tak odległe czasy zastanawiam się, jak to się dzieje, że liczba "styropianowych kombatantów" z roku na rok wciąż rośnie - paczkowanie? Ci prawdziwi bohaterowie czasów "S"zostali stłamszeni i odsunięci od koryta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wojciech Arciszewski 15.12.2009 20:41

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 70

W czasach Peerelu jedną z najdynamiczniej rozwijajacyh sie organizacji byl ZBoWiD (Zwiazek Bojownikow o Wolnosc i Demokracje), skupiajacy glownie lewicowych kombatantow wszelkiej masci.
Ilosc jego czlonkow rosla wprost proporcjonalnie do uplywu czasu - od chwili zakonczenia II wojny swiatowej.W czasach stanu wojennego ilosc czlonkow ZBoWiD osiagnęła apogeum. Legitymacja ZBoWidu dawala bowiem prawo dostania towarow bez kolejki.
Ulice zaroily sie dziesiatkami tysięcy podejrzanie młodo wygladajacyh kombatantów. W tym czasie wiekszość prawdziwie zasłużonych byłych żołnierzy i marynarzy , walczacych na Zachodzie i w AK konsekwentnie odmawiało wstapienia do tej fasadowej formacji i z honorem walczylo nie z Jaruzelskim, lecz trudem codziennego emeryckiego zycia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Piotr Wierzbicki 14.12.2009 16:39

Ocena: Ocena pozytywna 67 Ocena negatywna 62

No, chociaż posłuchałem dobrej piosenki, dzięki Pani Sławie Kornackiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 14.12.2009 11:44

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 64

Rzeczywistość tamtych lat była trudna, ale Polacy potrafili sobie radzić. Co do bohaterów tamtych czasów, to prawdziwi odchodzą w niebyt wyparci przez miernych. Młodzi powinni przejąć pałeczkę i skończyć z martyrologią.

Komentarz został ukrytyrozwiń

S. Korn. 14.12.2009 10:40

Ocena: Ocena pozytywna 71 Ocena negatywna 60

Witoldzie napisałam w3/4 artykułu w temacie ... "moje wspomnienia" z tamtych dni ...
specjalnie dla Ciebie ujawnię roboczy fragment i dodam piosenkę na dzisiejszy dzień :)

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia , normalnie to był czas przerwy w pracy i wyjazdy do Polski, do rodzin. Tym razem stało się inaczej.(...) Łzy szkliły mi oczy, gdy mój synek dopytywał dlacego w Polsce jest wojna i śledził z uwagą każdy mój ruch. W tych trudnych dniach dodawał mi sił i otuchy. Miał niespotykany akcent głosu, moje koleżanki zabierały mi słuchawkę , żeby tylko z nim pogadać, bo to miód na duszę - mówiły. Rozśmieszał wszystkich, gdy prosił kierownika do telefonu. Mówił i po polsku i po czesku. Wchodził do gabinetu dyrektora i jadł z nim kanapki , bo mama niedobre psygotowuje...

z dedykacją dla Beatki, Witolda , TT zabierz tę melodię ze sobą na "trudne dni", dla Wszystkich ...:)) http://www.youtube.com/watch?v=lQEv6OPsvfY

Komentarz został ukrytyrozwiń

Agata Kowalczyk 14.12.2009 10:36

Ocena: Ocena pozytywna 75 Ocena negatywna 96

Beato, niepotrzebnie, że rozpętała się awantura, poiekąd poczuwam się do niej - Thadee pił do nazwiska, ja nie byłam mu dłużna, przyjęłam przeprosiny, on nie odpuścił, zaczął insynuować nepotyzm. Żadnej nagonki nikt tu nie prowadzi, Thadee prowokuje z całą premedytacją, a potem krzyczy, że mu się krzywda dzieje. Fakt, że nie używa w postach wulgarnych słów, nie znaczy jeszcze, że nie da się ich nazwać chamskimi. A każdy człowiek ma prawo bronić się przed chamstwem dostępnymi sobie sposobami. Wolnośc słowa nie równa się wolności wkurzania wszystkich dookoła bez konsekwencji - niestety nie każdy to rozumie, i nie każdy potrafi po "męsku" przyjąć konsekwencje własnego postępowania. Internet, zapewniający anonimowość, stał się cudownym polem do popisu dla takich osób. Podejrzewam, że w cztery oczy z jakimś rosłym byczkiem Thadee nie zdecydowałby się na "dowcipne" uwagi na temat Matki rozmówcy - dla każdego jest oczywiste, że taka sytuacja prowokuje cios na odlew. Niby dla czego na forach internetowych mają obowiązywać inne zasady?

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 14.12.2009 10:31

Ocena: Ocena pozytywna 69 Ocena negatywna 62

Także szacunek dla Beaty , że przyznaje się.
Także i ja nie rozumiem, że Beato, nie rozumiesz....
Absttrahując od tematu artykułu. Witaj w klubie nie rozumiejących... czegoś tam... ;)))

PS. przy okazji zastosowanie słowa "żenada" propnuje zastąpić polskim "poruta",;)) chyba że ma ono inne znaczenie.

a co do usuwania komentów.
Uważam, że komentarz świadczy o jego autorze. Dorośli ludzie sami mogą ocenić wartość tych komentarzy i kulturę osoby je piszącej.
Rozumiem jednak sytuacje kiedy natarczywość i natręctwo przestaje mieścić sie w granicach cierpliwości oraz tolerancji.
Mnie także zdarzyło się, przyłożyć lewym sierpowym wczoraj. niczym Berlosconiemu ale i oberwałam prawym.
Nieporozumienia , niedorozumienia, niedogadania, niedomówienia, manipulacje dwuuznacznościami itp. zawsze były powodem incydentów zbrojnych i wojen.
Zgadzam się z Panią Jadwigą. Nazwisko i rodzina rzecz święta i nie jseśmy jej jedynym właścicielem, więc strzec jest obowiłzkiem .
Dlatego powtórzę : od nazwiska i rodziny WARA! i każdy interlokutor, oponent czy dyskutant, jeśli czyni uwagi odnośnie cudzych osobistych i prywatnych atrybutów, to sam się dyskredytuje w moich oczach, mimo szeroko pojętej przez mnie tolerancji. (przynajmniej tak mi się wydaje, że szeroko ją pojmuję, ale może się mylę)
A teraz idę do zajęć prozaicznie świątecznych. ;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 14.12.2009 10:27

Ocena: Ocena pozytywna 76 Ocena negatywna 73

Und so weiter, und so weiter...:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Autor usunął profil 14.12.2009 10:18

Ocena: Ocena pozytywna 63 Ocena negatywna 72

Sławo

Napisz coś miłego, Ty potrafisz...(krytyczna i taka przyjacielska) choćby o tematyce (bo kilka osób razem ze mną odeszło od głównego tematu) aaa już napisałaś o "rzeczniku".
No tak, uśmiałem się. Oby małego "stanu wojenki" na portalu nie było.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.