Pozycja materiału w rankingach:
W stylu pisania Paula Coelho jest coś urzekającego. Coś wciągającego, pozwalającego wierzyć, że autor wie, o czym pisze. 24 sierpnia pisarz obchodził swoje sześćdziesiąte urodziny.
Wielu zastanawiało się nad fenomenem brazylijskiego pisarza. Krytycy literaccy nie pałają entuzjazmem do jego pomysłów, którymi fascynują się miliony czytelników. Z powieści Paula Coelho bije bogate doświadczenie życiowe – pisarz przyznaje, że próbował naprawdę wszystkiego (Wróżka, styczeń 2007). Jako młody mężczyzna żył w czasach rozwiązłości seksualnej, był hipisem. Szukał szczęścia w branży muzycznej, spełnienia w narkotykach, eksperymentował z różnymi wierzeniami. Utrzymuje, że swoją drogę i wiarę odnalazł dzięki podróżom, a szczególną wagę przykłada do pielgrzymki szlakiem św. Jakuba do hiszpańskiego miasta Santiago de Compostella.Zobacz także:
Artykuły
(86)
Galerie
(12)
Średnia ocen
(4.71)
Wiek: 24 | Miejscowość: Zabrze / Częstochowa | Kraj: Polska
O mnie: Literki to moja pasja. Kocham je składać, układać i przekładać - tzn. czytać co tylko wpadnie w ręce, pisać ciekawie i grać w scrabble.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Zbigniew Nastarowicz 22.09.2007 01:07
Daję (+) Przeczytałem prawie wszystkie jego książki są rewelacyjne. Pomogły mi zmienić wiele rzeczy w moim życiu. Coelho potrafi do mnie dotrzeć i porusza bardzo ciekawe tematy na pograniczu mistycyzmu. Pozdrawiam
Barbara Bereta 29.08.2007 00:40
Coelho ma w sobie coś elektryzującego. Niektórzy z was twierdzą, że jego przemyślenia są banalne, ale wydaje mi się że to pochopne oskarżenie. Kiedy czytam Coelho, nawet z pozoru banalne myśli nabierają nowego znaczenia w kontekście opowiadanej przez niego historii. Czasem coś co wydaje się oczywiste może skłonić nas do refleksji która pomoże odkryć coś nowego. Myślę że to właśnie tajemnica warsztatu Coelho. Nie każdemu się to podoba i to jest zrozumiałe.
Zgadzam się z autorką że Coelho nie daje gotowców lecz podsuwa wskazówki. Co prawda również nie przeczytałam wszytskich jego książek, ale te ktore przeczytałam skłaniają mnie ku takiej ocenie.
Co do samego artykułu, oceniasz Coelho wedle własnych doświadczeń, nie starasz się być autorytetem który powie czy warto go czytać czy nie. Zachęcasz innych do poznania jego twórczości, by sami ocenili jakie są jego ksiązki. Chyba właśnie o to chodzi w pisaniu, by przybliżyć temat, ale nie dawać gotowych odpowiedzi. +
Klara Maj 29.08.2007 00:16
Melisa, z tym"najprzód" to ty na serio?;>
co do Browna i kodu, to nie w tym rzecz czy Chrystus i MM byli parą a vinci coś tam. Chodzi o klasę prozy. Tak samo z coleho.
Na świecie istnieją obok siebie różni ludzie, geniusze i amatorzy. Nie czarujmy się, Coelho to nie żaden geniusz, cwany amator co najwyżej. Tylko o to mi idzie.
nie o upodobania, bo o gustach się nie dyskutuje.
Agata Pańczyk 28.08.2007 22:29
Klaro, wrzucasz wszystkich do jednego worka. A tak się nie da. Dla ciebie Alchemik i harlekiny to jedna bajka - dla mnie nie. Ty nie przekonasz mnie ani ja Ciebie, ale dyskutować można.
Tak samo nie można zlepiać Coelho z Brownem, a ich czytelników z widzami Big Brothera. Nie można! Powiem Ci, jakie ja miałam wrażenia po "Kodzie LdV" czytam, fascynacja, kilka dni i po książce. Wspaniała na wakacje. A potem dochodzi do mnie, że to fikcja, że Chrystus nie poślubił Marii Magdaleny a Vinci nie był w Zakonie Syjonu. Brown ma fantastyczny styl i tego nie można mu odebrać, niemniej przeczytałam jedną książkę i wystarczy, szkoda mi czasu na więcej. Ale facet potrafi pisać - oczywiście nie jest to literatura wysokich lotów, ale...
Kurcze, musze po dwa razy czytać moje komenty. Już drugi rażący błąd dzisiaj: najprzód Ci "petetni" pod tekstem Jadwigi, teraz ten sos pseudofizyczy ;-) Przepraszam Was za te błędy!
Klara Maj 28.08.2007 20:59
guzik, sukcesu rynkowego nie zamierza nikt Coelho odbierać:> bo nie jest to mozliwym jak sądzę;]
ale warto by się zastanowić, w jakim stanie jest świadomośc tych milionów ludzi (choc w te miliony wątpię), skoro oddziałują na nią kicze w stylu Dana Browna albo Alchemika. Nie wspomnę o Samotności w sieci, bo to ten sam sort.
mnie np. to przeraża, jak wielu ludzi chwyta taka papkę i się tym ekscytuje jak co najmniej Biblią albo Szekspirem.
To ci ludzie wierzą, że Big Brother to samo życie:>
Klara Maj 28.08.2007 20:55
Melisa, przede wszystkim nie "pseudofizycznym sosem" a pseudofilozoficznym;]
poza tym, jeśli ktos ubiera myśli w formę typu"nie zgaśnie, dopóki będzie miał 1 fana wśród tych 6 mld..."
to ja się nie dziwię, że ta pseudoproza znajduje swoich wyznawców.
W końcu Harlekiny też ktoś czyta i świat się nie wali.
Na szczęście są jeszcze do poczytania książki, po lekturze których nie miewa się poczucia żenady jak na widok smętnego ekshibicjonisty w krzakach;]
Agata Pańczyk 28.08.2007 20:26
A ja będę powtarzać, do znudzenia: nie, nie, nie! veto! Klaro, piszesz: "Banalne sformułowania, wyświechtane frazesy podlane pseudofilozoficznym sosem." Co dla jednych jest pseudofizycznym sosem, trafia do innych. I tak juz jest...
Dokładnie: literatura jest dla ludzi, nie dla krytyków! Wydaje mi się, że twórca żyje tak długo, jak długa trwa w sercach innych ludzi (exegi monumentum) A Coelho dalej jest czytany i uwielbiany. Nie zgaśnie, dopóki będzie miał choć jednego fana wsród tych 6 mld zamieszkujących naszą planetę.
Dikidu Kuluuu 28.08.2007 20:12
a ja będę go broniła, chociaż mi się już przejadł.
Pojawili się wielcy krytycy, twierdzący, zę nuda i banał. No bo to jest fakt, ale jednak chyba trzeba cenić kogoś, kogo słowa docierają do iluś tam państw na świecie i kogo ludzie sami, na wlasną odpowiedzialność CHCĄ czytać. Trafia do nich i to jest waże.
klaro.maj nie możesz mówić, że cieć ma więcej do powiedzenia, bo nawet jeśli ma, nie potrafiłby tego zapisać w taki sposób żeby ktoś to czytal i nie zachwyciłby tylu ludzi ilu zachwycił Coelho. Może zmienię zdanie, kiedy pokażesz mi jakąś książkę, którą napisał cieć i ktorą sprzedał z takim sukcesem, z jakim swoje książeczki sprzedaje Coelho.
Po prostu wszystko ma swój czas, a potem mija. Osobiście uważam, że Coelho miał jakiś tam wpływ na świadomość milionów ludzi na calym świecie i nikt mu tego nei odbierze. Nie można obrażać tych ludzi. On już gaśnie. Zamiast neigo pojawi się znow coś, co zachwyci jakąś szerszą publikę. Tak jak właśnie on, jak swego czasu Dan Brown ze swoim "Kodem". Ludzie, nie wielcy krytycy i analitycy literatury, ale zwykli ludzie tego potrzebują - a literatura jest przecież dla ludzi, a nie dla krytyków.
A ja myślę, żę lepiej żeby czytali Coelha niż żeby nie czytali nic.
Klara Maj 28.08.2007 19:46
nigdy nie umiałam zrozumieć, i nadal nie umiem, fascynacji tym pisarzem i jego stylem. Banalne sformułowania, wyświechtane frazesy podlane pseudofilozoficznym sosem. kiedy zaczęłam czytać Alchemika, którym zachwycały się gimnazjalistki, myslałam, że zaczną boleć mnie zęby od nadęcia i pompatycznej słodkości, jaką autor pakuje w swoje zdania.
nie znoszę, kiedy ktos, kto cos pisze, juz w samym akcie pisania traktuje się jak proroka Jeremiasza co najmniej, a zaraz potem Jezusa Chrystusa.
ostatnio czytałam z nim wywiad w Pani. Nuda i banał. Czasem cieć ma więcej ciekawego do powiedzenia niż Pisarz, Który Uwierzył W Swoją Wielkość.