Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8663 miejsce

O czym pisze Paulo Coelho?

W stylu pisania Paula Coelho jest coś urzekającego. Coś wciągającego, pozwalającego wierzyć, że autor wie, o czym pisze. 24 sierpnia pisarz obchodził swoje sześćdziesiąte urodziny.

Paulo Coelho Licencja: This file is licensed under a Creative Commons Attribution 2.5 Brazil License / Fot. WikipediaWielu zastanawiało się nad fenomenem brazylijskiego pisarza. Krytycy literaccy nie pałają entuzjazmem do jego pomysłów, którymi fascynują się miliony czytelników. Z powieści Paula Coelho bije bogate doświadczenie życiowe – pisarz przyznaje, że próbował naprawdę wszystkiego (Wróżka, styczeń 2007). Jako młody mężczyzna żył w czasach rozwiązłości seksualnej, był hipisem. Szukał szczęścia w branży muzycznej, spełnienia w narkotykach, eksperymentował z różnymi wierzeniami. Utrzymuje, że swoją drogę i wiarę odnalazł dzięki podróżom, a szczególną wagę przykłada do pielgrzymki szlakiem św. Jakuba do hiszpańskiego miasta Santiago de Compostella.

„Alchemik” był pierwszą powieścią Coelho, która wpadła mi w ręce. Głęboko wryło mi się w pamięć przesłanie tej książki, do którego autor potem wracał wielokrotnie: Kiedy czegoś gorąco pragniesz, to cały Wszechświat działa potajemnie, by udało ci się to osiągnąć. W wywiadzie dla Izabeli Filipiak, Paulo Coelho, odpowiadając na pytanie, dotyczące wyboru swojej życiowej drogi, zaznacza: „Najpierw musimy odnaleźć własne przeznaczenie. Ono jest Osobistą Legendą każdego i każdej z nas. 0 tym mówi "Alchemik". Oczywiście, nim znajdziemy naszą Osobistą Legendę, napotkamy wiele przeciwności, o których nie będziemy wiedzieli, czy mają znaczenie. czy nie. Ale jeśli pozostajemy wierni naszym marzeniom, jeśli robimy rzeczy, które budzą nasz entuzjazm, na końcu okaże się, że wszystko miało sens.”

„Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam” to opowiadanie o trudnym uczuciu do kobiety oraz o wierze w Boga. O poszukiwaniu zaginionego wizerunku Bogini Matki. A przede wszystkim – to opowiadanie o miłości. Dwójka ludzi. Ona i on. Wydaje się, że dzieli ich przestrzeń nie do pokonania. Jednak, jeśli wiele poświęcą, mogą połączyć się na zawsze. Czy zechcą się poświęcić? Czy mające nastąpić wydarzenia przyniosą im radość i szczęście, czy przeszywający smutek i ból? Przez lata toczyłam nieustanną walkę z własnym sercem, gdyż bałam się smutku, cierpienia i rozstań. Żyłam w przekonaniu, że prawdziwa miłość jest ponad tym wszystkim i lepiej umrzeć niż jej nie zaznać. [...] Nawet jeśli miłość niesie z sobą rozłąkę, samotność i smutek, to warta jest ceny, jaką trzeba za nią zapłacić. (słowa Pilar, głównej bohaterki powieści)


„Weronika postanawia umrzeć” jest książką o kobiecie, która zniechęcona życiową rutyną postanawia popełnić samobójstwo. Jednak przeżywa. Lekarze nie dają jej więcej życia niż tydzień. Nagle, każda sekunda staje się cenną chwilą, którą należy przeżyć z jak największym namaszczeniem. Dlaczego? - otóż kobieta każdego dnia zasypia z przeświadczeniem, że może się już nigdy nie obudzić. Otwierając oczy, jest wdzięczna za dar życia i potrafi się cieszyć nawet z najdrobniejszych rzeczy. Bohaterka książki jest swoistym alter ego pisarza, który jako krnąbrny chłopiec był zamknięty w szpitalu psychiatrycznym. Opowieść o Weronice, która odnajduje sens swojej egzystencji w momencie, w którym starała się przerwać cienką linię życia uzmysławia nam, jak ważne jest radość i zadowolenie z każdego przeżytego dnia.

„Jedenaście minut” zelektryzowało mnie. Nie spodziewałam się książki o seksie. A właściwie o najpiękniejszej, spełnionej formie miłości, która wzięła w swoje posiadanie dusze i ciała bohaterów. Coelho nie zamyka się w ciasnej, ograniczonej przez uprzedzenia i stereotypy przestrzeni. Bez fałszywej pruderii pisze o ludzkich słabościach, miłosnych wzlotach i upadkach. Powieść okrzyknięto współczesną baśnią dla dorosłych, chociaż Coelho tak naprawdę nie pisze o niczym nowym. Po prostu odkrywa przed czytelnikiem karty, które inni popularni pisarze wstydliwie skrywają. „Sprzedawanie ciała na pewno jest upokarzające, ale chyba podobnie jest w przypadku sprzedawania duszy, a robią to miliony ludzi każdego dnia.” – powiedział autor w wywiadzie „Intymna strona seksu” przeprowadzonego przez Łukasza Gołębiewskiego dla Rzeczypospolitej.

Nie przeczytałam wszystkich książek Paulo Coelho. Nie napiszę, że każda z jego powieści jest cudowna i niepowtarzalna. Jednak w moim życiu przychodzą takie chwile, w których potrzebuję słów i rad Coelho. Dlatego napisałam ten tekst – może i Ty odnajdziesz swoją Własną Legendę z jego książką u boku. Najpiękniejsze jest to, że pisarz nie daje „gotowców” ani nie wygłasza kazań, tylko podsuwa wskazówki, które można wykorzystać w swoim życiu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (20):

Sortuj komentarze:

Daję (+) Przeczytałem prawie wszystkie jego książki są rewelacyjne. Pomogły mi zmienić wiele rzeczy w moim życiu. Coelho potrafi do mnie dotrzeć i porusza bardzo ciekawe tematy na pograniczu mistycyzmu. Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coelho ma w sobie coś elektryzującego. Niektórzy z was twierdzą, że jego przemyślenia są banalne, ale wydaje mi się że to pochopne oskarżenie. Kiedy czytam Coelho, nawet z pozoru banalne myśli nabierają nowego znaczenia w kontekście opowiadanej przez niego historii. Czasem coś co wydaje się oczywiste może skłonić nas do refleksji która pomoże odkryć coś nowego. Myślę że to właśnie tajemnica warsztatu Coelho. Nie każdemu się to podoba i to jest zrozumiałe.
Zgadzam się z autorką że Coelho nie daje gotowców lecz podsuwa wskazówki. Co prawda również nie przeczytałam wszytskich jego książek, ale te ktore przeczytałam skłaniają mnie ku takiej ocenie.

Co do samego artykułu, oceniasz Coelho wedle własnych doświadczeń, nie starasz się być autorytetem który powie czy warto go czytać czy nie. Zachęcasz innych do poznania jego twórczości, by sami ocenili jakie są jego ksiązki. Chyba właśnie o to chodzi w pisaniu, by przybliżyć temat, ale nie dawać gotowych odpowiedzi. +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Melisa, z tym"najprzód" to ty na serio?;>

co do Browna i kodu, to nie w tym rzecz czy Chrystus i MM byli parą a vinci coś tam. Chodzi o klasę prozy. Tak samo z coleho.
Na świecie istnieją obok siebie różni ludzie, geniusze i amatorzy. Nie czarujmy się, Coelho to nie żaden geniusz, cwany amator co najwyżej. Tylko o to mi idzie.
nie o upodobania, bo o gustach się nie dyskutuje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Klaro, wrzucasz wszystkich do jednego worka. A tak się nie da. Dla ciebie Alchemik i harlekiny to jedna bajka - dla mnie nie. Ty nie przekonasz mnie ani ja Ciebie, ale dyskutować można.
Tak samo nie można zlepiać Coelho z Brownem, a ich czytelników z widzami Big Brothera. Nie można! Powiem Ci, jakie ja miałam wrażenia po "Kodzie LdV" czytam, fascynacja, kilka dni i po książce. Wspaniała na wakacje. A potem dochodzi do mnie, że to fikcja, że Chrystus nie poślubił Marii Magdaleny a Vinci nie był w Zakonie Syjonu. Brown ma fantastyczny styl i tego nie można mu odebrać, niemniej przeczytałam jedną książkę i wystarczy, szkoda mi czasu na więcej. Ale facet potrafi pisać - oczywiście nie jest to literatura wysokich lotów, ale...

Kurcze, musze po dwa razy czytać moje komenty. Już drugi rażący błąd dzisiaj: najprzód Ci "petetni" pod tekstem Jadwigi, teraz ten sos pseudofizyczy ;-) Przepraszam Was za te błędy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

guzik, sukcesu rynkowego nie zamierza nikt Coelho odbierać:> bo nie jest to mozliwym jak sądzę;]
ale warto by się zastanowić, w jakim stanie jest świadomośc tych milionów ludzi (choc w te miliony wątpię), skoro oddziałują na nią kicze w stylu Dana Browna albo Alchemika. Nie wspomnę o Samotności w sieci, bo to ten sam sort.
mnie np. to przeraża, jak wielu ludzi chwyta taka papkę i się tym ekscytuje jak co najmniej Biblią albo Szekspirem.
To ci ludzie wierzą, że Big Brother to samo życie:>

Komentarz został ukrytyrozwiń

Melisa, przede wszystkim nie "pseudofizycznym sosem" a pseudofilozoficznym;]

poza tym, jeśli ktos ubiera myśli w formę typu"nie zgaśnie, dopóki będzie miał 1 fana wśród tych 6 mld..."
to ja się nie dziwię, że ta pseudoproza znajduje swoich wyznawców.

W końcu Harlekiny też ktoś czyta i świat się nie wali.
Na szczęście są jeszcze do poczytania książki, po lekturze których nie miewa się poczucia żenady jak na widok smętnego ekshibicjonisty w krzakach;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja będę powtarzać, do znudzenia: nie, nie, nie! veto! Klaro, piszesz: "Banalne sformułowania, wyświechtane frazesy podlane pseudofilozoficznym sosem." Co dla jednych jest pseudofizycznym sosem, trafia do innych. I tak juz jest...
Dokładnie: literatura jest dla ludzi, nie dla krytyków! Wydaje mi się, że twórca żyje tak długo, jak długa trwa w sercach innych ludzi (exegi monumentum) A Coelho dalej jest czytany i uwielbiany. Nie zgaśnie, dopóki będzie miał choć jednego fana wsród tych 6 mld zamieszkujących naszą planetę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a ja będę go broniła, chociaż mi się już przejadł.
Pojawili się wielcy krytycy, twierdzący, zę nuda i banał. No bo to jest fakt, ale jednak chyba trzeba cenić kogoś, kogo słowa docierają do iluś tam państw na świecie i kogo ludzie sami, na wlasną odpowiedzialność CHCĄ czytać. Trafia do nich i to jest waże.

klaro.maj nie możesz mówić, że cieć ma więcej do powiedzenia, bo nawet jeśli ma, nie potrafiłby tego zapisać w taki sposób żeby ktoś to czytal i nie zachwyciłby tylu ludzi ilu zachwycił Coelho. Może zmienię zdanie, kiedy pokażesz mi jakąś książkę, którą napisał cieć i ktorą sprzedał z takim sukcesem, z jakim swoje książeczki sprzedaje Coelho.

Po prostu wszystko ma swój czas, a potem mija. Osobiście uważam, że Coelho miał jakiś tam wpływ na świadomość milionów ludzi na calym świecie i nikt mu tego nei odbierze. Nie można obrażać tych ludzi. On już gaśnie. Zamiast neigo pojawi się znow coś, co zachwyci jakąś szerszą publikę. Tak jak właśnie on, jak swego czasu Dan Brown ze swoim "Kodem". Ludzie, nie wielcy krytycy i analitycy literatury, ale zwykli ludzie tego potrzebują - a literatura jest przecież dla ludzi, a nie dla krytyków.

A ja myślę, żę lepiej żeby czytali Coelha niż żeby nie czytali nic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

nigdy nie umiałam zrozumieć, i nadal nie umiem, fascynacji tym pisarzem i jego stylem. Banalne sformułowania, wyświechtane frazesy podlane pseudofilozoficznym sosem. kiedy zaczęłam czytać Alchemika, którym zachwycały się gimnazjalistki, myslałam, że zaczną boleć mnie zęby od nadęcia i pompatycznej słodkości, jaką autor pakuje w swoje zdania.

nie znoszę, kiedy ktos, kto cos pisze, juz w samym akcie pisania traktuje się jak proroka Jeremiasza co najmniej, a zaraz potem Jezusa Chrystusa.

ostatnio czytałam z nim wywiad w Pani. Nuda i banał. Czasem cieć ma więcej ciekawego do powiedzenia niż Pisarz, Który Uwierzył W Swoją Wielkość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.