Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

9955 miejsce

O czym rozmawiać z Brytyjczykiem?

Gazeta "The Daily Mail" dotarła do przewodnika, który został wydany przez angielskie hrabstwo Devon dla polskich imigrantów. Jakich rad udzielają Polakom brytyjscy urzędnicy?

Screen ze strony gazety. / Fot. www.dailymail.co.ukHrabstwo Devon postanowiło ułatwić Polakom aklimatyzację w brytyjskim społeczeństwie, którego zwyczaje często różnią się od polskich. Wydano więc (w języku angielskim i polskim) trzynastorozdziałowy przewodnik. - Robimy wszystko, co możemy, aby pracownicy, będący imigrantami poczuli się docenieni w naszej społeczności - powiedział brytyjskim mediom Sally Foxhall z Devon Strategic Partnership.

Publikacja zawiera wiele informacji praktycznych, dotyczących prowadzenia pojazdów, służb ratunkowych, spraw rodzinnych, mieszkalnictwa, banków i rachunków, pracy, życia społecznego, edukacji, wyznania, zdrowia, rozrywki i rekreacji, a także transportu. Imigranci mogą znaleźć w przewodniku wszystkie potrzebne telefony alarmowe i zaufania. Dowiedzą się, co mają robić, gdy będą świadkami przemocy domowej, jakie muszą mieć uprawnienia do kierowania pojazdami. Sprawdzą też, czy na terenie Devon możliwe jest zawieranie małżeństwa homoseksualnego oraz noszenie noża w miejscach publicznych. Innymi słowy znajdą informacje niezbędne, oraz takie, których pierwotnie nie zamierzali szukać.

Polacy, którzy dopiero co przeprowadzili się na Wyspy mogą czuć lęk przed nawiązaniem z tubylcami kontaktu. Pojawia się pytanie, czy wypada wdać się w rozmowę z przypadkowo spotkanym na przystanku autobusowym Brytyjczykiem? Jak zacząć rozmowę? I wreszcie, o czym właściwie można porozmawiać, aby nie wywołać kulturowego konfliktu? Na te wszystkie pytania odpowiada przewodnik, a dokładniej jego fragment o tytule "8 przydatnych wskazówek, by być w zgodzie z tubylcami".

Pozostałe informacje zawarte w przewodniku mogą zaskakiwać stopniem szczegółowości, zaś wskazówki jak żyć w zgodzie z tubylcami trochę bawią, a jednocześnie uświadamiają, że wbrew pozorom są bardzo ważne. Dobra komunikacja z innymi mieszkańcami wydaje się być podstawą udanego życia w nowym miejscu. Dlatego też istotne jest, aby Polacy emigrujący do Devon wiedzieli, jak kontaktować się z Brytyjczykami.

"How are you?" ("Jak się masz?") to bynajmniej nie pytanie, raczej część pozdrowienia. Zamiast przedstawiać szczegóły swego stanu zdrowia, odpowiedz krótko "ok", "fine, thank you" ("dziękuję, w porządku"), lub w najgorszym przypadku "so-so" ("tak sobie") – radzą autorzy publikacji. Czytamy także: "Pozdrowienia są zazwyczaj nieformalne (np. "Hi", "Hello"), a podanie ręki to gest mało popularny, chyba, że spotykamy kogoś po raz pierwszy. Zwracając się do drugiej osoby, raczej używamy imion, nie nazwisk". Nie ulega wątpliwości, że dla Polaków są to cenne wskazówki, gdyż w tej materii nasze obyczaje są odmienne.

Niespodzianką dla polskiego czytelnika nie jest pewnie rada, której autorzy przewodnika udzielają odnośnie tematu pierwszej rozmowy. Dowiadujemy się, że dobrym tematem do zagajenia rozmowy jest pogoda. "Jeśli ludzie nie znają się dobrze, zazwyczaj unikają tematu religii i polityki, które mogą rodzić nieporozumienia. Zamiast tego ktoś może zapytać cię o rodzinę lub skąd pochodzisz" - poucza przewodnik. Mówi się też o tym, że Brytyjczycy unikają mówienia prawdy, jeśli ma to rodzić konflikt.

Imigranci, którzy od niedawna znajdują się w obcym miejscu wśród nieznanych ludzi, często są przewrażliwieni, dlatego istotna może być też inna wskazówka. "Humor często ma na celu rozładowanie napięcia bądź przezwyciężenie niezręcznej sytuacji. Ważne zatem jest, byś pamiętał, że powiedziany żart to często jedynie sposób na pokonanie skrępowania bądź zażenowania" - przestrzegają autorzy porad.

"The Daily Mail" donosi, że wydanie przewodnika kosztowało prawdopodobnie dziesiątki tysięcy funtów. Wydaje się jednak, że nie są to stracone pieniądze. Jeśli polscy imigranci poznają dobrze kulturę społeczeństwa, w którym żyją, jest szansa na to, że nie będzie dochodziło do nieporozumień na tle narodowościowym, Brytyjczycy będą mieli szansę na to, aby traktować Polaków jak integralną część swojej społeczności, nie zaś społeczną enklawę.

Rady, których udzielają autorzy podręcznika są pozornie banalne. Uśmiechaj się, mów "proszę", "przepraszam" i "dziękuję" - to wszystko takie proste. Kiedy jednak ktoś nagle znajduje się otoczony całkowicie obcymi sobie ludźmi, zapomina o podstawach. Przewodnik ma szansę pomóc Polakom poczuć się w Wielkiej Brytanii lepiej. Pomoże nawiązać kontakt z Brytyjczykami. Istotne jest jednak także to, aby imigranci wykazali wolę integracji. Zwracają na to uwagę osoby odwiedzające portal www.thisislondon.co.uk. Informacja jak rozmawiać o pogodzie nie wystarczy, aby nawiązać kontakt. "Narzekanie na deszcz? Byłoby miło, jeśli ktokolwiek z nich potrafiłby postarać się nauczyć angielskiego, który umożliwiłby rozmawianie o czymś aktualnym" - pisze jeden z czytelników portalu.

Źródła: The Daily Mail, This is London,BBC, Devon Strategic Partnership.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

ybvykbv
  • ybvykbv
  • 13.07.2011 12:31

udch2H <a href="http://pqjoonjwmrtt.com/">pqjoonjwmrtt</a>, [url=http://wfvdeznqoutx.com/]wfvdeznqoutx[/url], [link=http://ezusrjeralwx.com/]ezusrjeralwx[/link], http://xffdvvjkdwkq.com/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja mam wrażenie, że te porady czasami tylko wydają się banalne. Np. to "mów proszę, przepraszam, dziękuję" to jest niby coś, czego i nas uczą od dziecka, ale w praktyce okazuje się, że mamy tu znaczną różnicę w mentalności.
Np. przy pytaniu, kto chce kawę, kto herbatę, w Polsce odpowiemy "Ja kawę", "a ja herbatę". W Anglii właściwsze byłoby "coffee please", "tea please". Tak samo, jak w Polsce na "Robię herbatę, Ty też chcesz?" odpowiadamy "chętnie", "jasne", "byłoby super". I teraz Polak znający po angielsku tylko tak i nie, po prostu powie tak. W efekcie jesteśmy tam odbierani często jako nieokrzesani. Na kursach, wśród setek ćwiczonek gramatycznych, też rzadko zwraca się uwagę na ten element, a przy uczeniu obcych języków ważne jest składanie potem w zdania całości elementów. Dlatego na naszych kursach/lekcjach często brakuje przećwiczenia tego "yes please", "no thank you". Nie dlatego, że Polacy nie używają proszę i dziękuję, tylko dlatego, że nie wiedzą, gdzie to pasuje, a gdzie nie, w obcym języku. Co do "przepraszam" to jest inny problem. Polacy ciągle przepraszają. Bo kiedy chcą przejść przez tłum, to mówią "sorry" a nie "excuse me". Swoją drogą taki poradnik może być niezłą metodą na ustalenie, jak bardzo oderwane od realiów są często lekcje angielskiego w Polsce ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

NIektóre porady co prawda banalne, ale poradnik - przewodnik na pewno się przyda. Niekiedy można się nieźle pogubić na obczyźnie, szczególnie na początku ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przeczytałam,całość,dopisałam trochę informacji. Najciekawszemu fragmentowi poświęciłam najwięcej miejsca. Jeśli chcecie przeczytać resztę, to ostatni link na dole zawiera całość ;).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawe. Zdjęcie jest super ;) Napisz więcej, jak już przeczytasz całość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze,już chyba mam cały przewodnik,przeczytam.Postaram się podac więcej informacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Będę pracować nad dotarciem do całego przewodnika. Do tej pory udało mi się dotrzeć jedynie do publikacji na jego temat. Ale obiecuję,że jeśli go znajdę,to napiszę więcej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chętnie bym się dowiedział czegoś więcej na temat rad jakich nam udzielają Anglicy. Jeśli jest tam 13 rozdziałów to zapewne można by więcej o tym napisać...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.