Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

170779 miejsce

O czym wiatr szumi w jęczmieniu?

Jak w bajce: jeden, globalny świat, wspaniała, świetlana przyszłość dla całej Europy, nieoczekiwana zgoda ponad podziałami w Polsce. Kolejne parlamenty ratyfikują Traktat Lizboński. Szkoda tylko, że Kopciuszki dostają jak zwykle kopa w d...

Pojęcie Unii Europejskiej, w istocie nie posiadającej przecież osobnego bytu, zadomowiło się w naszych umysłach, a także w wielu sercach. Ale wielu europejczyków rozumie ten fenomen chyba trochę inaczej niż zinternacjonalizowani urzędnicy w Brukseli. Wielu zwykłych mieszkańców Unii postrzega ją właśnie jako wspólnotę suwerennych narodów. Niekoniecznie pragną zaburzenia równowagi między swobodą przemieszczania się i handlu z jednej strony a nadrzędnością narodowego prawa nad prawem wspólnotowym z drugiej.

Takich wątpliwości jest więcej, a dotyczą one najogólniej rzecz biorąc przyszłości Europy, dla której Traktat lizboński będzie miał znaczenie pierwszorzędne. Znalazły one swoje echo w wynikach referendów w sprawie przyjęcia Konstytucji Europejskiej. W 2005 r., ku rozpaczy biurokratów, którzy stworzyli wieluset stronicowego potwora, Francuzi i Holendrzy odrzucili konstytucję.

Zastanówmy się, co dostaliśmy po trzech latach w zamian za tamten bubel. Otóż mamy twór, którego chyba żaden europejski parlamentarzysta, żaden obywatel Unii Europejskiej nie byłby w stanie przeczytać i po prostu zrozumieć. Składa się on z tekstu głównego i wielu poprawek do poprzednio istniejących praw. Co więcej, jest to konstytucja bis. Nawet sama Angela Merkel przyznała: "Istota konstytucji została zachowana. Taka jest prawda”. Podobne słowa można było usłyszeć z ust wielu innych znanych polityków: Jose Zapatero: „Zachowaliśmy każdy istotny punkt konstytucji”. Vaclav Klaus: „Zmiany są jedynie kosmetyczne, podstawowy dokument jest ten sam”. Valery Giscard d’Estaing: „Ten tekst jest faktycznie powtórzeniem wielkiej części istoty konstytucji”. Anders Fogh Rasmussen: „Zniknęły wszystkie elementy symboliczne, zostało to najważniejsze, sam rdzeń” (źródło: Sztuka owijania w bawełnę).

Wielu komentatorów przyznaje w mniej lub bardziej otwarty sposób, że Traktat Lizboński to w dużym stopniu to samo, co tamta, odrzucona konstytucja. Ale on się teraz nie nazywa konstytucją, wobec czego nie ma potrzeby przeprowadzania referendów. No, poza jednym wyjątkiem: Irlandią. W prawie irlandzkim jest zapis, że każdy unijny traktat musi być poddany pod głosowanie w drodze referendum!

Jedynie Irlandczycy nie zostali pozbawieni prawa bezpośredniego wypowiedzenia się w sprawie przyszłości Europy. Referendum w Irlandii już 12 czerwca tego roku. Zobaczymy, jaką podejmą decyzję...

Jest bardzo wiele stron w internecie, które pozwalają zapoznać się z zaletami Traktatu Lizbońskiego. Przykładowo:
Europa - Traktat lizboński
Więcej czasu zajmuje znalezienie wątków poddających krytyce bądź sam traktat, bądź sposób jego ratyfikowania. Pomocna jest strona polskiej Wikipedii, na której możemy się zapoznać z argumentami krytyków i przeciwników traktatu. W Wielkiej Brytanii jest duży nacisk na zorganizowanie referendum - chce tego 88 procent obywateli. W Irlandii fundacja Libertas prowadzi kampanię pod hasłem "Powiedz nie Traktatowi lizbońskiemu", krąży też w sieci film pt. "End of Nations" i swego rodzaju irlandzki hymn przeciwników traktatu, a Irlandczycy dyskutują na licznych forach (jak to


Tytuł artykułu jest nawiązaniem do ballady Roberta Dwyera Joyca pt. "Wiatr buszujący w jęczmieniu" ("The Wind that Shakes the Barley"), która opowiada o losach rebelianta walczącego z Brytyjczykami podczas powstania w 1798 r.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Wiem, że tylko ja, bo to taka refleksja tylko w odniesieniu do cytatu :).

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, a kto pisał o rejestrowaniu oscypków? Szybkie wyszukiwanie w Operze wskazuje, że tylko Ty :>

Adamie, każdy zgodzi się, że trzeba myśleć krytycznie. Ale apelując o to, sam myślisz tendencyjnie. To widać chociażby w konstrukcji zdań. Przykład:

"Czy ktoś z dziennikarzy zadał pytanie parlamentarzystom: czy czytał pan traktat, za którym pan głosował?"

Czytam to zdanie, niby neutralne, ale doskonale widzę w nim Twoje poglądy. Bo osoba myśląca tendencyjnie w drugą stronę napisałaby:

"Czy ktoś z dziennikarzy zadał pytanie parlamentarzystom: czy czytał pan traktat, przeciw któremu pan głosował?"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zachęcam wszystkich do krytycznego namysłu, a sam się oddalam od kompa. Mam nadzieję, że znajdę tu wypowiedzi świadczące o zrozumieniu problemu, gdy wrócę. Nie chodzi o sprzeciw wobec UE, ani wobec dlaszej integracji. Chodzi o metody, jakie już teraz stosuje administracja unijna!

Komentarz został ukrytyrozwiń

W innych krajach nie jest to, być może, tak ostro widoczne jak u nas, że opiniotwórcze media wiążą głosy na "nie" natychmiast z ekstremą. Dlatego też pewnie wiele osób w ogóle nie wyraża swoich wątpliwości, nawet jeśli je mają. Bo okrzykną moherem, wyznawcą Rydzyka, itp. Czyli temat upodabnia się do "kwestii aborcji", w której nie ma prawdziwej dyskusji w Polsce od lat, a jest tylko rzucanie haseł na potrzeby aktualnej sytuacji politycznej.

Czy ktoś z dziennikarzy zadał pytanie parlamentarzystom: czy czytał pan traktat, za którym pan głosował?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanus - swoboda podróżowania, wyboru miejsca pracy i zamieszkania itp. to oczywistości, ponieważ integracja ma się dobrze bez formalizmu przepisów i prezydenta UE na dwa i pół roku. Ja tylko wchodzę w rolę dziennikarza - w żadnym razie nie polityka - który ma nie tylko prawo, ale i obowiązek drążyć, pytać, wątpić. Gazety nie powinny uprawiać tresury, tylko informować zarówno o plusach, jak i minusach traktatu. Ja się na przykład zastanawiam: czym sie tak zachwycamy? Dokumentem, którego nikt nie chce czytać, a którego treść skonsolidowana będzie powszechnie dostępna dopiero za dwa tygodnie, choć ratyfikacja już postępuje w różnych krajach?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"UE w wielkim stopniu przyczynia się do zachowywania narodowych i lokalnych kultur" - co do tego to zawsze zastanawia mnie, w jaki sposób można promować różnorodność poprzez rejestrowanie czegoś ;). Jeśli ma być różnorodność, to właśnie nie powinno się rejestrować nigdzie oscypka, to chyba logiczne. A zresztą wydaje mi się, że na zachowaniu narodowych i lokalnych kultur to powinno zależeć tym kulturom, a nie urzędnikom.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo celnie, Stefanusie. Co więcej, UE w wielkim stopniu przyczynia się do zachowywania narodowych i lokalnych kultur. Czesi przed referendum akcesyjnym stworzyli reklamę, w której irlandzki skinhead chwalił Unię, ponieważ "wcześniej nikt nie mówił po irlandzku, a teraz jest to język urzędowy" ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Byłbym zobowiązany gdyby Autor wyjaśnił co znaczy: „Kopciuszki dostają jak zwykle kopa w d...”
Jeśli Kopciuszkiem jest zwykły obywatel któregokolwiek kraju UE, to dostanie w d... przez fakt, że nie musi mieć paszportu, żeby zwiedzić Europę? A może dlatego, że może pracować i mieszkać (ale nie musi!)) tam gdzie chce? A może dostawaniem w d... jest wyrównywanie poziomu rozwoju cywilizacyjnego i poziomu życia? No, ale na to ostatnie najmniej powinny narzekać Kopciuszki znad Wisły czy Odry.
Jaki zapis Traktatu zagraża czy utrudnia dbałość o naszą narodową tożsamość, troskę o kulturę, język czy pielęgnowanie narodowej tradycji?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Wielu zwykłych mieszkańców Unii postrzega ją właśnie jako wspólnotę suwerennych narodów."

Ale czy to większość czy mniejszość? Trzebaby spojrzeć do Eurobarometru, ale chyba raczej znaczna mniejszość.

"Znalazły one swoje echo w wynikach referendów w sprawie przyjęcia Konstytucji Europejskiej. W 2005 r., ku rozpaczy biurokratów, którzy stworzyli wieluset stronicowego potwora, Francuzi i Holendrzy odrzucili konstytucję. (...) tamten bubel (...) tamta, odrzucona konstytucja"

Adamie, tutaj niestety manipulujesz. Sugerujesz, że obywatele UE odrzucili TK. W pewnym sensie to prawda, bo oczywiście Francuzi i Holendrzy są obywatelami UE. Tylko, że miażdżąca większość była za. Gdyby referendum było ogólnounijne - Traktat by przeszedł.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wymarzonym dokumentem były napisany od nowa, nieszczególnie skomplikowany tekst, przyjęty w każdym kraju przez referendum. Ale formalizm, lenistwo i chore zamiłowanie do biurkokracji w UE na to nie pozwalają ;). Ale generalnie głosowałbym "za".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.