Facebook Google+ Twitter

O emeryturach, czyli egoizm czy niewiedza?

Reforma emerytalna to temat uniwersalny dla opozycji od czasu expose Donalda Tuska. Temat wdzięczny, bo dotyczący każdego. Zarówno 20-latka, który widzi swoją przyszłość jak i 55-latka, którego zmiany miałyby dotyczyć w krótszej perspektywie. Temat chwytliwy bo przecież bezpośrednio wpływa na nasze życie, a człowiek jest istotą, która z założenia burzy się gdy, ktoś ingeruje w jego życie.

Poglądy, które mam zamiar wygłosić, nie są może kontrowersyjne. Nie ma w tym temacie zbyt dużo pola do kontrowersji. Po prostu można zgadzać się z planami Premiera lub nie. Ja się z nimi zgadzam, ale ponieważ wiem, że mój autorytet jako nieznanego nikomu 20 latka nie jest na tyle wielki, aby wszyscy się od razu ze mną zgodzili, postaram zatem udowodnić, że się nie mylę.

Oczyma mej jakże potężnej wyobraźni widzę już czytelnika w wieku 35-60 lat, który widzi ten artykuł i jego umysł kreuje następującą myśl. "Jakiś małolat, który pewnie studiuje i siedzi na garnuszku rodziców, będzie mi teraz tłumaczył dlaczego mam pracować dłużej, sam nie mając pojęcia czym jest praca". Nie posiadam wystarczająco dużego doświadczenia aby polemizować z tym stwierdzeniem. Jednak jeśli, ktoś ma w planach negować moje argumenty z tego powodu to uprzedzam, że po prostu go zignoruje. Mimo że nie mam szerokiego doświadczenia zawodowego to wiem, że choć istnienie drzew jest niezbędne do istnienia papierowych pieniędzy, to wbrew pozorom one (pieniądze) na nich (drzewach) nie rosną.

Tendencja ludzkiego wnioskowania pod wpływem emocji jest następująca. Mam małą emeryturę ergo winny jest ZUS, który mi ją wypłaca ergo winne są władze, które mają ustalać zasady działania ZUSu. Następnie umysł, który wysnuł taki wniosek, komunikuje się z ludźmi, których emerytura dopiero czeka i przekazuje im ten przykry obraz rzeczywistości. Nagle, nie będący na emeryturze dowiadują się, że nie dość, że ta emerytura, która ich czeka jest niska, to jeszcze trzeba będzie więcej na nią pracować.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (55):

Sortuj komentarze:

Szanowny Panie pytanie takie jak cytuję "Nie jestem pewien czy Pan sam rozumie co Pan napisał" jest wyrazem bezradności w zakresie argumentów osoby, która takie pytanie zadaje. Ja rozumię to co piszę, ale rozumiem także, że może to być dla kogoś kto to czyta za trudne do zrozumienia. Namawiam do analizy, Pan się zgadza z tym co media niektóre przekazują w sprawie emerytur, Pana prawo. Ale ja w Pana tekście pogłębionej analizy tematu nie dostrzegłem. Pan twierdzi, ze taką analizę przeprowadził, zatem warsztat lub baza merytoryczna jeszcze nie taka. Na manipulacje nikt nie jest w pełni uodporniony, ja też nie, ale życiowe doświadczenie i uczetniczenie w bardzo różnych wydarzeniach pozwala niektóre manipulacje bez większego trudu zauważyć.
Powtórzę także moje pytanie o podanie nazw tych wyjątkowo rzetelnych mediów z których Pan korzysta.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Roman Wieniec
  • Roman Wieniec
  • 05.03.2012 15:14

Panie Autorze, z Pana wypowiedzi wynika jasno, że w tak młodym wieku już nie może Pan ani o cal ustapić z zajętej pozycji, to co to będzie potem? Słyszał Pan może o subiektywizmie spojrzenia na siebie? Wraca Pan do tych komentarzy i na siłę wszelkimi sposobami swoją rację próbuje udowodnić, dla spokoju Pana ducha napiszę; ma Pan rację, teraz zadowolony?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie jestem pewien czy Pan sam rozumie co Pan napisał. Nie wiem również na jakiej podstawie twierdzi Pan, że wierzę, iż w mediach słyszę wyłącznie prawdę. Bo z tego artykułu wynika, że zgadzam się z JEDNĄ informacją. Ale oczywiście tak jak napisałem wcześniej, z Pana komentarzy wynika, że każdy kto zgadza się z tym co słyszy w mediach jest przez nie zmanipulowany. Po pierwsze ktoś może przeanalizować informacje i dopiero się z nimi zgodzić (wiem szokujące ale jednak się zdarza), a po drugie okazuje się, że to Pan jest zmanipulowany skoro nałogowo NIE WIERZY Pan w to co słychać w mediach nie ważne czy jest prawdą czy nie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Czy sie ktos zgadza z rządem czy może być zmanipulowany i bezkrytycznie przyjmujący informację, niby proste a jakie trudne prawda? Na jakiej podstawie opiera Pan przekonanie, że w mediach słyszy Pan tylko prawdę i jakie są to media te głoszące tę prawdę? Ja namawiam tylko do myślenia, analizowania i wyrabiania własnego zdania jak widzę, że ktoś bezkrytycznie powtarza medialne teksty. Ostatnia Pana wypowiedż świadczy, że jeszcze za wcześnie aby zrozumiał Pan to o czym piszę, znam ten stan na wszystko przyjdzie czas.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mnie zaś fascynuje Panie Zdzisławie tendencja do określania każdego kto zgadza się z rządem, jako zmanipulowanego i bezkrytycznie przyjmującego informację. Rozumiem, że dla Pana jedyne wartościowe i przemyślane opinie to te, które nie zgadzają się z tym co słychać w mediach? Czyli jeśli jestem na nie to jestem mądry i mam własne zdanie a jeśli jestem na tak to jestem głupim konformistą który zgadza się nawet nie myśląc?
Podsumowując już ostatecznie. Gdyby zależało to ode mnie to zniósłbym państwowe emerytury całkowicie. Każdy odkładałby sobie na swoją starość, bo jak wiadomo nikt nie chce dla nas lepiej niż my sami. Jednak w naszym "opiekuńczym" państwie coś takiego nigdy się nie stanie. W związku z tym uważam, że pomysł rządu nie jest zły. Owszem można krzyczeć, że gdyby rodziło się więcej dzieci to nie byłoby problemu, że gdyby było więcej miejsc pracy to nie byłoby problemu i inne ble ble ble. Ale tak nie jest i tą sytuacje analizuję, nie będę się bawił w cudownego wizjonera, który poda tu lekarstwo dla całej polskiej gospodarki. Przedstawiłem po prostu moją opinię na temat tego jednego konkretnego projektu :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Marto, przepraszam :) sęk w tym, że akurat od weekendu i przez cały ten tydzień jestem dość mocno zajęty dlatego, mój komentarz miał być jak najbardziej ogólny. Zwłaszcza, że dyskusja przy tym artykule jest dość żywa. Nie spodziewałem się także, że ktoś jeszcze oczekuje moich odpowiedzi bo większość przyjmuję pozę mentora :) Jeśli chodzi o brak argumentów to akurat w poruszonej przez Panią kwestii rzeczywiście trochę mi ich brak. Ponieważ rozumiem Pani punkt widzenia. Zgadzam się, że emigracja spowodowana 'okupowaniem' miejsc pracy przez dłuższy czas jest sporym ryzykiem. Jednak jeśli o mnie chodzi to wydaje mi się, że liczba miejsc pracy wzrośnie jednak w związku z tym, że z kryzysem już się powoli oswajamy więc i lęk przed inwestycjami spadnie. Nie ukrywam jednak że w tym przypadku to tylko moje pobożne życzenie :D Co do reszty nie mam czasu się wczytać więc jeśli ktoś oczekiwał mojej odpowiedzi to niestety przepraszam :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fascynuje mnie świat widziany przez pryzmat bezkrytycznie przyjmowanej infomacji medialnej, prezentowanej potem jako własne zdanie, wszak materiału do analizy nie brak, dlaczego zatem o tę analizę aż tak trudno?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ Janusz Bartkiewicz

/Wysokość emerytury nie zależy wcale od tego jak długo ktoś pracuje, tylko od tego, ile kto zarabia. /

Zależy.
Pytanie, jak zależy...

1. Dla starego systemu dodaje się po 1,3% podstawy jej wymiaru kwoty bazowej za każdy rok okresów składkowych. Co po wydłużeniu czasu pracy o 7 lat da ok. 10%.

2. Dla nowego systemu dzieli się zwaloryzowaną kwotę kapitału początkowego przez średnie dalsze trwanie życia, wyrażone w miesiącach.
I tak dla osoby 60 letniej będziemy dzielić kapitał, załóżmy z 35 lat pracy, przez 251,5 miesiąca, a dla osoby 67 letniej będziemy dzielić kapitał z 42 lat pracy przez 192,1 miesiąca.

Problem w tym, że to są wirtualne zapisy w ZUS.

Państwo będzie w stanie wypłacać emerytury jako pewien procent swego budżetu.
I nic tego nie zmieni.
Reszta jest wynikiem działań dopasowujących wysokość emerytur do możliwych wydatków.
Jak wydatki będą przekraczać pewien poziom, zmieni się ustawy z Konstytucją włącznie, jak będzie trzeba.

Pisze Pan o stopie zastąpienia.
To nie jest wskaźnik występujący oficjalnie przy obliczaniu wysokości emerytur.
To jest wskaźnik, którzy liczą decydenci. Właśnie po to, aby szybko szacować wysokość wydatków.
I w razie czego dopasować ich poziom do możliwości budżetu.


Ma Pan rację z przedsiębiorcami, pracobiorcami i rynkiem w ogóle.

Tylko wniosek wydaje mi się błędny.
Bowiem obciążenia powinny być mniejsze, aby rynek się rozwijał, a pracownicy zarabiali więcej.
Ale nie po to, aby liczyć na "państwową" emeryturę.
Natomiast po to, aby samemu o tą "emeryturę" sobie zadbać, odkładając/inwestując regularnie co miesiąc.

Bowiem jeśli pracownik gromadzi wirtualne pieniądze w ZUS w chwili przejścia na emeryturę, powiedzmy w wysokości 400 000 zł i dostaje z tego ochłap, to czyż nie lepiej dysponować w tym momencie REALNYMI, odłożonymi pieniędzmi ?

Komentarz został ukrytyrozwiń
wyborca
  • wyborca
  • 26.02.2012 14:52

Janusz Bartkiewicz Dzisiaj 14:33 -pełna zgoda .Więc dlaczego w Rzeczpospolitej Polskiej brak jest tych pieniędzy?To nie jest retoryczne pytanie do wszystkich szadzących i do nas .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jedna taka uwaga ogólna. ZUS nie jest żadną piramida finansową, tylko instytucja istniejącą w Polsce od 1932 r. Oparty na systemie solidarnościowym opracowanym przez Bismarcka (tak, tego Żelaznego kanclerza nowoczesnych Prus) w 1889 r. W okresie trwania PRL ZUS (aż do 1988 r.) notował nadwyżki finansowe, z których dotował deficytowe działy budżetu państwa, co niektórym daje asumpt do głupich twierdzeń, ze ZUS okradał emerytów.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.