Pozycja materiału w rankingach:
W Szwajcarii taki misz-masz kulturowy, a także dzieci na górskich szlakach to nic specjalnie dziwnego. Jaś Jan jest alpinistą i taternikiem. I nie chce być toreadorem.
Za plecami usłyszałam: "Jasiek, chodź tutaj". Żaden jakiś Johan, Juan, John, tylko "Jasiek".
by napić się czegoś zimnego. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie okazało się, że Jan Jaś jest Hiszpanem i Polakiem, urodzonym w środku Alp Pennińskich czyli Walijskich, w dwujęzycznym Valais -Wallis. Chodzi do szkoły w górnym Wallis, gdzie uczą literackiego niemieckiego, ale mówią dialektem walizejskim, mieszka we francuskojęzycznym dolnym Valais, gdzie chodził do przedszkola.
W gościnnej Szwajcarii taki misz-masz kulturowy, a także dzieci na górskich szlakach to nic specjalnie dziwnego. Ale Jaś Jan zdobył już Giewont, Rysy i Mnicha i góry Słowenii i Norwegii. Od razu zasypałam Jaśka pytaniami, na które odpowiadał chętnie. Umówiliśmy się na spotkanie u mnie, aby opowiedział mi dokładnie o swoich wspinaczkach.Zobacz także:
Artykuły
(116)
Galerie
(36)
Średnia ocen
(4.26)
Miejscowość: tu i tam | Kraj: Polska i Szwajcaria
O mnie: Serio, lecz z humorem oraz bez tabliczki.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Marta Jenner 09.09.2009 19:08
To ci dopiero Jasiek! Podziwiam i zazdroszczę - tyle jeszcze przed nim. A z własnego doświadczenia wiem, jak takie wspólne wyprawy budują szczególną więź z rodzicami.
BARBARA Romer Kukulska 09.09.2009 15:00
Jaś zna cały tekst artykułu i pozdrawia wszystkich czytelników.
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +11839)