Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

1425 miejsce

O kobietach, które pracują jako ratownicy medyczni

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-08-19 20:42

Obecnie w naszym kraju ponownie toczy się dyskusja o zaletach i wadach dwuosobowych zespołów Ratownictwa Medycznego. Ewa i Anna, jeżdżąc razem jako jeden zespół, łamią stereotypy. Tworzą dwuosobowy złożony tylko z kobiet. Jednak można.

Rozmowa z Ewą Drygalską i Anną Sejdak, dwiema ratowniczkami medycznymi, tworzącymi jeden, dobrze zgrany zespół Podstawowy (paramedyczny) Państwowego Systemu Ratownictwa Medycznego.

Ewa Drygalska jest ratownikiem medycznym od 7 lat, w Falck pracuje od roku.
Anna Sejdak jest ratownikiem od 4 lat, a w Falck pracuje od miesiąca.

Obecnie w naszym kraju ponownie toczy się dyskusja o zaletach i wadach dwuosobowych zespołów Ratownictwa Medycznego. Ewa i Anna, jeżdżąc razem jako jeden zespół łamią stereotypy. Zespół dwuosobowy złożony tylko z kobiet, w środowisku, w którym mężczyźni twierdzą, że najlepiej pracuje się w trójkę. Kobieta za kierownicą pojazdu uprzywilejowanego w kraju, w którym dla wielu samochód stanowi symbol męskości.

Ewa i Anna mają wspólne dyżury w małej miejscowości Paprotnia. Ten teren Falck obsługuje dopiero od miesiąca. W ich bazie stacjonuje tylko 1 zespół. Przez 12 godzin dyżuru panie zdane są głównie na siebie. Jak sobie radzą? Dotychczasowa historia pokazuje, że bardzo dobrze. Już podczas drugiego wspólnego dyżuru uratowały życie pacjentki.

MZ – Opowiedzcie nam proszę, co się wówczas wydarzyło?
Ewa: – To był nasz drugi wspólny dyżur, a pierwszy w Paprotni, w tej spokojnej i uroczej stacji, w której obecnie jesteśmy. Zmianę zaczynamy o 10 rano i o 10.10 usiadłyśmy w kuchni, żeby napić się porannej kawy. W tym momencie zadzwonił do nas dyspozytor ze zleceniem wyjazdu w kodzie 1 do nieprzytomnej kobiety. Chwilę później już byłyśmy w drodze.

Anna: – Po przyjeździe na miejsce wezwania zobaczyłyśmy kobietę leżącą na podwórku przed domem. Dobrym znakiem było to, że jej mąż przez cały czas wykonywał jej masaż serca. Przejęłyśmy pacjentkę: EKG i rozpoznanie – zatrzymanie krążenia w mechanizmie migotania komór. Decyzja mogła być tylko jedna – defibrylacja. Po pierwszym „strzale” pacjentce wróciło krążenie, ale nadal nie było oddechu. Wiedziałyśmy już, że niezbędna będzie pomoc lekarza. Zaintubowałyśmy pacjentkę i wezwałyśmy zespół z lekarzem. Okazało się, że nie ma wolnego zespołu specjalistycznego, a chora musi jak najszybciej znaleźć się w szpitalu. Po chwili dyspozytor poinformował nas, że… po panią przyleci helikopter z oddalonej o 40 km Warszawy.

Ewa: - Na ogół w takich sytuacjach wyznaczeniem lądowiska, zabezpieczeniem terenu i bezpiecznym sprowadzeniem helikoptera na ziemię zajmuje się straż pożarna. Tym razem jednak czasu było tak mało, że helikopter przyleciał pierwszy, zanim jeszcze pojawili się strażacy. Nasza karetka stała wśród zabudowań i przy pierwszym przelocie pilot nie zauważył miejsca akcji. Upewniłam się, że Ania poradzi sobie sama z pacjentką i przez radio naprowadziłam helikopter na właściwe miejsce. A potem wraz z rodziną poszkodowanej kobiety pomogłam mu wylądować. Wówczas było to dla mnie coś naturalnego. Teraz, na spokojnie, mogę powiedzieć, że to fajne uczucie móc rozkazywać takiej maszynie.

Anna: – W Ewie odzywa się duch kierowcy. Wracając do wezwania, to na tym nasza rola się skończyła. Wiemy, że pacjentka spędziła tydzień na oddziale intensywnej opieki kardiologicznej i w dobrym stanie wyszła ze szpitala. Warto podkreślić, że specjalne podziękowania należą się mężowi, który cały czas, od pierwszych chwil aż do naszego przyjazdu, prowadził masaż serca. Bez jego poświęcenia byłoby nam dużo trudniej pomóc pacjentce, a jej zdrowie ucierpiałoby znacznie bardziej.
(Aneta Ma)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

chrome
  • chrome
  • 17.09.2012 14:26

test - do usunięcia

Komentarz został ukrytyrozwiń
Juss
  • Juss
  • 26.08.2012 00:49

hej, przeciez nie rozmawiamy tu o falcu, tylko o zespolach 2osobowych! to ze artykul jest o nich, to dlatego, ze w taki sposob dzilaja. Nie wiecie czy inne prywatne firmy tez maja zespoly po 2 osoby? Z jednej strony podoba mi sie ta wizja, ale z drugiej jestem w stanie zrozumiec argumenty panow. moze wiec skoro chce sie ograniczyc liczbe osob w zespole to np. dyspozytor w zaleznosci od przypadku wysylalby zespol 2osobowy, do lzejszego, a 3osobwy z lekarzem do powazniejszego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
arbuziński  Aleksander
  • arbuziński Aleksander
  • 25.08.2012 20:24

Sponsor firmy Falck ... niestety rzeczywistość bardziej brutalna ..... Wystarczy poczytać Falck Nadarzyn , Falck Gostyń , Falck Sochaczew , Falack bramki na A-4 .

Komentarz został ukrytyrozwiń
rat med
  • rat med
  • 22.08.2012 23:15

A gdzie napisaliście że artykuł jest sponsorowany?

Komentarz został ukrytyrozwiń
seba-ratownik
  • seba-ratownik
  • 21.08.2012 10:23

taki tekst nie pomaga nam abysmy walczyli zeby w karetkach jezdzily 3 osoby. Nie mam nic przeciwko kobietom w karetkach a nawet jestem za lecz ze wzgledu na nasze zdorwie (ratownikow) a przede wszystkim bezpieczenstwo pacjenta bo nie zawsze mozna poprosic o pomoc rodzinne czy inne sluzby a wyglada to tak ze chca zrobic to na wzor ameryki gdzie na co drugim rogu jest karetka albo remiza i tam to sie moze sprawdza ale w Polsce jak narazie nie ma na to szans

Komentarz został ukrytyrozwiń
Josufa
  • Josufa
  • 21.08.2012 00:20

Hmm...zawsze mi się wydawało, że w zespole musi być też lekarz, nie jest tak Juss - bo dwie ratowniczki w karetce może być niewystarczające...? Choć nie wydaje mi się, żeby dwie ratowniczki miały by sobie gorzej radzić, niż dwaj ratownicy...bo my faceci, co najwyżej możemy mieć nad nimi przewagę czysto fizyczną, co nie zawsze jest przecież konieczne...więc, może i ten wymysł tego prywaciaka nie jest taki najgorszy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Juss
  • Juss
  • 20.08.2012 08:36

Brawo dziewczęta! Tak trzymać :)) Pokażmy facetom, że też potrafimy ;) Nie po to na ratowniczki medyczne szkolą się też dziewczyny, zeby potem robić co innego. Wiadomo - ciężko może być, ale jak ktoś ma samozapracie i tyle silnej woli i checi, by to robić, to należy mu to umożliwić. Te panie sa najlepszym tego przykładem. Szkoda tylko, ze odbywa sie to w drodze wyjatku, no ale fajnie, ze chociaz w prywatnych firmach cos takiego jest możliwe. Jeżdzenie w zespołach 2-osobowych, rzeczywiście może być kontrowersyjne, że to za mało, a jak jeszcze same kobiety... no ale jak ten system się sprawdza to czemu nie? Słyszałam, że niedługo ma juz zacząc obowiązywać w całym kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.