Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

91294 miejsce

O. Mądel przyznał że był w dzieciństwie molestowany przez księdza

- Przypomina to robienie z siebie ofiary na siłę, "molestowany przez księży, teraz zamknięto mu usta". Idealny bohater dla "Gazety Wyborczej"… - Nakaz milczenia już nie obowiązuje? Szkoda, bo jak się znów okazuje, był bardzo zasadny...

 / Fot. WikipediaJezuita Krzysztof Mądel stał się powszechnie znany, po tym jak media upowszechniły wiadomość, że przełożeni nałożyli mu knebel za rzekomy wywiad dla "Gazety Wyborczej". Koniec końców wiadomo, że nie wolno mu spowiadać i odprawiać mszy świętej. Może natomiast występować publicznie i publikować swoje artykuły.

Zobacz zdjęcia (2) - o. Krzysztof Mądel (AG) - O. Mądel przyznał, że był molestowany.

W rozpętanej burzy wokół własnej osoby, ks. Mądel milczał, ale w końcu zaczął mówić. Opowiedział, m.in. o przykrym osobistym doświadczeniu, jakiego doznał w dawnych latach, u pewnego proboszcza. Otóż proboszcz w niewielkiej wsi pod Tarnowem, miał opowiadać mu podczas spowiedzi, o swoich fantazjach, a na zakrystii kazał mu się rozbierać, podaje wyborcza.pl.

"Został (…) uderzony (…) i nazwany "skur..."

O tej ohydnej sprawie jezuita nie mówił dotąd, bo – jak wyznaje - nikt nie chciał go słuchać, a on też w istocie, o tym wszystkim niemal zapomniał. Wspomnienia tamte wróciły w czasie niedawnej ostrej rozmowy z prowincjałem jezuitów, który nałożył na niego zakaz wypowiadania się w mediach. Na zdjęciu w artykule, św. Ignacy Loyola, założyciel zakonu jezuitów i Akademia Wileńska. W oparciu o istniejące od 1570 Kolegium Jezuitów w Wilnie, w 1579 utworzona została Akademia Wileńska (Wikipedia).

Medialny zakaz wypowiadania się, o. Mądel dostał w poniedziałek, 19 sierpnia. We wtorek zaś przełożeni wydali oświadczenie, że chodziło nie o wywiady, ale o "wewnątrzzakonny incydent", którego szczegółów jednak nie podali. Podali natomiast, że w czasie, kiedy o. Krzysztof Mądel został wezwany do przełożonego "na dywanik", tuż przed zakończeniem spotkania niepokorny jezuita, "pomimo wyraźnych próśb, opuścił pokój Prowincjała".

Incydent miał być ostry. Jaki i czym faktycznie był, wyjaśnił sam ks. Mądel, na Twitterze. Stwierdził krótko, że "został przez jednego ze współbraci uderzony gazetą i nazwany "skur...". O. Krzysztof Mądel nie wytrzymał i - jak przyznaje - doszło do niezbyt miłej "przepychanki".

To "echo molestowania przez księdza"

Ksiądz był przekonany, że na tym sprawa się skończy, ale o. Mądel w czwartek, 22 sierpnia, szczerze oświadczył, że w rozmowie u prowincjała puściły mu nerwy, gdyż w dzieciństwie był molestowany przez księdza. O tym właśnie wspomniał na Twitterze.

W środę, w rozmowie w Polsat News, ks. Wojciech Lemański, powiedział: "Krzysztofie, nie jesteś sam. Nawet, jeśli się potknąłeś, to jesteś po jasnej stronie mocy". Dziękując za te słowa, które redaktor Agnieszka Gozdyra przytoczyła na swojej stronie na Twitterze, o. Krzysztof Mądel odpisał: "bardzo Pani dziękuję, kiedyś to dokładnie opowiem, bo to niestety było echo molestowania przez księdza w dzieciństwie".

Dlaczego ksiądz to zrobił? - "W celu zakończenia nieustających kpin, kpin, kpin" - napisał chwilę później, o. Mądel. Te jego słowa natychmiast wywołały wielką burzę wśród prawicowych publicystów. Ich zdaniem duchowny Krzysztof Mądel "zaczął konfabulować".

- Z całym szacunkiem, ale czy Ojciec za bardzo nie odjechał? Codziennie inna wersja, teraz molestowanie. Czekam na UFO - napisał na Twitterze, redaktor Wojciech Wybranowski z tygodnika "Do Rzeczy".

O. Mądel, w odpowiedzi na te słowa dodał, że wspomnienia jego wróciły w trakcie rozmowy z prowincjałem, z której wyszedł roztrzęsiony i tak mocno przejęty, że "się rozbeczał".

- Przypomina to robienie z siebie ofiary na siłę, "molestowany przez księży, teraz zamknięto mu usta". Idealny bohater dla "Gazety Wyborczej" - nie ustawał w ataku red. Wojciech Wybranowski.

- Nakaz milczenia już nie obowiązuje? Szkoda, bo jak się znów okazuje, był bardzo zasadny - napisał z kolei na Twitterze, zwolniony z "Rzeczpospolitej" redaktor Łukasz Warzecha, przypomina "Gazeta Wyborcza".

Obrona o. Mądla przez red. Terlikowskiego

Tak się silnie zakotłowało wokół księdza Mądla, że niespodzianie wziął go w obronę katolicki publicysta, Tomasz Terlikowski. To wprost zdumiewające, bo jego portal internetowy Fronda.pl, wcześniej nie szczędził słów krytyki, wobec jezuity Krzysztofa Mądla.

Tym razem na portalu Fronda.pl, red. Tomasz Terlikowski napisał: Mimo wszystkich moich zastrzeżeń do poglądów i zachowania ojca Krzysztofa Mądla, jakoś nie wierzę w to, by chciał on rozgrywać tak poważną, dramatyczną kwestię, tylko dla własnego interesu - (Fronda.pl - 22.08.2013, 8:23).

- Dobrze by było, żebyśmy tylko dlatego, że nie zgadzamy się z ojcem Mądlem, nie lekceważyli jego słów. Jeśli jego słowa są prawdziwe, to są one znakomitym przypomnieniem, że grzech pedofilii (a może lepiej powiedzieć zbrodnia kapłana, który dopuścił się molestowania) nie mija, nie traci znaczenia po latach, że ten grzech niszczy Kościół – pisze red. Terlikowski - fronda.pl.

Sprawa nie pozostała dłużej w ogólnikach. We czwartek, 22 sierpnia, na portalu Natemat.pl, o. Mądel opisał zarówno szczegóły molestowania, jak i wskazał winnego. Był to ksiądz Andrzej M., z małej wsi w diecezji tarnowskiej. Według jego relacji doznał wstrząsu na psychice w wieku ośmiu lat. Wtedy ksiądz Andrzej, podczas spowiedzi, miał opowiadać jemu o swoich fantazjach, a potem ostrzegał, że to bardzo ważne sprawy, więc o nich nie można nikomu mówić.

Ksiądz sadzał na kolanach i kazał się rozbierać

- Kiedy brał mnie na rozmowy do zakrystii, czy na plebanię, sadzał na kolanach i kazał się rozbierać, to czułem, że się podnieca. Tłumaczył, że miała to być forma próby. Wychodził, być może się wtedy masturbował, potem wracał, chwalił mnie za to, że się nie rozebrałem, i pouczał, wypytywał. Najgorsze było to długie czekanie w milczeniu, aż ja sam coś powiem - mówi o. Krzysztof Mądel w rozmowie z portalem http://natemat.pl/72347,krzysztof-madel-potwierdza-w-dziecinstwie-bylem-molestowany-przez-proboszcza.

O. Mądel powiedział też, że dowiedział się niedawno, że również jego brat rodzony, "jako ośmiolatek, miał problemy z księdzem Andrzejem". Podobne problemy miały też inne dzieci z tej wioski. Jak ocenia jezuita Mądel, ówczesne molestowanie "mogło doprowadzić nawet do samobójstw kilku dzieci".

To, co się stało kilka dni temu w rozmowie z księdzem w Nowym Sączu, było to niestety "echo molestowania przez księdza w dzieciństwie" - napisał w sprawie incydentu o. Mądel. Przyznał, że w momencie, kiedy w Nowym Sączu został uderzony w twarz, przez stojącego nad nim księdza, dawne wspomnienia wróciły: "zerwałem się i odepchnąłem go z całych sił" - tłumaczył na Twitterze, o. Krzysztof Mądel.

Stanisław Cybruch

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.