Facebook Google+ Twitter

O małym klubie, będącym postrachem dla wielkich...

Siatkówka, to bez wątpienia druga pod względem popularności dyscyplina sportu w Polsce. Warszawa ma swoją drużynę w PlusLidze, jednak jej poczynaniom na parkiecie, rok do roku, towarzyszą problemy finansowe. Nie inaczej jest i tym razem.

Warszawiacy, coraz tłumniej zjawiają sie na meczach Politechniki...nawet tych z niżej notowanym rywalem. / Fot. fot. Rafał NastarowiczJest na siatkarskiej mapie Polski drużyna, która nie bacząc na różnice budżetów, z powodzeniem rywalizuje z najlepszymi w kraju. Jest drużyna, która potrafi ograć dwukrotnie ćwierćfinalistów Ligi Mistrzów i dwa razy doprowadzić do tie-breaka z mistrzem Polski. Wreszcie jest drużyna, która mimo tych wspaniałych rezultatów może zniknąć z siatkarskiej PlusLigi. Paradoks? Absolutnie nie. To rzeczywistość klubu ze stolicy. Rzeczywistość J.W. Construction Osram AZS Politechniki Warszawskiej.

Zespół na parkiecie, tłumy na widowni

Ten sezon dla "Inżynierów" jest pod każdym względem wyjątkowy. Drużyna od podstaw zbudowana przez Krzysztofa Kowalczyka, bez problemu zapewniła sobie miejsce w pierwszej ósemce gwarantujące utrzymanie i grę o medale. To co było problemem przez ostatnie lata, osiągnięto ze spokojem na kilka kolejek przed końcem rundy zasadniczej. Drużyna bez wielkich nazwisk, ale Zespół przez wielkie "Z". Zgrany kolektyw na parkiecie, jak i poza nim, gdzie nawet weteran - Radosław Rybak - potrafi cieszyć się z każdego zdobytego punktu, jak junior, który stawia pierwsze kroki na siatkarskich salonach. Zapomnieni mistrzowie z Bełchatowa -Bartłomiej Neroj i Robert Milczarek, "zaciąg ukraiński" - Juriy Gladyr (jeden z najlepszych blokujących w lidze) i Serhey Kapelus, młodzi Karol Kłos i Rafał Buszek... Ci wszyscy zawodnicy, swoją fantazyjną grą i charyzmą na parkiecie przyciągają na "Arenę Ursynów" tłumy widzów, już nie tylko na mecze z najlepszymi w lidze, ale także na spotkania z potencjalnymi "średniakami".

Drużyna bez przyszłości?

Atakuje Rafał Buszek...jeden z największych talentów w barwach Politechniki / Fot. fot. Rafał NastarowiczPomimo tego nad stołecznymi graczami wiszą ostatnio ciemne chmury. Najpierw choroba Krzysztofa Kowalczyka, sprawiła, że w zastępstwie drużynę prowadzi Ireneusz Mazur. Żeby tego było mało sponsor tytularny - J.W. Construction zapowiedział rezygnację z finansowania warszawskiej drużyny, po tym jak władze miasta podwyższyły czynsz za wynajem stadionu Polonii - innej drużyny sponsorowanej przez firmę deweloperską pana Wojciechowskiego. To nie pierwszy raz, kiedy pan Wojciechowski "macha szabelką" i grozi, że pozostawi warszawską siatkówkę na lodzie. W tym roku jednak, drużyna nie broni się rozpaczliwie przed spadkiem, nie jest "czerwona latarnią" ligi. Udowodniła wielokrotnie, że jest w stanie walczyć z najlepszymi w kraju, urywając punkty bełchatowskiej Skrze (ćwierćfinaliście Ligi Mistrzów), dwukrotnie ogrywając AZS Częstochowę (również ćwierćfinaliści LM) i po raz pierwszy od początku startów w elicie pokonując drużynę z Jastrzębia. Czy w tej sytuacji, odpowiedzialny sponsor, który widzi potencjał drzemiący w zespole, groziłby wycofaniem swojego wsparcia?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

super super :) oby znalazł się ktoś ale może rozmowy coś dadzą i J.W. wróci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.