Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

20797 miejsce

O mój Śląsku, umierasz mi w biały dzień

Niektórzy mówią o nim antygwiazda, niektórzy - "polski Joe Cocker". Ja mówię: nasz, polski, śląski Janek "Kyks", jedyny i niepowtarzalny. Jan "Kyks" Skrzek.

Jak zawsze uśmiechnięty. / Fot. Krzysztof SzafraniecJan Kyks Skrzek. Postać znana wszystkim miłośnikom rocka, bluesa czy soulu w naszym kraju. Człowiek nietuzinkowy, nieprzeciętny, żeby nie powiedzieć oryginalny. Mało jest takich jak on. Antygwiazda, co niektórzy o nim mówią, polski Joe Cocker. Ja mówię: nasz polski, śląski Janek Kyks, jest jedyny i niepowtarzalny. Mimo wielu bardzo dobrych polskich bluesmanów on świeci swym matowym blaskiem najbardziej.

Zawsze kiedy słucham jego utworów, to ogromnie się wzruszam, może też i dlatego, że Janek śpiewa prawie zawsze śląską gwarą. Szczególnie uwielbiam słuchać jego nagrań z koncertów, jest taki naturalny i taki ciepły. A to ciepło czuje się w każdym dźwięku, on zawsze jest uśmiechnięty.

Porównywanie go z Joe Cockerem, jest troszeczkę krzywdzące, oczywiście dla Janka. Nie chcę tutaj pomniejszać dokonań i talentu Joe Cockera (uwielbiam go), ale Cocker to Cocker, a nasz Janek to zupełnie ktoś inny.Jego pięćdziesiąte urodziny w Michałkowicach. / Fot. Krzysztof Szafraniec

Bez wątpienia głos ma podobny i fizjonomią go przypomina. "Kyks" przede wszystkim jest autorem, albo przynajmniej współautorem, większości utworów które wykonuje. Jest również wspaniałym instrumentalistą, a Cocker raczej nie.

Janek Skrzek urodził się na Śląsku, w Michałkowicach, robotniczej dzielnicy Siemianowic. Wrósł w tę ziemię i w ten klimat, jak piękny krzew czy ogromny dąb albo topola. We wszystkim co tworzy i o czym śpiewa, słyszy się i czuje, jego kochany Śląsk. Być może też i ja pokochałem jego muzykę, bo kocham śląską ziemię i śląskie klimaty.

Ogromny wpływ na jego twórczość miał niewątpliwie jego starszy brat Józef, którego z pewnością nie trzeba przedstawiać. Lider super grupy SBB i jeden z filarów polskiej muzyki. To on dał małemu Jankowi pierwszą harmonijkę, bodajże "Hohnera", przywiezioną z RFN.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

Po prostu Asior, harmonijkorz pierwszego sortu, należy być na Jego koncercie. Dzięki Damianie za przypomnienie postaci Janka "Kyksa" Skrzeka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

uwielbiam jego koncerty;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wszystko co płynie z duszy i serca jest prawdziwe. Pamiętam go z moich "dawnych polskich lat".

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeżeli uważasz tak jak ja :Kliknij gwiazdkę, bo to najsympatyczniejszy komentarz dla autora lub napisz, sfotografuj lepiej.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzięki wszystkim za ciepłe słowa a Tobie Jolu za link ja tez dodam swój - http://www.youtube.com/watch?v=J6Q1sLxdntA&feature=related - to stąd wziął się tytuł artykułu. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Prawdziwa muzyka powstaje z serca. Warto posłuchać - http://www.youtube.com/watch?v=59nO1VWa0bc

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chwała autorowi za świetny tekst o człowieku zdolnym, ambitnym, jednocześnie bardzo skromnym. Jest najlepszym przykładem dla wielu naszych pseudogwiazd. Jego koncertu wysłuchałem kiedyś w Śląskim Planetarium w Chorzowie. Mam też kilka Jego płyt i kaset - SBB.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Każdy by chciał, żeby po nim taki opis został. "Z serca". Świetny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie należę do fanatyków tego rodzaju muzyki (z wyjątkiem Dżemu, choć nie wiem czemu), twierdzę jednak, że artykuł jest co najmniej dobry, ponadto napisany z przekonaniem i pasją. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.