Facebook Google+ Twitter

O moskiewskich pomnikach na wesoło!

Rosjanie mają szczególny sentyment do pomników, to prawda. Są nie tylko częścią krajobrazu, maja swe legendy, a czasem są zabawne i rozczulające.. Dziś chciałabym zaprosić wszystkich na wycieczkę do pomników moskiewskich – na wesoło!

Zacznę od pomnika, który stoi przy fabryce wyrobów mlecznych „Karat”, a postawiono go na cześć... serka topionego „Drużba” („Przyjaźń”). Ten słynny serek pogodził nawet wronę i lisa ze  / Fot. www.webpark.rustarej baśni w przełożeniu Iwana Krylowa, znanej w Rosji każdemu dziecku od przedszkola. Serek przez długie lata odgrywał wielką rolę w kraju totalnego deficytu. Był ulubionym przysmakiem dzieci: każdy chyba dostając od mamusi pieniądze na pożywne, ale niesmaczne śniadanie w szkole, wolał kupić kilka takich serków i – o rozkosze podniebienia! Panowie gorąco wspierający monopol państwowy, od razu powiedzą, że to „zagrycha prima sort”. Za czasów mojej studenckiej młodości robiło się pyszną zupkę z tego serka: wrzątek, serek, marchewka, ziemniaczki... A potem już sama wręczając starszemu synkowi pieniądze na śniadanie groźnie mówiłam: „Żebyś nie śmiał kupować „Drużbę”!” Od 1950 r. nie zmieniło się nawet opakowanie. Dziś mamy tysiąc przeróżnych serków i smakołyków, ale sentyment do „Drużby” został i jest uwieczniony w cichym podwórku przy fabryce.

 / Fot. www.webpark.ruPopularność serka może równać się tylko popularności pierwszej rosyjskiej Łady, WAZ 2101, popularnie zwanej „kopiejką”. To pierwszy, radziecki prawdziwy „ludowy samochód”. Pomnik auta zdobi obwodnicę moskiewską.

 / Fot. www.webpark.ruW Moskwie jest kilkanaście malutkich jezior, gdzie pływają kaczki. Żeby kierowcy uważali na kaczki na drodze, przy jednym jeziorku zrobiono mały pomniczek: „Z drogi kaczętom!” Nie brak tych co usilnie próbują wykraść jakieś kaczątko, ale pomnik jest monitorowany...

To serduszko z cylindrycznymi dzwonkami postawiła w parku „Ermitaż” romantyczna do ckliwości radiostacja „Srebrny Deszcz”. Zakochani mieli, przechodząc przez serduszko jak pod tęczą, dzwonić i wróżyć sobie dozgonną miłość. Ale nic z tego! Zakochane pary wymyśliły sobie co innego: stają po obu stronach serduszka i zaczynają dmuchać na jakiś dzwonek z całej siły, aż ktoś padnie bez tchu (zwykle dziewczyna). Ten, co wygrał, jest bardziej zakochany (chyba dlatego, że ma większe płuca, a stąd i większe serce!).

 / Fot. www.webpark.ruPierwszy kosmonauta Jurij Gagarin też ma swój pomnik w Moskwie na jednym z placów. Po myśli rzeźbiarzy, wznosi się on na strumieniu ognia, bijącego z rakiety. Gagarin jest ubrany w skafander kosmiczny, dlatego do złudzenia przypomina robota, zwłaszcza że jest pomalowany czasem na złoto, a czasem na srebrno. Dlatego chyba ludzi byli przekonani, że pomnik ma wewnątrz jakaś maszynerię, że ma kiedyś być uruchomiony: powiedzmy, rękę podnieść czy coś tam jeszcze. Pewnego dnia bardzo solidna moskiewska gazeta w latach 70. ogłosiła, że w najbliższa niedzielą odbędzie się uroczyste uruchomienie pomnika, że o godzinie 12 podniesie on prawą rękę do góry. O wyznaczonej godzinie tłum gapiów czekał z zapartym tchem i zadartymi głowami. Po godzinie ktoś sobie przypomniał, że dziś jest pierwszy kwietnia... Prima aprilis! Śmiała się cała Moskwa. Ale odtąd przezwano ten pomnik „Transformerem”.

Pomniki w całym świecie często obrastają legendami, przesadami i zabobonami. Ale chyba najbardziej paradoksalna jest historia rzeźb na stacji metra „Płoszczad Rewolucji” („Plac Rewolucji”).
 / Fot. www.fotku.ru Jest to jedna z centralnych stacji, rzeźbiona rzeźbami wyobrażającymi „ludowe postacie”, to znaczy chłopów, robotników, żołnierzy, marynarzy i tak dalej. Dowcipnisie do dziś dnia mówią, że jest to idealny pomnik właśnie epoce stalinizmu: każda postać tu jest albo skulona, albo siedzi. Rzeczywiście tak jest, bo są wkomponowane w luki. Przez te stacje codziennie jeżdżą tłumy studentów dwóch najstarszych uczelni wyższych w Moskwie: Uniwersytetu i Wyższej Szkoly Politechniki (tzw „Baumanki”). Są to dla naszej rodziny uczelnie „familijne”, bo wszyscy są absolwentami albo Uniwersytetu, albo Baumanki.

Stąd od dziecka wiem, że w tym szanownym gronie groźnych idoli są dwie postacie pomagające w dobrym zdaniu matury lub innych egzaminów i spełniające dobre życzenia. Są to pies stróża granicznego, dorodny wilczur, i pistolet marynarza. / Fot. www.webpark.ru Na zdjęciu są to prawa i lewa postacie. Trzeba tylko potrzeć nos psa i lufę pistoletu. To studenckie bałwochwalstwo i pogańskie zabobony zrobiły cuda, bo pokonały twardy metal: brązowe rzeźby (autorstwa Matwieja Manizera) były kiedyś ciemnobrunatne, ale dziś (patrz niżej) nos wilczura aż błyszczy, a lufa pistoletu ma kształt litery L, bo wykrzywiła się od tego nacierania i jest wycelowana marynarzowi w nogę!

W gęstym moskiewskim tłumie, co płynie przez stacje od świtu do nocy, można czasem dostrzec nawet elegancką damę lub jegomościa z brzuszkiem i teczka, co chyłkiem, oglądając się za siebie, pocierają nosek psa lub lufę pistoletu. Wtedy wiem: to absolwenci rodzimych uczelni! Co do skuteczności tego nacierania, to nawet ja, osoba religijna, w to wierzę: przecież ukończyłam uniwersytet z wyróżnieniem, raz na tydzień pocierając pieska. Starszy syn dobrze ukończył Baumanke, a lufę i nos naciera za każdym razem, gdy jest na tej stacji.

Zamiłowanie Moskwy do pomników niekiedy płata figle, zwłaszcza gdy jest to zamiłowanie mera-burmistrza Moskwy. Tak się złożyło, że jest on gorącym wielbicielem twórczości Zuraba Ceretelego, rzeźbiarza gruzińskiego z wyraźną megalomanią. Wszystko co wyrzeźbi ma rozmiary monstrualne, a Moskwa na tym bardzo cierpi. Najbardziej znane arcydzieło autorstwa tego geniusza, pomnik cara Piotra I, jest postawiony pośród rzeki Moskwy. Nie dość, że car wygląda jak rozwścieczony babsztyl w papilotach, potrząsający jakimś zwiniętym listem, do tego jeszcze dobija się on na tej swojej łajbie do... najstarszej i najlepszej fabryki słodyczy w Moskwie, co roztacza upojną woń w promieniu kilometra. „Jego Królewska Mość składa zamówienie na czekoladę” – żartują w Moskwie.

Kilka lat temu Moskwą wstrząsnęła seria wybuchów. Ludzie bali się o siebie wzajemnie, zrobili się bardzo czujni. Gościłam właśnie przyjaciółkę z Malborka, i nieustanne ostrzegałam ja przed niedbale rzuconymi na przystankach reklamówkami, przed metrem nawet. Ale w tym całym koszmarze był też jeden komiczny epizod. Pewnego dnia ktoś zadzwonił na milicję i ostrzegł, że car Piotr jest zaminowany. I że wyleci w powietrze, jak władze nie zapłacą ileś tam. To pierwszy i jedyny w świecie przypadek, gdy ludzie żarliwie się modlili, by terrorystom się powiodło! Niestety... ładunek znaleźli, a ta poczwara do dziś dnia szpeci Moskwę.

Bardzo żałuję, że nie mogę nigdzie znaleźć zdjęcie jeszcze jednego arcydzieła mistrza Ceretelego: to Święty Jerzy na Górze Pokłonnej. Chyba wstydzą się coś takiego wykładać w internecie... Święty Jerzy – to patron Moskwy, a zarazem rodzimej Gruzji mistrza. W sztuce gruzińskiej można znaleźć arcypiękne wizerunki tego świętego. Najczęściej spotykane w Gruzji imię męskie to właśnie Jerzy (Gieorgij lub Gogi). Ale Święty Jerzy autorstwa pana Zuraba – to dopiero coś. U nóg konia zamiast wijącego się smoka leży jakby poszatkowana w plasterki mortadela, do której święty mierzy włócznią. „Chyba na zagrychę...” – żartująca ludzie.

Ale gdyby mnie zapytano, jaki pomnik zburzyłabym w pierwszej kolejności,  / Fot. www.webpark.rubyłby to chyba marszałek Żukow w centrum Moskwy przy Muzeum Historycznym. Bohater na pewno zasługuje na coś lepszego, niż ten pomnik. Od razu widać, że marszałek urodził się w siodle, ale tam chyba musi pozostać na zawsze, bo na takich króciutkich nóżkach chodzić z pewnością się nie da. A co do konia, to pewnym razem stałam przy tym pomniku w kompanii sympatycznego weterynarza, który beznamiętnie wyliczał wszystkie choroby końskie, na które chyba choruje nieszczęsna szkapa, od osteoporozy poczynając, i robił prognozy, kiedy padnie...

Oficjalne turystyczne szlaki Moskwy obfitują w prawdziwe arcydzieła, ale to jest jakby Moskwa paradna. Tymi nieudanymi pomnikami raczej się nie chwalimy. Ale mimo wszystko pomniki te - śmieszne, rozczulające, lub wręcz brzydkie – są częścią Moskwy. Spotykają się przy nich zakochani, pocierają je studenci. Są świadkami naszych radości i smutków. Zapraszam wszystkich do Moskwy na spotkanie z nią i jej pomnikami: pięknymi, ale i śmiesznymi też.

Bo jest to Moskwa jak najbardziej ludzka i przyjazna.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

@Asen: Nie mialam na mysli nic takiego! :-)) Obawiam sie, ze teraz w Polsce nie wypada zamawiac w restauracji kaczke, kupowac kaczuszek gumowych dla dzieci i tak dalej. A jakie skojarzenia nasuwa Polakom slynna "kaczka po piekinsku", to juz nie smiem pomysliec... :->

Komentarz został ukrytyrozwiń

@quest-88. Po pierwsze, mam nadzieje, ze nie lamiemy przepisow tej strony internetowej, puszczajac tu taki off-topic (przepraszam, nie znam, niestety, polskich slowek internetowych) :-)).
Co do filmu, to juz go widzialam, lecial u nas w Moskwie w REN-TV. Jest darbzo dobrze zrobiony, same fakty. To jest sama swieta prawda, wiem o tym. To jest zbrodnia, co miala swych sprawcow, i nikt nie ma do tego watpliwosci. Tu chyba musze wyjasnic to, co juz pisalam. Zbrodnie stalinskich czasow sa tak olbrzymie, ze bardzo przydal sie jeszcze jeden proces Norymberski. Jednak nigdy go nie bylo, bo wtedy potrzebna by byla taka sama lustracja co jest w Polsce teraz wprowadzana. ZA STALINSKICH CZASOW NIE BYLO NIKOGO NA WSZYSTKICH SZCZEBLACH WLADZY, KTO BY BYL CALKIEM BEZ WINY. U nas sie mowi: "pol kraju siedzieli, pol kraju wsadzalo pierwsza polowe do gulagu" . Dlatego nikt nigdy nie zrobil takiego procesu, zamilczano wszystko. Bo Chruszczew, co obalil "kult Stalina", sam za stalinskich czasow robil to, co Stalin kazal, inaczej... co tu duzo mowic. Gdyby zrobiono taki proces, dwie polowy ludu po prostu zamienilyby sie miejscami: kto wsadzal, poszedlby siedziec. Wiec po prostu rehabilitowano tych kto jeszcze zyl w gulagu. Teraz sprawa Katynia nie jest zamilczana, po prostu jest od czasu do czasu pokazywana ludziom w TV (kto chce oglada te filmy), tak samo jak sprawa Grekow czarnomorskich (pontyckich), krymskich tatarow, Estonczykow, innych narodow lub ludzi mordowanych i zeslanych. Rosjanie wiedza - lub nie wiedza - o Katyniu tak samo jak o tych wszystkich sprawach. Moze ja wiem troche wiecej, bo w domu jako 10-letnia dziewczynka, juz wtedy zakochana w Polsce, przeczytalam 2 opasle tomiska procesu Norymberskiego, gdzie bylo kilkanascie stron o Katyniu. (Tatus byl prawnikiem z wyksztalcenia, wiec wpoil mi interes do takich lektur). O ile dobrze wiem, Jelcyn przeprosil Polakow za Katyn, ale rozumiem tez, ze nie na wielka skale. Ale mysle, ze wiem, dlaczego wlasnie przeprosil tak "cicho i niewyraznie". Otoz chodzi o to, ze na rowni z ofiarami Katynia byli zamordowani miliony Rosjan, rowniez niesprawiedliwie. Kazda rodzina to pamieta. Na poczatku 90-ch Witalij Koroticz, redaktor naczelny pisma "Ogoniok", sprobowal wywlec wszystkie te zbrodnie na swiatlo dzienne, i na pierszym miejscu byl wlasnie Katyn, i robil to przez 3 lata. Zrobila siew kraju taka atmosfera, ze chyba wynikla by z tego wojna domowa (patrz wyzej: polowa siedziala, polowa wsadzala...). Bo wtedy polowa Rosjan bylaby chyba wymordowana przez ocalale ofiary i ich potomki. Bo nie tylko te ofiary, ale i ich dzieci, rodzice, rodzenstwo, wnuki byli na dlugie lata zawieszone w prawach . Nie mogli sie uczyc, pracowac. Do dzis dnia nikt nie przeprosil tych ludzi i ich rodziny. Gdyby w tej sytuacji Jelcyn zrobil uroczyste przeprosiny Polakow, pomijajac ofiary z wlasnego narodu - czy musze to rozwijac? Dzis w Rosji czlowiek oczytany i porzadny wie o Katyniu, wie ze to byla zbrodnia stalinska. Ale jesli jest czlowiekiem z tej polowy co siedziala, utozsamia sie z ofiarami. Druga polowa tak samo klamie, jak kiedys. nie przyjmuje tego do wiadomosci. Ale w wiekszosci, jak w kazdym kraju, ludzie wiedza bardzo malo o historii. To chyba dokladnie opisuje sytuacje w Rosji.
Na koncu chcialabym przeprosic za bledy, ale polskiego uczylam sie sama, z podrecznikow, nie majac nikogo do pomocy. Kiedy tak ryzykuje pisac po polsku, zawsze przypomina mi sie Tuwim: "Ze poganie Ojczyzne, ze koslawie polszczyzne, ze zniewazam, bezczeszcze, i diabli wiedza co jeszcze..." :-))
Mam nadzieje ze tak bardzo polszczyzne nie paskudze, ale na wszelki wypadek przepraszam. I raz jeszcze bardzo dziekuje za film.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • - -
  • 11.05.2007 21:05

@Luba

I jak oceniasz część merytoryczną filmu?

Komentarz został ukrytyrozwiń

@quest-88: przepraszam, przeoczylam, ze w profilu nie widac e-maila! :-) . Bardzo dziekuje za linki, obejrze przy pierwszej mozliwosci, naprawde!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • - -
  • 10.05.2007 21:36

Ps2. proszę uzupełnić profil o dane kontaktowe! ;>

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • - -
  • 10.05.2007 21:35

Jeśli nie zadziała link, w serwisie Google Video (http://video.google.pl) należy wpisać hasło "zbrodnia katyńska"

Ps. a tutaj skrócony link do tego samego wideo: http://tinyurl.com/2wn8de

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • - -
  • 10.05.2007 21:32

@Luba

W poprzednim artykule powiedziałem, że mam dobry materiał o Katyniu. Pani była chętna obejrzeć.
Proszę! http://video.google.com/videoplay?docid=2550528670620728319&hl=pl

Jeśli nie zadziała w serwisie Google Video (video.gooogle.pl) należy wpisać hasło "zbrodnia katyńska"

Komentarz został ukrytyrozwiń

O a tutaj zdjęcie szalonej Joanny: http://www.euratlas.com/Atlas/france_nord/paris_jeanne_arc.jpg

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najbardziej podoba mi się pomnik serka! :))
i te krótkie nóżki marszałka Żukowa...prawie tak jak nogi Joanny d'Arc z pomnika na Palais Royal w Paryżu...tez za krótkie,by chodzić :))
Pozdrawiam z Paryża.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.