Facebook Google+ Twitter

O naprawie III Rzeczypospolitej - część II

Żeby mówić o uzdrowieniu demokracji i by zbudować system społeczeństwa obywatelskiego wymogiem koniecznym, po wprowadzeniu referendum bez progów frekwencyjnych, jest wprowadzenie kadencyjności sprawowania funkcji publicznych pochodzących z wyboru nie dłużej jak dwie kadencje, czyli osiem lat.

Poczynając od sołtysa, a kończąc na pośle i senatorze, należało by wnikliwie zastanowić się czy nie jest to wskazane, dla ulepszenia obecnego sytemu sprawowania władzy, który od dwudziestu lat tak funkcjonuje, że mamy obecnie system "korupcyjny" dopracowany w najdrobniejszych szczegółach. Jak można mówić i marzyć o nowym oddechu naszej lokalnej demokracji bez tego czynnika? Przeciwników tej fundamentalnej zmiany znamy, a są nimi o dziwo sami samorządowcy, gdyż utarło się w ich głowach przekonanie, że są niezastąpieni i wszechwiedzący.

Jak w tak "utartym" polskim systemie to wygląda praktycznie? Każdy wie. Po dwudziestu latach kombinowania i jego urabiania pod siebie przez polityków, na Wiejskiej mamy efekt patologicznej choroby, która się nazywa: zawód - polityk. W większości gmin i powiatów mamy dziś dobrze obsadzone i gruntownie utwierdzone grupy wzajemnej adoracji, począwszy od prezydenta miasta po sołtysa wsi. Możliwość rozbicia tego "syndykatu korupcyjnego" jest porównywalna do wiecznej walki z mafią. Nie jest to proces łatwy, wymaga poświęcenia i determinacji oraz ofiar, w tym przypadku politycznych, ale który polityk podejmie wyzwanie i rzuci taki pomysł?

Podpadnięcie don burmistrzowi pociąga za sobą spore konsekwencje i praktycznie krępuje całkowicie ręce szaremu mieszkańcowi gminy. Jakikolwiek protest, choćby jak najbardziej zrozumiały i słuszny, bądź veto wobec działań władz może się okazać dla niego samego lub grupy mieszkańców samobójstwem, a nawet wyrokiem śmierci obywatelskiej. Zaatakowany "don", kilkoma telefonami uruchamia macki ośmiornicy samorządowej. Ta działa z kolei poprzez szereg powiązań i układów, żołnierzy i cyngli w postaci osób pracujących w organach władzy wykonawczej i sądowniczej naszej gminy i powiatu. Skutkiem tego jest prześladowanie i notoryczna inwigilacja wywrotowców.

Dlatego może właściwe było by wprowadzenie odgórnie przez Sejm RP przepisu prawa stanowiącego o kadencyjności tych funkcji. Czy choćby trochę nie zmieniło by to obecnego stanu rzeczy i nie pomogło w walce z tak znienawidzoną przez wszystkich korupcją, którą to na sztandarach dobrych intencji niosą nasi posłowie i senatorowie. Z wszelkich raportów policji oraz wyspecjalizowanych instytucji zajmujących się w tym kraju korupcją, wynika jasno, że największy udział mają w tym procederze nasze samorządy i instytucje państwowe. A może by również pomyśleć o kadencyjności prokuratorów, szefów sądów rejonowych i innych kierowniczych funkcji publicznych?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (41):

Sortuj komentarze:

Wymiana poglądów w TVP, pomiędzy Rostowskim a Balcerowiczem udowadnia: "Z deszczu pod rynnę."(polskie)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za wizytę i ocenę dziękuję, czekam na artykuł, abym mogła się tym samym zrewanżować. Pozdrawiam :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Też tak sądzę Robercie - dlaczego nie zastosować systemu jaki działa w najbogatrzych państwach świata gdzie taki system obowiązuje od lat - po co szukać innej drogi skoro już taka funkcjonuje u nich.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wydaje mi się, że zmiana systemu wyborczego (okręgi jednomandatowe) pokazałaby rzeczywistą wartość dzisiejszych partii oraz ich rzeczywiste uznanie wśród tuziemców. Spodziewam się, że byłaby to realna zmiana w jakości polskiej sceny i w znaczący sposób zmieniła realia w kraju i spowodowała gwałtowne przemiany społeczne i gospodarcze w kierunku rzeczywistych oczekiwań.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio wniosek jest jeden - trzeba nagłasniać i to ostro wszlekie przejawy "nepotyzmu" i "kolesiostwa" gdyż tylko w ten sposób można ta władze co nieco zdyscyplionować a może i wymienić - wiesz czasem pisuje na portalu augustowskim - i zauważyłem że bardzo boli władzę "komentowanie" a nawet denerwuje i to bardzo - ale czy nie jest to czynnik jak najbardziej poządany - dlaczego nie pisać prawdy - a co innego to fakt "że prawda w oczy kole" itd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie raz o tym pisałam, ostatnio link i tu link i jeszcze w innych, a kolesiostwo ma się tu dobrze!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anno - masz rację i dlatego trzeba podejść do tej naszej demokracji na miarę XXI wieku - dobrym przykładem jest "społeczeństwo obywatelskie" w Australi - tam internet jest obiwiazującym narzędziem komunikacji władzy z obywatelem i dzięki takimu działaniu "władza już tak nie deprawuje" gdyż na codzień polityk musi się odnosić do uwag obywatela a nie jak u nas RAZ NA CZTERY LATA??????

Komentarz został ukrytyrozwiń

odsyłam do portalu augustólink i do podstrony ALTERNATYWNY AUGUSTÓW - jak można pisać "bez ogródek" o władzy , autor nie przebiera w środkach i jawnie pisze kto i za co może się wstydzić - i to jest doskonały przykład czym może być internet w rękach "obywatela"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Stefanio - jak zauważyłaś , żeby "demokracja" była tak naprawdę demokracją musi funkcjonować kilka elementów - kadencyjność jest jednym z trybików tego systemu , właśnie po to żeby nie mówić że istnieje coś takiego jak "zawód polityk" powinna być kadencyjność funkcji społecznych - jezeli Prezydent RP podlega takiemu prawu dlaczego wójt , burmistrz czy prezydent miasta nie może takiem prawu podlegać - wiadomym jest że dobry wójt ma szansę zostać posłem tak więc kwestionowanie że druga kadencja wójta będzie mało efektywna gdyż wójt żegna się ze stołkiem jest błędna - gdyż wie że teraz musi się ubiegać o inne stanowiska / starosta / itd. to pwinno go tym bardziej motywować do dalszej i bardziej aktywnej działaności.
Ogromne możliwości w prowadzeniu "kampani" daje internet - wykożystanie tego nośnika jest u nas szczątkowe ale już za niedługo się to zmieni - to również da możliwość patrzenia władzy na rece - dobra gminna czy powiatowa gazeta oczywiście niezna może bardzo utrudnić tzw kolesiostwo w gminie , gdyż nic tak nie boli jak dobry artykół prasowy w "temacie".
Uwierz można rozbić nawet bardzo skostniałe "układy" ale trzeba dać ludziom "narzedzia" by mogli głośno mówić co sie dzieje złego i kto jest temu winien.
Na zachodzie Europy juz to zaczyna działać i internet staje się powoli sporym "weryfikatorem" różnych układów. Ktoś oczywiście powie że najłatwiej krytykować - a co ma obywatel innego zrobić jak nie "opiniować" w internecie dziwnych poczynań.
Władza deprawuje ale znacznie mniej jak się musi liczyć z wszędobyliskimi mediami tym bardziej w rękach zwykłego obywatela.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jarosławie, ten problem boli mnie od dawna. Nie zgadzam się i protestuję w sposób dla mnie
dostępny o wielokrotnym powtarzaniu kadencyjności. Niestety, w środowiskach zamkniętych, - dla przykładu Kaszuby, gdzie zamieszkuję - to sprawa nie do przeskoczenia. Ścisłe związki rodzinne i koleżeńskie, a przede wszystkim "korzenie", przekładaja się na wyniki wyborcze.
Nie decydują kompetencje, a powinowactwo, koleżeństwo.
Dopóki nie będzie rónowagi reoperezentacyjnej ludności miejscowej z napływową, to zdrowa rywalizacja między kandydatami będzie w sferze marzeń.
Tu rządzi zasada "ośmiornicy" - jak napisałeś.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.