Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

177281 miejsce

O Newsweeku, Kapuścińskim i lustracyjnym amoku słów kilka

Zupełnie niepotrzebnie otwiera Newsweek dyskusję na temat Kapuścińskiego i jego teczki. Nie odmawiam autorom artykułu dobrych intencji, wprost przeciwnie. Artykuł jest obiektywny i zdecydowanie usprawiedliwia postawę Kapuścińskiego, zgodnie ze zdrowym rozsądkiem.

Na zdjęciu archiwalnym z 2005 r. reporter i pisarz, wieloletni dziennikarz Polskiej Agencji Prasowej Ryszard Kapuściński. / Fot. PAP/Paweł KulaMam jednak żal do redakcji Newsweeka, że, poszukując tematu na okładkę, odgrzewa schematy, wytarte do niemożliwości w ciągu ostatnich lat, sprowadzające się do pisania artykułów na temat relacji znanych osób ze służbami bezpieczeństwa. Tekst ten na nowo kieruje myśli czytelników w stronę zakurzonych korytarzy IPNu, zamiast zwrócić ich uwagę tam, gdzie występują prawdziwe problemy i gdzie potrzeba prawdziwego działania.

Komu dziś potrzebna jest dyskusja na temat „czy wyjeżdżając za granicę w PRLu trzeba było decydować się na współprace czy też nie”? Czy wiedza o tym, co Kapuściński podpisał i jakie analizy podesłał funkcjonariuszom SB, wpływa na wartość jego spuścizny? Wreszcie – czy nie jest niemoralne rozpatrywanie decyzji „króla reporterów” w momencie, gdy nie może on już nic powiedzieć na swoją obronę?

Przyznaję, nie znam życia w Polsce Ludowej z autopsji. Urodziłam się w wolnym kraju, od zawsze mam paszport w kieszeni i mogę jechać, gdzie chcę i mówić, co chcę. Nie znam tego niepokoju, tej niecierpliwości, nie znam uczucia upokorzenia, jakie mogło nawiedzać ludzi, gdy ponawiali prośby o wydanie paszportu, by po powrocie jak najszybciej oddać go z powrotem. Nie wiem też, jak bardzo skrzywdzone mogą się czuć ofiary tamtego systemu; wnioskuję, że największym dla nich katharsis byłoby odnalezienie dawnych prześladowców i ich doszczętne zniszczenie – kawałek po kawałeczku, w powolnych torturach na widoku publicznym, i to nie własnoręczne, ale na łamach gazet: jeden tytuł po drugim aż do zniszczenia kompletnego i doskonałego. Role się odwracają: dawne ofiary stają się katami, kaci – ofiarami.

Nie oceniam czy to dobrze, czy źle. Brak mi wiedzy i doświadczenia, by wyrokować o innych ludziach i innych czasach. Wiem jednak, że reportaże Kapuścińskiego są jednymi z najlepszych, jakie kiedykolwiek zostały napisane i świat byłby bez nich uboższy. Wiem też, że Polska musi w ciągu czterech lat zbudować całą infrastrukturę od zera, by nie skompromitować się w oczach społeczności międzynarodowej, a brak jej pracowników, by ukończyć budowę jedynej linii metra w Warszawie. Czy naprawdę stać nas dziś na rozliczanie z przeszłością?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Doświadczenie czego? Historia, wbrew pozorom, to dość rygorystyczna dziedzina. I oparta wyłącznie o źródła. Warto pamiętać, że historia zaczyna się wtedy, gdy pojawia się pismo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie. I po co komu prawda? : ) Jest taka nieatrakcyjna, zakurzona...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wspaniała refleksja. Kapuściński pozostaniem tym po smierci kim był za życia - poprostu autorem znakomitych książek którego zawsze będzie się czytać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.