Pozycja materiału w rankingach:
Wszyscy znamy psa Szarika, który bohatersko walczył w trakcie II wojny światowej. Niewielu jednak słyszało o niedźwiedziu Wojtku, który był nie mniejszym bohaterem.
Historia Wojtka zaczyna się w 1940 roku w Hamadanie - gdzie został kupiony przez polskich żołnierzy za parę konserw. Nie miał matki i od maleńkości karmiony był z butelki po wódce. Krąży historia, że niedźwiedź tak się przyzwyczaił do tej butelki, że nie chciał się z nią rozstać.
Po demobilizacji jednostki dzielny niedźwiedź trafił do zoo w Edynburgu i tam zmarł w 1963 roku. Żołnierze - towarzysze broni niejednokrotnie odwiedzali go, ignorując ogrodzenie i ostrzeżenia pracowników. Wojtek doczekał się swojego pomnika, pod którym to niezwykłą historię niedźwiedzia poznał sam książe Karol.Zobacz także:
Artykuły
(29)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.72)
Wiek: 26 | Miejscowość: Strzebielino | Kraj: Polska
O mnie: Jestem absolwentem Dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Interesuje się polityką, nie gardzę dobrą literaturą. Moją cichą pasją są komputery oraz muzyka.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jolanta S. 17.05.2011 14:15
To prawda !!!!! Niedźwiedź Wojtek pomagał żołnierzom ale też się z nim bawili. Mimo, że tyle ważył, nie bali się go żołnierze. To wiem, bo moi stryjkowie (dwaj bracia rodzeni - tak chciał los) walczyli pod MONTE CASSINO.
Opowiadali o strasznej bitwie (piekło na ziemi) ale też opowiadali o Wojtku. Odegrał dużą i znaczącą role, wykonywał rozkazy, przenosił ciężkie ładunki i pił piwo. Był swego rodzaju rozrywką a także pewnym symbolem. Żołnierze, którzy pozostali poza granicami naszego kraju, odwiedzali go w Edenburgu i ich rozpoznawał po komendach. Ciekawa sprawa.
Jadwiga Kowalczyk 04.04.2009 11:06
Ciekawa rzecz. O ile pamietam ( a czytałam dawno, dawno) - Wańkowicz o Wojtku nie wspomina. :)
Rafał Łapiński 04.04.2009 10:59
To nie jedyna historia!
Po pierwszej wojnie stacjonował w warszawskiej Cytadeli Galowy Pułk Syberyjski. W ich szeregach była również niedźwiedzica Basia w randze podporucznika. Codziennie Kompała się w Wiśle, aż któregoś razu wystraszony jej widokiem rybak zabił ją widłami. Został mu postawiony zarzut zabicia żołnierza na służbie, omal nie przepłacił tego życiem