Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

46109 miejsce

O (nie)jedzeniu dziczyzny

Neurolog Joseph Le Doux wykazał, że proces odczuwania strachu przebiega identycznie tak u gołębi, jak i szczurów, kotów czy ludzi.

Od razu narzuca mi się niefortunność tego określenia: "dziczyzna". Tak samo jak słonina, konina, cielęcina. Czyli jakieś tam mięso, kawał mięsa do spożycia. Czy kojarzymy słowo mięso z tym, czym rzeczywiście ono jest? Skąd pochodzi? Czy kojarzymy je z żywą, czującą istotą, pozbawioną życia zazwyczaj, jeśli nie zawsze, w sposób odrażający i nieludzki. Nieludzki, a jednak przez ludzi.

Gdy ludzie mówią "mięso" (celowo nie piszę "my ludzie", ponieważ ja, jako wegetarianka kojarzę słowo mięso z cierpieniem, strachem i niewysłowionym bólem) chyba w większości nie zdają sobie sprawy, a raczej może wypierają ze świadomości sposób w jaki to mięso trafiło na ich talerz.

Neurolog Joseph Le Doux wykazał, że proces odczuwania strachu przebiega identycznie tak u gołębi, jak i szczurów, kotów czy ludzi. W stwierdzeniu, że zwierzęta odczuwają ludzkie emocje, nie ma więc nic z antropomorfizacji, gdyż opiera się ono na solidnych naukowych podstawach

- D. Evans, "Emocje".

"Cielęcinę dla dziecka proszę". Czy Pani (bez cienia wątpliwości oddana, dobra matka) zdaje sobie sprawę, co mówi? Cielęcinę = cielaczka dla swojego dziecka. Ludzkiego dziecka. Dziecko krowie dla dziecka ludzkiego. Dziecko dla dziecka!

Szanujące się feministki i ich sympatycy upowszechniają zmiany w języku. Psycholożka, nie
psycholog, filozofka, nie filozof (dla kobiety uprawiającej ów zawód) itd. Mają rację, może zmianę w praktycznym egzekwowaniu równych praw trzeba zacząć od zaszczepienia nowego sposobu myślenia poprzez nowe słownictwo.

Może kluczem do zmiany czysto utylitarnego stosunku do zwierząt (i znów także do zwierząt tzw. rzeźnych, jak mówią nawet niektórzy weterynarze) jest zainicjowanie nomenklatury, takiej, która nazywała by rzeczy po imieniu np. wchodzę do sklepu mięsnego (ja nie wchodzę!) i mówię:
"proszę kg zarżniętego nieludzko cielaczka" albo "30 dkg ramienia (szynki) niezwyklej wrażliwej na ból świnki". Czy na pewno skosztuje Pan/i (nie: dziczyzny) tej wypieczonej piersi sarny, która wykrwawiała się na śmierć przez 18 godzin w oszalałej ucieczce, po zwyczajowo (patrz: książka "Farba znaczy krew" Zenona Kruczyńskiego) chybionym strzale myśliwego?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.