Facebook Google+ Twitter

O niemodnym podróżowaniu i Pomorzu Zachodnim - nic dodać nic ująć

Do wygód i ułatwień człowiek szybko się przyzwyczaja. Truizm? Zgadzam się, ale czy nagły wzrost liczby posiadaczy samochodów w ciągu ostatnich trzech dekad nie pozbawił nas pewnych aspektów podróżowania, które wspominamy dziś z łezką w oku.

Plaża w Dziwnowie / Fot. Ewa SzafranowiczNie wiem jak Wy, ale ja postanowiłam przypomnieć sobie alternatywne sposoby podróżowania dla szczęśliwych, nieposiadających "4 kółek", którzy jako rasa prawie wymarła powinni być pod ochroną zarówno PKP, jak i PKS.

Skąd się wziął pomysł na wyprawę aż na Wybrzeże Zachodnie? - Przecież tam się nie jeździ - reagowali ze zdumieniem znajomi z "Warszawki". A do tego bez samochodu! Żeby jeszcze romantyczno-hipisowski autostop, ale nie PKP i PKS, jak w słodkich latach 70. i w czasie wakacji z dziadkami.

Pomysł wyskoczył jak królik z kapelusza, gdy szukałam miejsca, gdzie będzie dużo ryb i możliwość wyjścia z domu wprost na plażę. Niezdecydowanie czy chcę jechać nad morze, czy nad jeziora, pozwoliło mi poszukać miejsca, które łączyłoby w sobie spełnienie moich Jezioro z marzeń / Fot. Ewa Szafranowiczniezdecydowań.

Podróż. Nic tak dobrze nie wpływa na nastrój jak miarowy stukot kół i delikatne światła mijanych miast podczas podróży pociągiem. Alternatywą dla nietracenia czasu jest podróż nocą, zwłaszcza gdy ma się do pokonania ponad 500 km z Warszawy do Szczecina, a potem dalej. Wrażenie, że znów jadę z dziadkami na wakacje i pamięć słodkiego dzieciństwa, pomogły zatrzeć kiepskie wrażenia z przejazdu pociągiem. Mając na uwadze cenę, jaką się płaci za podróż wagonem sypialnym, powinien on wyglądać zupełnie inaczej.

Wyspana i podekscytowana obudziłam się na godzinę przed Szczecinem. Orientacja w obcym gdzieś gdzie telefony nie są potrzebne / Fot. Ewa Szafranowiczmieście jest ciekawym doświadczeniem. Zagubione spojrzenia, gorączkowe poszukiwanie informacji, uzgadnianie kierunków, uśmiech w kierunku nieznajomych tak rzadki współcześnie, a tak istotny, gdy chcemy o coś się spytać. Po kwadransie jestem na dworcu PKS, z którego autobus do Dziwnowa odjechał 10 minut temu. Przez myśl przebiega mi, że gram w filmie Barei, ale mocne postanowienie jeszcze z Warszawy, że nic mi nie zepsuje wakacji, nawet brak logiki Zarządów Komunikacji Bliższej i Dalszej w Zachodniopomorskim. W sumie dawno nie spędziłam w dworcowej poczekalni dwóch godzin. Czas oczekiwania skraca mi analiza przewodników, w które jestem zaopatrzona.

Autobus, którym jadę do Dziwnowa jest pusty. No, prawie. Poza mną jest jeszcze kierowca.
Spokojne pola pełne odcieni zieloności, promienie słońca ogrzewające moją twarz przez szybę autobusu sprawiają, że niepostrzeżenie zapadam w drzemkę. Kojący sen w drodze od-do, prawie zapomniane wspomnienie deszczowej Warszawy i jestem w Dziwnowie.

Poszukiwania pensjonatu utrudnia fakt, że mimo genialnej organizacji wyjazdu jedyna rzecz jakiej zapomniałam to adres mojego wakacyjnego mieszkania. Został przyczepiony magnesem do lodówki daleko stąd. Drugi dzień wita nas pogodą typową dla polskiego nadmorskiego kurortu. Jest wietrznie, niebo jest zasnute chmurami prawie urokliwie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Małe jest takich relacji z duchem. Rozmodlone drzewa nie każdy zobaczy, a po tym tekście popatrzę na nie inaczej.
Zachęcam do odwiedzenia strony
www.folklor.biz
"architektura i przyroda"
oraz "bicycl50"
mogą sporo wrażeń i myśli podsunąć...

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.11.2009 21:00

Kto raz przyjechał nad morze, pozostaje pod jego urokiem i wciąż tam powraca :) Wspaniały pomysł na przemieszczanie się, przynajmniej nie ma problemu z zaparkowaniem a zatrzymać można się prawie wszędzie. Puste budki po telefonach to normalna kolej rzeczy po każdym sezonie. Fajna relacja :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.