Facebook Google+ Twitter

O (nie)odpowiedzialności ZUS-u za własne działania

Dwa tygodnie temu „Rzeczpospolita” opisała przypadek Ireneusza L. z Płocka, który na własnej skórze przekonał się w jakim stopniu ZUS wkomponowuje się w ideę „państwa opiekuńczego” i jak bardzo dba o dobro ubezpieczonego.

Kilka lat temu przy okazji reformy samorządowej, nastąpiła reorganizacja oddziałów ZUS w wyniku której zaginęła część akt – w tym dokumenty pana Ireneusza. Niestety, to na ubezpieczonym spoczywa ciężar udowodnienia okresu ubezpieczenia, nawet jeśli winowajcą zagubienia dokumentów jest ZUS. Ty samym pan Ireneusz nie otrzymał należnej emerytury, na którą zapracował płacąc przez kilkadziesiąt lat składki zgodnie z wysokością narzuconą przez „opiekuńcze państwo”. Przegrał też z tego tytułu sprawę w sądzie, ponieważ sąd apelacyjny uznał, że to jego obowiązkiem było udokumentowanie stażu pracy i wysokości odprowadzanych składek, a ewentualne zaniedbania ze strony ZUS nie zmieniają tego faktu.

Jeśli taki jest wyrok sądu, to trzeba się z nim pogodzić – w końcu sądy działają w oparciu o przepisy prawa. Jeśli jednak owe przepisy przerzucają odpowiedzialność za bałagan w ZUS-ie na ubezpieczonego, to doprawdy trudno tu mówić o sprawiedliwości. Jest to również kolejny przykład unaoczniający wady systemu ubezpieczeń zarządzanego przez państwo. Postarajmy się odpowiedzieć na kilka prostych pytań:

- czy wyobrażacie sobie Państwo by jakakolwiek prywatna firma obciążała Was obowiązkiem kolekcjonowania dokumentów z ostatnich 40 lat?
- czy prywatna firma ubezpieczeniowa dopuściłaby do sytuacji, w której klient miałby nie otrzymać należnego świadczenia z powodu zagubienia dokumentów wewnątrz firmy?
- czy byłaby możliwa sytuacja, w której ubezpieczony w prywatnej firmie nie miałby na bieżąco dostępu do stanu swojego rachunku (lub chociaż nie otrzymywałby cyklicznie wyciągów), żeby mógł kontrolować saldo oraz kwoty wpłat, a kwestie sporne wyjaśniać zaraz po ich powstaniu?

No właśnie… Prywatna firma po prostu nie mogłaby dopuścić do takich sytuacji. Ubezpieczyciele (podobnie jak banki) są instytucjami, którymi powierzamy oszczędności. Ich renoma wśród klientów jest więc dużo ważniejsza niż w przypadku firm o innym profilu działalności. Każdy przypadek podobny do tego, który spotkał pana Ireneusza, oznaczałby spadek zaufania do firmy ubezpieczeniowej, odpływ klientów i wymierne straty finansowe. Jedynie monopolista na rynku (w postaci ZUS-u) może w tak skrajny sposób nie przejmować się opinią publiczną i podejmować działania w wyniku których dowolna prywatna firma szybko zakończyłaby swoje istnienie na rynku.

Zrzucenie na ubezpieczonego odpowiedzialności za porządek (lub jego brak) w archiwach ZUS-u jest zresztą elementem celowej strategii. Każdy przypadek podobny do tego, który spotkał pana Ireneusza jest bowiem źródłem oszczędności w budżecie tej organizacji. Nie wiem czy przypominają sobie Państwo sytuację sprzed kilku lat, kiedy to ZUS zaczął się domagać od ubezpieczonych dostarczenia druków RP-7 z wysokością wpłacanych składek od WSZYSTKICH dotychczasowych pracodawców celem obliczenia tzw. kapitału początkowego? Powyższa zachcianka była źródłem wielu problemów spowodowanych niemożnością uzyskania dokumentów od firm, które np. zlikwidowały już swoją działalność. Jeśli ubezpieczony potrafił udowodnić staż pracy, ale nie miał zaświadczenia o wysokości zarobków, ZUS w swej łaskawości uznawał staż pracy zakładając, że ubezpieczony otrzymywał przez cały okres zatrudnienia w danej firmie płacę minimalną…

Czy zatem opisywane powyżej procedery nie są wystarczającym argumentem za likwidacją monopolu ZUS-u? Czy konstrukcja przepisów prawnych umożliwiających jawne obrabowanie ubezpieczonych z ich pieniędzy nie świadczy jak najgorzej o „państwie opiekuńczym” i „zdobyczy socjalnej” w postaci przymusowych ubezpieczeń? Dlaczego zatem widząc to wszystko nie domagamy się niezwłocznej likwidacji tej złodziejskiej instytucji?

Jeśli ktoś nie jest przekonany do powyższych spostrzeżeń, to namawiam, by porównał sobie stopę, według której rewaloryzowane są składki w ZUS, z wynikami funduszy inwestycyjnych w ciągu ostatnich kilku lat. Zgodnie z doniesieniami prasowymi, najlepszy fundusz akcyjny pomnożył kapitał inwestorów o 475 proc. w ciągu ostatnich 5 lat. Najgorszy osiągnął wynik 192 proc. A czy wiedzą Państwo ile wyniosła w tym okresie rewaloryzacja składki w ZUS? Szczerze przyznam, że tego nie sprawdzałem, by się (i Państwa) niepotrzebnie nie denerwować. Ale tym wszystkim, którzy są oburzeni nazwaniem ZUS-u złodziejską instytucją, polecam odnalezienie tych danych w necie. Tylko sugerowałbym dobrze zamknąć drzwi - żeby Państwa współpracownicy/rodzina/sąsiedzi (niepotrzebne skreślić) nie usłyszeli jak klniecie.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

+ za zwrócenie uwagi na problem, który niestety nie jest wystarczająco eksponowany w mediach...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja widzę, ale obiecałem nie agitować ;oP Mimo wszystko wydaje mi się, że gdyby ktoś zaczął taki program realizować, to wykosiłby konkurencyjne partie w 5 sekund. A czy życie w normalnym państwie nie byłaby nagrodą wartą więcej od rezygnacji z władzy?

Komentarz został ukrytyrozwiń

No jasne - najlepiej jest liczyć na siebie. Problem polega jednak na tym, że przy obecnych zarobkach wielu osobom trudno jest oszczędzać na emeryturę OPRÓCZ obowiązkowego haraczu na ZUS. Natomiast jak najbardziej wykonalna opcją jest takie oszczędzanie ZAMIAST płacenia na ZUS. I szlag mnie trafia kiedy widzę kwoty odprowadzanych składek mając jednocześnie świadomość, że tych pieniędzy najprawdopodobniej nigdy się nie dostanie z powrotem. Taka już uroda łańcuszków św. Antoniego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Co do głosowań za tymi, czy innymi, to nie mamy ŻADNEJ gwarancji, że coś z tych obietnic zrealizują (przyznam np. że moim ostatnim wyborem było PiS-owskie "tanie państwo", z którego... nic nie zostało - to tylko przykładobietnic jednej z opcji politycznych).
Nie wiesz, na kogo liczyć, to... licz na siebie. Wszystko.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnnie - tylko czemu do ludzi to nie dociera? Czemu tak się upieramy, żeby to urzędnik za nas decydował? Czy naprawdę mamy w aż tak wielkim stopniu dwie lewe ręce, że nie potrafimy w wyborach zagłosować za opcjami politycznymi postulującymi zmniejszenie władzy urzędnika i zwiększenie wolności obywatela?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Niestety, czy chcemy, czy nie chcemy, to żyjemy wśród urzędników, którzy za nic nigdzie osobiście nie odpowiadają. Tak jest zorganizowany ten nasz grajdołek, zwany Państwem. Co do składek na ZUS-u, to jest to nic innego, jak jedna z form kolejnego opodatkowania. I tak to trzeba odbierać. A jak coś z tego mimo wszystko wyniknie dobrego dla nas w przyszłości, to trzeba to potraktować jak premię, która być może lecz nie musi.

To, co możemy dzisiaj, to... liczyć na siebie i:
1) odkładać w jakiś sposób na przyszłość swoją i rodziny (oszędzanie, inwestowanie, ubezpieczenia),
2) modlić się, aby władza i kolejne rządy nie dobrały się i do tego w taki (podatki), czy inny sposób.

Są jeszcze inne niszowe sposoby...

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Niesłychanie ważna sprawa. Bo urzednicy w Polsce to święte krowy - całkowity brak odpowiedzialnosci i bezkarność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) Trafne wnioski i spostrzeżenia. A w moderacji czeka mój artykuł z cyklu "Moje 3 grosze" opisujący co byłoby bez ZUS... A też należy czytać go w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu;-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.