Facebook Google+ Twitter

O niewypowiadalności w słowach... - wywiad z Julią Franck

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-06-01 09:20

Julia Franck jest autorką niedawno wydanej w Polsce powieści “Południca”, za którą otrzymała w 2007 roku nagrodę Deutscher Buchpreis.

Okładka ,,Południcy". Fot. Justyna Rut / Fot. Justyna Rut19 maja gościła w Instytucie Goethego w Krakowie na wieczorze autorskim połączonym z otwarcie wystawy „Zadomowieni w pisaniu - pisarze przy pracy”. Nam opowiada o swoich książkach, wspomnieniach z dzieciństwa, dramatycznej rodzinnej historii i pracy nad nową powieścią, a także o niewypowiadalności w słowach pewnych zdarzeń.

Akcja ,,Południcy” rozgrywa się również w Berlinie. Dlaczego wybrała Pani właśnie stolicę Niemiec?
- W Berlinie urodziła się moja mama, babka i prababka. Historyczny obraz tego miasta znałam z opowieści i mogłam go odtworzyć łatwiej niż opisując Szczecin czy Budziszyn, ponieważ wtedy musiałam pewne rzeczy posprawdzać.

Czy pobyt w obozie przejściowym dla uchodźców ze Wschodu ma swoje odbicie w Pani twórczości?
- Oczywiście, że tak. Sytuacja panująca w obozie dla uchodźców jest głównym tematem mojej wcześniejszej powieści ,, Berlin-Marienfelde”. Będąc tam czułam olbrzymią obcość oraz pozbawiona byłam intymności. Rzadko zdarza się, że wiele osób nie z własnej woli zamieszkuje niewielkie mieszkanie i dzieli ze sobą sfery życia, do których normalnie ktoś obcy nie zostałby dopuszczony. Moja rodzina mieszkała razem z rosyjską i mieliśmy wspólną kuchnię i łazienkę.

W ,,Południcy” przedstawiony jest wydarzenie, w którym matka porzuca własne dziecko na dworcu kolejowym. Po lekturze powieści dowiedziałam się, że przelała Pani na papier historię swojej babki i ojca. Czy nie miała Pani wątpliwości opisując intymne wspomnienia
rodzinne na łamach książki?

- Wydaje mi się, że pisarze opowiadając coś publicznie zawsze mają jakieś wątpliwości i nie była to dla mnie prosta decyzja. Mam jeszcze siostrę bliźniaczkę, a nasz ojciec zmarł, gdy miałyśmy siedemnaście lat. W tym momencie nie żyje nikt, kogo mogłabym urazić ujawniając tę historię. Z drugiej strony nie cała opowieść bazuje na autentycznych wydarzeniach. Bardzo wiele rzeczy musiałam wymyślić i zrekonstruować. Nie wiem sama jak moja babka wytłumaczyłaby fakt, że zostawiła własne dziecko. To jest niewypowiadalność w słowach pewnych zdarzeń. Wydarzenia przedstawiają coś, ale nie dają prostych odpowiedzi na pytanie ,,dlaczego?”.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.