Pozycja materiału w rankingach:
Wigilia bez śniegu, kilka stopni powyżej zera, puste ulice. Każdy dom ozdobiony w lampki i światełka. Ciemne, ciche mieszkania obok rozświetlonych i głośnych od rozmów. Pięć domów, pięć wigilii, jeden nieproszony gość.
Wigilia numer 1. Nikt nie przychodzi w Wigilię
Podobne miejsce, starsze budynki. Wybieram dwupiętrową kamienicę, klatka bez domofonu. Światło przebija zza żaluzji. Znów lampki w oknie, znów parter po prawej stronie. – Dzień dobry. Jestem niezapowiedzianym gościem wigilijnym – drzwi tym razem otworzył mi młody, około 20-letni mężczyzna w garniturze (bez marynarki). Uśmiecha się niepewnie.
– Że jak? – pyta, a ja powtarzam swój przygotowany wcześniej tekst. Z widocznych w przedpokoju drzwi wygląda niska, korpulentna kobieta w granatowej garsonce, pewnie pani domu. Nie uśmiecha się, ma zmarszczone czoło, twarz zmęczona życiem.
– Ale już za późno – mówi do mnie, a młody mężczyzna zamyka drzwi.
Wstyd mi. Palę papierosa, potem jadę do pobliskiej willowej dzielnicy.
– Jestem niezapowiedzianym gościem wigilijnym – mężczyzna nie uśmiecha się i nie wydaje się zdumiony. Otwiera szeroko drzwi. – Zapraszam panią.
W przedpokoju czeka na mnie kobieta w średnim wieku. Ma bardzo duże oczy. Towarzyszy jej mały, może 3-letni chłopczyk i chuda, młoda kobieta w długiej, staroświeckiej czarnej spódnicy. Przedstawiam się. Pani domu zaprasza do pokoju.
Duży telewizor w dość skromnym wnętrzu. Kilka osób przy stole. Po bardzo krótkim nerwowym początku na twarzach domowników widzę radość i zaskoczenie. Chłopczyk biegnie do mnie z opłatkiem, a potem, w typowy dla dzieci sposób krzyczy "do widzenia!".
Wręczam domownikom przygotowany wcześniej upominek. Wszyscy namawiają mnie, abym została.
Wychodzę wzruszona.
Wigilijny zwyczaj pozostawiania przy stole pustego nakrycia dla niespodziewanych gości zaczął się w około XV wieku, kiedy zwyczaje pogańskie jeszcze mieszały się z chrześcijańskimi. Pusty talerz przeznaczony był dla duchów zmarłych, którzy w ten jeden wieczór wracali na ziemię i biesiadowali z rodzinami. W XIX wieku, w czasach powszechnego wywozu na Syberię, pusty talerz pozostawiano z myślą o członkach rodzin, którzy nie mogli spędzać wigilii w domu.
Zobacz także:
Artykuły
(75)
Galerie
(1)
Średnia ocen
(4.47)
Wiek: 33 | Miejscowość: Gdańsk | Kraj: Polska
O mnie: Dziennikarka Obywatelska 2006 wg internautów, obecnie na w24 nieaktywna.
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Monika Sztyber 06.10.2009 21:11
Rewelacyjny reportaż, naprawdę mnie poruszył... Gratuluję tak świetnego pomysłu!
Marta Wieszczycka 14.12.2007 15:57
Tekst jest niezwykły, chyba najbardziej jednak podziwiam odwagę :)
Barbara Chocianowicz-Markiewicz 14.12.2007 15:37
podziwiam za pomysł i odwagę (+)
Krzysztof Baraniak 04.01.2007 00:19
właśnie wszedłem do domu po powrocie z wczasów i od razu wziąłem się za lekturę tego tekstu. I chyba grzechem byłoby nie przyznać wielkiego plusa. Nie wiem za co. Za odwagę? Za dziennikarski pazur? Za inezwykłość i oryginalność? Za pomysł na jaki nikt inny by nie wpadł? Za całokształt. Brawo Oliwio. Jestem pod wrażeniem! +
Michał Tyrpa 03.01.2007 19:19
Świetny materiał. I ode mnie (spóźniony) plus.
Patryk Latacz 02.01.2007 22:01
Oliwio, spóźniony, ale zasłużony "plus" dla Ciebie. To się nazywa zacięcie. :) Dzięki za to.
"Kościół naszym domem" - Piekary Śląskie - 27 maja 2012 r.
(odsłon: +545)