Facebook Google+ Twitter

O Nowej Hucie piosenka subiektywna

Nowa Huta nie ma dobrej opinii. Relikt socrealizmu, uważany dziś za jedno z najniebezpieczniejszych miejsc w Krakowie ma jednak swoich niepoprawnych fanów, do których zupełnie niechcący dołączyłam.

 / Fot. U.A.MarczewskaMieszkańcy Krakowa uważają Nową Hutę zazwyczaj za brudną, brzydką dzielnicę, sztucznie włączoną do ich miasta. Z kolei w innych częściach Polski kojarzona jest najczęściej z socrealizmem, miejscem pełnym niebezpieczeństw i morderców. Budowana w ramach planu sześcioletniego, stanowiąca w założeniu miasto robotnicze (mieszkali tu głównie pracownicy budowanego od roku 1949 kombinatu metalurgicznego) i miasto bez Boga (pierwszą zgodę na budowę kościoła wydano dopiero w drugiej połowie lat pięćdziesiątych i nie był to koniec nowohuckich batalii o kościoły), nie budzi zatem powszechnej sympatii. Specyficzna dzielnica ma jednak również swoich fanów, do których kilka lat temu niechcący dołączyłam.

Jak to się u mnie zaczęło

Nowa Huta pojawiła się w moim życiu wraz z pierwszym świadomym obejrzeniem "Człowieka z marmuru" Andrzeja Wajdy. Wrażenie, jakie zrobił na mnie film, było ogromne. Stachanowcy, budowanie Polski Ludowej, stalinizm - wszystko to przerażało, ale równocześnie w jakiś przewrotny sposób fascynowało mnie jako młodocianego widza. Było to w czasach, gdy Kraków był mi znany wyłącznie z turystycznych, jednodniowych wypadów, zaś sama nazwa "Nowa Huta" mówiła niewiele, przywodząc na myśl co najwyżej pejoratywne skojarzenia. Traf chciał, że kilka lat później mieszkałam już w samym centrum birkutowskiego świata.

Przeprowadzka

Kiedy wyjechałam na studia do Krakowa, zamieszkałam w nowym, jasnym mieszkaniu blisko centrum miasta. Wytrzymałam tam krótko; po niespełna roku spakowałam się i przeprowadziłam do Nowej Huty, na jedno z najstarszych osiedli, pamiętające jeszcze lata pięćdziesiąte. Znajomi pukali się w czoło. Nie brakowało takich, którzy grozili zaprzestaniem odwiedzin. – Zwariowałaś? Nowa Huta? Chcesz się obudzić z siekierą wbitą w plecy? – przekonywał mnie kolega, urodzony i wychowany w Krakowie. – Tam w ogóle dochodzą tramwaje? Czy będziesz musiała jechać na pętlę i dalej iść piechotą? – kpiła znajoma.

Byłam uparta, ale na dnie serca czaił się niepokój. Nowa Huta ma złą opinię. W wyobrażeniach niektórych mieszkańców Krakowa to dzielnica wykolejeńców, w której po zmroku lepiej nie opuszczać mieszkania. Zaryzykowałam i po kilku tygodniach wiedziałam już, że decyzja była jak najbardziej słuszna.

Kontrast zieleni i szarości

W Nowej Hucie zaskoczyła mnie wszechobecność zieleni. / Fot. U.A.MarczewskaTo, co najpierw zaskoczyło mnie w Nowej Hucie, to morze zieleni. Oczami wyobraźni widziałam szare, brudne bloki, otoczone bezdusznym betonem i asfaltem ulic. Tymczasem kolorem, który widziałam z okien mieszkania był przede wszystkim zielony. Wszędzie rosły drzewa, pomiędzy ulicami i osiedlowymi uliczkami pełno było trawników, a tu i ówdzie wyrastały klomby pięknych kwiatów. Stanowiło to pewien kontrast w zestawieniu z otaczającą mnie architekturą.

Ściany większości bloków były brudne i szare, tu i ówdzie upstrzone kolorowo uwiecznionymi wyznaniami kibiców lokalnej drużyny. Stanowiący główny punkt tej części miasta Plac Centralny porażał również swoistą monumentalnością. Ogromna przestrzeń i potężne budynki nieco przytłaczają. Trudno jednak odmówić temu miejscu swoistego uroku: partery budynków są ozdobionego arkadami, nie brakuje też drzew i kwiatów. W pogodne dni roi się tu od dorosłych i dzieci.

W Nowej Hucie nie brakuje szarych, zaniedbanych budynków. Paradoksalnie, jest to jednak część tutejszego klimatu. / Fot. U.A.MarczewskaMimo ponurych przepowiedni, nikt nigdy nie próbował mnie tu zaatakować. Owszem, w Nowej Hucie nie brakuje tzw. blokersów. Widuję ich w zasadzie codziennie, a w letnie, pogodne wieczory, dzięki otwartym oknom, również słyszę. Nie zawsze jest to poprawna i piękna polszczyzna. Nigdy jednak nie spotkało mnie tu nic złego, o czym próbuję przekonać każdego ze znajomych, bojących się mnie odwiedzić w Nowej Hucie. Cóż, być może mają rację i po prostu mam szczęście. Żyje mi się tu bowiem dobrze: wokół mojego socrealistycznego bloku roi się od sklepów, mam dobry dojazd do w zasadzie każdej części Krakowa, a dzięki licznym ścieżkom rowerowym nie muszę liczyć na punktualność autobusu.

Wewnątrz reliktu socrealizmu

 / Fot. U.A.MarczewskaPomimo pewnych niedogodności (duża odległość od centrum Krakowa, brak pubów i zła renoma okolicy) zakochałam się w Nowej Hucie miłością być może irracjonalną. Zachwyciło mnie bezpośrednie obcowanie z reliktem złowrogiej i mrocznej przeszłości. W chwilach zadumy lubię po raz setny wyobrażać sobie pierwszych mieszkańców mojego mieszkania. Czy tak jak większość przybyszów przyjechali z którejś z podkrakowskich wiosek w poszukiwaniu pracy w kombinacie? Czy może byli w jakiś sposób wyjątkowi, a ich historia należała do tych mniej typowych? Czy byli wiernymi członkami partii? Jeśli tak, to do którego momentu?

W Nowej Hucie zachwyca mnie również jej archaiczność. Choć ogólnopolskie sieci sklepów wkroczyły tu już dawno, a najbliższy hipermarket znajduje się zaledwie trzy przystanki od Placu Centralnego, w okolicy wciąż nie brakuje restauracji czy sklepów przywodzących na myśl dawną epokę. I chociaż - a może właśnie miedzy innymi dzięki temu - następuje tu swoiste przemieszanie przeszłości ze współczesnością, klimat ten tworzy w mojej wyobraźni coś w rodzaju planu filmowego, na którym zabytkowe tło wypełniają nowoczesny sprzęt i samochody.

Budynek Poczty Polskiej, mieszczący się przy jednym z najstarszych osiedli Nowej Huty / Fot. U.A.MarczewskaNależy też pamiętać, że w Nowej Hucie mieszkają głównie ludzie starsi, żony i dzieci dawnych pracowników kombinatu. To ich najczęściej spotkamy odpoczywających na ławkach. Nie stanowią oni jednak jedynej społeczności tej dzielnicy. Z uwagi na znacznie niższe niż w centrum Krakowa ceny wynajmu mieszkań, nie brakuje tu również ludzi młodych. Być może z ich pomocą uda się z czasem przełamać złą sławę Nowej Huty.

To trzeba po prostu zobaczyć

W swoim tekście chciałam przedstawić Nową Hutę taka, jaką ją widzę na co dzień oraz pokazać, że jest to miejsce, które potrafi zainspirować. Nie zamierzałam pisać podręcznika historyczno-społecznego, odtwarzającego gotowe źródła, ani pisać przewodnika po tutejszych zabytkach. Spragnionych fachowych informacji odsyłam do stosownych publikacji. Na początek mogę zaproponować serwis www.nh.pl. I zapewnić, że Nowa Huta naprawdę warta jest tego, by zwiedzić ją dokładniej.

Obejrzyj też galerię zdjęć z Nowej Huty

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Ogromny plus!!! Uwielbiam takie miejsca, tę całą przeszłość... Ula, mieszkam w Tychach na osiedlu A! Kiedyś gdzieś słyszałem, że są tylko 3 miejsca w całej Polsce takie typowo socjalistyczne: Nowa Huta, jakaś dzielnica Warszawy (nie wiem, nie znam się) i... osiedle A w Tychach! Z tego, co widzę na zdjęciach moje osiedle to taka część Nowej Huty, bo chyba zdecydowanie mniejsze. Jednak typowo socrealistyczne. Zachęcam Cię do poszukania w internecie informacji na jego temat:) Wybudowane w latach 1950-55, dzisiejszy pl. św. Anny to dawny pl. Pstrowskiego, ulica Wojska Polskiego to dawna Armii Czerwonej, co mówi już samo za siebie. Zrobiłaś bardzo fajny materiał. Zachęcił mnie do tego, aby pokazać Wam osiedle A (Anna, w Tychach jest nazewnictwo alfabetyczne od A do Z :))!! Jak tylko znajdę chwilę to nie omieszkam tego uczynić!!! Agata zapraszam na osiedle A w Tychach;) Łatwe połączenie z Katowic kolejowe bądź autobusowe. Swoją drogą mam do Ciebie sprawę, ale do tego wykorzystam już naszej poczty wewnętrznej...;) Pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2008 21:02

(+) Subiektywne i bardzo ciekawe...

Komentarz został ukrytyrozwiń

nowa Huta, tuż obok... Krakowa, zapomniana, zadymiona, trochę straszna. Przejeżdźałam niedawno,ale nic nie skłoniło mnie do tego by się zatrzymać, a może powinnam... Plusik, zdecydowanie i szkoda, że dopiero teraz:-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za pomysł i wykonanie

Komentarz został ukrytyrozwiń

super i ciekawie napisane...duży plusik

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawy tekst :) +

Komentarz został ukrytyrozwiń

by zadość tradycji się stało;-)+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen, dzięki, hihi :) Miałam to, ale w wersji mp3 bądź mp3-podobnej, bez wizji :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Asen, jest coś co nazywa się Laguna i jest czymś w rodzaju coctail baru. Byłam tam kilka razy jakieś 2-3 lata temu ale przestałam w końcu chodzić z uwagi na stan zadymienia - ponadprzeciętny :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dla mnie - subiektywnie - sam Kraków jest niepowtarzalny...a Nowa Huta, cóż - "to trzeba po prostu zobaczyć" ;)


(+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.