Facebook Google+ Twitter

O pamięci i mitach narodowych

I znów mamy cegiełkę, czy raczej cegłę, do budowy pomnika narodowej martyrologii. Znów jednoczymy się wokół trumien, porozrzucanych kości i zoranej ziemi. Kolejny raz żałoba definiuje naszą tożsamość.

I znów mamy cegiełkę, czy raczej cegłę do budowy pomnika narodowej martyrologii. Znów jednoczymy się wokół trumien, porozrzucanych kości i zoranej ziemi. Kolejny raz żałoba definiuje naszą tożsamość. Dziedzice cierpiętniczego romantyzmu, dla którego tylko polegli mają rację.

Jeszcze do niedawna byłem tego pewien. Dziś już nie jestem. Patrzę na tłumy, które kiedyś płakały za papieżem, a ostatnio przychodziły do Pałacu. Czy można to tłumaczyć jakimś specyficznie polskim obłędem, który każe karmić się krwią? Nie jest to zbyt proste? Owszem, patrzenie w przyszłość, czerpanie sił z własnych osiągnięć, jednoczenie się wokół wspólnego celu, zabieganie o rozwój osobisty i społeczny są wartościami, na których trzeba budować. Ale czy wystarczą na fundament? Mam co do tego wątpliwości.

Wspólnotę budują emocje, także te przykre jak żal, smutek, poczucie straty. Wspólne cierpienie jednoczy, nie dzieli. Powtarza się w wielu miejscach, że brakuje nam praktycznego, pozytywistycznego spojrzenia na Polskę i na nas samych. Rzeczywiście wolny kraj potrzebuje pracy, dobrobytu, spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Wolność pozwala zaspokajać osobiste potrzeby, daje okazję do ludzkiego zabiegania o szczęście, przyjemności. Liczą się wtedy indywidualne zalety, zaradność, nawet egoizm. Co prawda w tradycji polskiego pozytywizmu silne było dążenie do integracji społeczeństwa wokół wspólnych idei jak wzrost świadomości - oświaty, rozwój gospodarczy, ale to wybitne jednostki wytyczały kierunki, niekoniecznie myśląc o innej niż własna korzyści. Ta cecha, tak charakterystyczna dla liberalizmu, sprawiła, że każdy przejaw zbiorowego odczuwania jest podejrzany. Widzi się w nim pozostałości po zachowaniach plemiennych. Wzbudzają obawę, że społeczność chce się zunifikować, zrezygnować z różnorodności. Wszak wszyscy przeżywają to samo. W oczach niektórych pojawiać się mogą nawet demony totalitaryzmu. Co z punktu widzenia zdrowego rozsądku zakrawa na paranoję, ale wystarczy przeczytać kilka tekstów przedstawicieli liberalnej elity (nazwiska zamilczę), żeby uznać, iż nie przesadzam.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Jednym słowem Kargul i Pawlak to ciągle nasi idole narodowi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Nigdy nie wiedzieliście, co czuje zwykły obywatel. Nigdy nie poznaliście jego trosk, jego trudów, często biedy. Ze swych luksusowych gabinetów i studiów telewizyjnych patrzycie na nas z poczuciem wyższości jak na rozbrykane dzieciaki. Wzbudzacie we mnie obrzydzenie". - Doceniam, jest wyraziste i trafne...reszta niestety kojarzy mi się z przeżuwaniem kredy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.