Facebook Google+ Twitter

O pechowym psie, okrutnym rzeźniku, czyli o ciągach, wężówkach i łańcuchach

Współautorzy: Barbara Podgórska

Asumpt – co powiadam, aby podkreślić własną mądrość – do podjęcia tematu dał pomysł zabawy w składanie zdania-węża. À propos, czy ktoś wie, co się z owym zdaniem dzieje?

Sam pomysł zabawy – wzięliśmy w niej udział - nie jest odkrywczy. W swoim „dziele” z dziedziny szaradziarstwa pt. "Vademecum szaradzisty", podajemy mnóstwo przykładów ciągów, wężowek, łańcuchów. Niektóre z nich są łatwe, inne interesujące, jak zadanie polegające na budowaniu poprawnego stylistycznie zdania, w którym litera kończąca każdy wyraz stanowi zarazem literę początkową wyrazu następnego, w rodzaju: "Stary rynek klejnotem miasta". Albo: "Uroda dam mnie ekscytuje".

Każde z owych zdań, czy zadań ma swój koniec. Teraz jednak chcielibyśmy zająć się zdaniami, wierszami, opowieściami, które nigdy się nie kończą. Chyba każdy zna przyśpiewkę ludową, którą znakomicie wykorzystał Wiesław Myśliwski jako tytuł i motto głośnej powieści;
"Kamień na kamieniu, na kamieniu kamień, a na tym kamieniu, jeszcze jeden kamień."
W matematyce zabieg podobny nosi nazwę rekurencji ogonowej, zwanej też prawostronną. Polega ona na tym, że ostatnia operacja wykonywana przez funkcję to rekurencyjne wywołanie samej siebie lub zwrócenie końcowego wyniku.

Symbol uroborasa – węża albo smoka połykającego własny ogon - jest powszechnie znany w wielu kulturach i przywoływany na oznaczenie nieskończoności i wieczności. Takimi nieskończonymi utworami rekurencyjnymi są znane z dzieciństwa wierszowanki.
najpopularniejsza z nich, o psie.

Wpadł pies do kuchni i porwał mięsa ćwierć,
a jeden głupi kucharz zarąbał go na śmierć,
a drugi kucharz - mądry, co w sercu litość miał,
postawił psu nagrobek i taki napis dał .....
wpadł pies do kuchni

W rozlicznych wersjach ten drugi, dobry kucharz: wykopał psy mogiłę, zakopał pieska w dołek. Nieważne! Ważne, że: Wpadł pies do kuchni...

Klasycznym przykładem rekurencji a zarazem iteracji (nie mylić z aliteracją) jest dziecinna piosnka o zającach.

Na zielonej łące, raz dwa, trzy,
Pasły się zające, raz, dwa, trzy
A to była pierwsza zwrotka,
teraz będzie druga zwrotka:
Na zielonej łące…


I tak do 1753 zwrotek, albo dłużej, Jeśli ktoś ma czas, ochotę i wolę przeżycia. Kolejna śpiewka opowiada o perypetiach pewnego dziada, choć niby jest o babie i maku. Wiadomo: kiedy kobieta za coś się zabiera, mężczyzna ma tylko ambaras.

Siała baba mak,
Nie wiedziała jak.
Dziadek wiedział, nie powiedział,
Więc za karę w kozie siedział,
Bo to było tak:
Siała baba mak…


Siała i siała, w nieskończoność. Niedawno podczas wycieczki emerytów, wyśpiewywaliśmy dawny szlagier ogniskowy (na starość człek dziecinnieje):

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

O stokroć bardziej wolę czytać takie artykuły, niż takie: link
Dla tego artykułu z radością postawię 5+.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzieciństwo to najwspanialszy okres dla człowieka. Przepraszam, dwa okresy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oj...kiedy to bylo takie śpiewanie ??? Znam to wszystko znam....

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.