Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

2221 miejsce

O pewnej pani, co reklamacji nie chciała(przyjąć)

Zdarzyło Wam się coś kiedyś reklamować? Na pewno. A spotkała Was związana z tym faktem niezwykła sytuacja? Mnie się właśnie zdarzyła – poczytajcie.

 / Fot. fot. Materiał promocyjny producentaPod koniec lutego wiedziony kaprysem, czy też z innych względów kupiłem sobie zegarek. Taki „tatusiowy” klasyczny Tissot. I tak się pięknie nosił i do niedawna wszystko było w porządku. Jednak niedawno zauważyłem, ze lakierowana skóra ściera się przy zapięciu i pojawiły się mikropęknięcia w innej części skóry. Cóż zrobić – reklamacja.

W salonie dowiedziałem się, że „-w zasadzie to pasek reklamacji nie podlega”.

-Tak? A jaki zapis w gwarancji mówi o tym, że nie podlega? – Zapytałem miłą panią.
-No, jak pan chce to ja go przyjmę na reklamację.

Pan chciał, zegarek przyjęto. W końcu numery na pasku są bite, unikat, lakierowana skóra, zegarek ma być piękny i koniec. W dodatku śladów używania praktycznie brak.

Po spisaniu protokołu pani z uśmiechem na ustach powiedziała do mnie: -Proszę o podpisanie, że w przypadku, gdy reklamacja zostanie odrzucona pokrywa pan koszty transportu w wysokości 45 złotych”.

Ale, że co? Za pasek, z którego schodzi lakier ze skóry mam w przypadku, gdy ktoś nie uzna mojej prośby o wymianę na nowy zapłacić czterdzieści pięć złotych(słownie: czterdzieści pięć złotych)? Po dwóch miesiącach noszenia? Żarcik i to niezbyt śmieszny.

-Szanowna pani – rzekłem – nie ma takiej opcji, abym pokrył cokolwiek i kogokolwiek z uwagi na fakt, że w zapisie jest mowa, iż gwarancji producent udziela na produkt na miesięcy milion, (czy coś koło tego), a pasek do zegarka nie jest wymieniony, jako nieobjęty gwarancją. Nie zapłacę za przesyłkę, pomyłki rządu oraz błędy tych, co spawali Tytanika.

Pani poszła po kierownika sklepu. Sytuacja się powtórzyła, więc poprosiłem o pisemne uzasadnienie odmowy przyjęcia zegarka oraz zapis, że pasek gwarancji nie podlega a za przesyłkę mam sobie zapłacić sam po stawkach według cennika wziętego od niewidomego arabskiego kuriera kursującego w dni wolne od pracy na trasie Kuwejt-Londyn.

Może jednak z uwagi na moją nieustępliwość a może z uwagi na fakt, że sklep wcale racji nie ma, reklamację przyjęto, zapisy o kosztach via transport wykreślono i kazano uzbroiwszy się w cierpliwość czternaście dni czekać.

Poczekam. Biorą mnie na przeczekanie to pewne. Jednak pechowo trafili, bo prawo konsumenckie jest mi bardzo dobrze znane. Będziemy się, jak coś „awanturować”.

Klient w krawacie jest mniej awanturujący się, powiedział onegdaj jeden z bohaterów kultowego „Misia”. Cóż można dodać…czasy się zmieniły, ale bareizmy nadal mają się dobrze i tkwią pośród nas wiecznie żywe.

Swoją drogą odnośnie marki Tissot to taka niewielka uwaga.

Mam jeden model tego zegarka z 1964 z oryginalnym paskiem z tamtego okresu. Pomimo upływu czasu i widocznego naturalnego zużycia nic takiego, jak w tym nowym modelu nie miało miejsca…Czyżby, więc w ramach powszechnej globalizacji chińska myśl techniczna i mali, dalekowschodni inżynierowie dotarli już ze swoimi zdolnymi rączkami również i do Szwajcarii?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

A kiedyś było hasło " Klient nasz Pan " . Gratuluję postawy a dla mnie to bardzo ważna instrukcja .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trafiła kosa na kamień! Gratuluję, Marku, właściwej postawy!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dzisiaj wszystko "made in China" ... I podróbki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.