Facebook Google+ Twitter

O piłce po piłce...

Po tym, jak Bayern "zdemolował" Barcelonę w półfinale Ligi Mistrzów, coraz więcej ekspertów i kibiców uważa, że doszło do symbolicznego przekazania pałeczki najlepszej i najpiękniej grającej drużyny na świecie.

 / Fot. ekstraklasa.netDzięki Borussii

Pomimo, że tak naprawdę najważniejsze mecze Bayern ma dopiero przed sobą, czyli finały Ligi Mistrzów oraz Pucharu Niemiec. To już dzisiaj śmiało można powiedzieć, że na naszych oczach dojrzała drużyna wspaniała, fenomenalna, właściwie bezbłędna. Celowo napisałem dojrzała, bo ten bawarski dream team, nad którym teraz wszyscy pieją z zachwytu, jest tworzony był od kilku lat i nie zawsze było tak kolorowo jak obecnie. Ostatnie dwa lata, to czas upokorzeń i rozczarowań, a to nieszczęście nazywała się, nomen omen tegoroczny rywal Bayernu finału Champions League - Borussia Dortmund. To podopieczni Jurgena Kloppa od dwóch sezonów zabierają krajowe trofea. A taki potentat jak monachijczycy nigdy nie godzą się z drugim miejscem. Dopełnieniem porażek na własnym podwórku byłą majowa klęska, do tego na własnym stadionie z Chelsea Londyn, w finale ubiegłorocznej Ligi Mistrzów.

Wszystko albo nic

Po takiej serii porażek, cel na obecny sezon był prosty - wygrać wszystko i z każdym. Za realizację planu zabrano się jeszcze latem, kiedy za 40 milionów euro kupiono jednego z najbardziej pożądanych piłkarzy młodego pokolenia w Europie, Javiego Martineza. Wielu pukało się po głowie, ale po wczorajszym meczu, kiedy bezradny Iniesta najpierw odbijał się od Baska, a potem go faulował, wiemy, że te pieniądze spłacą się i to z nawiązką. Drugim letnim wzmocnieniem był zakup Mandzukica i znowu początkowo pukano się w czoło po pierwsze, czy jest warty 13 milionów, które otrzymał Wolfsburg, a po drugie nawet jeśli, to po co Chorwat, skoro jest Gomez? Teraz już wiemy po co, bo Mario jest najlepszym strzelcem niemieckiej drużyny w tym sezonie. Nie sposób również zapomnieć o genialnym Pizarro, bo takiego rezerwowego chciałby każdy trener świata (np. mecz z HSV, gdzie strzelił 4 gole).

Bawarski taran od początku sezonu z wielką siłą i rozmachem rozjeżdżał każdego rywala. Szybko uzyskali przewagę w Bundeslidze, zmazali choć część plam z poprzedniego sezonu, eliminując z Pucharu Niemiec Borussię, a do tego deklasują każdego rywala w Lidze Mistrzów. Za wyjątkiem rewanżu z Arsenalem w 1/8 finału, w każdym z meczy fazy pucharowej są o klasę, a często nawet o dwie lub trzy lepsi od rywala..

Ostateczny sprawdzian

Bawarczycy mają szansę na potrójną koronę. Mistrzem Niemiec już są, ale dwa najważniejsze sprawdziany dopiero przed nimi. O ile trudno sobie wyobrazić, aby VFL Stuttgart był w stanie przeciwstawić się Bayernowi w Finale Pucharu Niemiec, o tyle mecz na Wemblay z Borussią wydaje się trudniejszym egzaminem. Jednak to piłkarze z Monachium mają przewagę psychologiczną na krajowym rywalem. Ponad 20 punktowa różnica w tabeli oraz wygrana w DFB Pokal pokazują, że w tym sezonie trudno znaleźć patent na Bayern.

Dominacja na lata

Wczoraj po meczu wielu ekspertów mówiło o symbolicznej zmianie warty, że to Bayern przejął od Barcelony miano najlepiej, najskuteczniej, a zarazem najskuteczniej grającej drużyny na świecie. Wiele wskazuje, że tak właśnie się stanie. Po pierwsze, monachijczycy są bardziej kompletną drużyną, nawet od tej katalońskiej. Mają wspaniałych techników, genialnych bocznych obrońców, są mniej przewidywalni od Barcy, potrafią każdego zabiegać, a do tego strzelają wspaniałe bramki. Jeśli do tego dodamy przyjście Guardioli na ławkę trenerską oraz Mario Goetze, to możemy być świadkami tworzenia się nowej ery w europejskiej piłce - ery Bayernu. Ciekawe, czy będzie trwała dłużej niż Tiki Taka...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.