Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Dział: Opinie

Ocena: 38pkt

Oceń:

O PRL raz jeszcze...


W związku z 28 rocznicą wprowadzenia stanu wojennego przez Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, pojawiło się w naszym serwisie wiele tekstów, które dotyczą tamtego czasu. Oprócz artykułów wspomnieniowych, mogliśmy przeczytać również próby oceny jednego z najdramatyczniejszych momentów w historii PRL.

Burzliwa dyskusja rozpętała się pod tekstem Bogusława Sieleckiego, który dzień po rocznicy wydarzeń z 1981 roku opublikował kolejny felieton z cyklu "Rozmowy z Dalitem". Sam artykuł nie odnosił się wprost do stanu wojennego. Jest on bardziej oceną obecnej sytuacji z przemyconą apologią, okresu przed transformacją ustrojową w 1989 roku. Ze strony komentujących pojawiło się szereg zarzutów pod adresem autora, wśród nich sporo głosów o propagowaniu systemu komunistycznego, za które grozi sankcja karna. Nie mam zamiaru rozważać, czy artykuł rzeczywiście narusza prawo. Bardziej interesuje mnie przewartościowanie, którego dokonał Bogusław Sielecki. Z tekstu wyziera niezbyt zakamuflowana teza, którą można ująć w stwierdzeniu, iż III RP to kraj wielkich afer i terroru fiskalnego w opozycji do czasów PRL. Pojawia się też krytyka pułkownika Kuklińskiego, który został okrzyknięty "szubrawcem".

Drugi z artykułów, który zwrócił moją uwagę został napisany przez Tadeusza Śledziewskiego. Autor stawia pytanie, co by się stało, gdyby generał Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego i opuścił Polskę. Zagadnienie, jak najbardziej ciekawe, jednak w odpowiedzi na nie, pan Tadeusz stawia kolejne, które zawiera przypuszczenie, iż wówczas ofiar byłoby jeszcze więcej.

Oczywiście trudno przewidzieć, jaki byłby alternatywny scenariusz wydarzeń. Nawet nie próbuję, bo musiałbym napisać swoiste political fiction, którego w żaden sposób nie dałoby się zweryfikować empirycznie. Sam Jaruzelski pytany przez Tomasza Lisa, czy przewidywał, co się stanie jeżeli ludzie wyjdą na ulicę, stwierdził że miał pewność, iż do takiej sytuacji nie dojdzie. Argumentował to tym, że w szeregi wojska wcielono dużą część zwolenników Solidarności, a sama armia stanęła murem za stanem wojennym. Stwierdzenie to oparte było na dość pokrętnej argumentacji, iż w szeregach armii nie było protestów przeciw zastanej rzeczywistości.

Zobacz także:


Komentarze: 173

Sortuj komentarze:

Tadeusz Śledziewski 16.12.2009 10:50

Ocena: Ocena pozytywna 40 Ocena negatywna 34

"Autor stawia pytanie, co by się stało, gdyby generał Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego i opuścił Polskę. Zagadnienie, jak najbardziej ciekawe, jednak w odpowiedzi na nie, pan Tadeusz stawia kolejne, które zawiera przypuszczenie, iż wówczas ofiar byłoby jeszcze więcej." Szanowni Państwo! To nie jest, li tylko podejrzenie. Aby to wyjaśnić, muszę się cofnąć do czasów przedwojennych. Ustrój przed drugą wojną światową - jaki był - można się dowiedzieć z historii. Z historii nie zawsze można się dowiedzieć o rozwarstwieniach społecznych, tak w miastach, jak i wsiach. Wspomnę o wsiach, ze względu na wiadomości zasłyszane od ludzi z bliskiego otoczenia. Ci ludzie opowiadali o chłopach be ziemi. Żyli oni z wyrobnictwa, z tego ochłapu rzuconego im przez "pracodawcę", czyli innego chłopa, który miał kilka morgów własnej ziemi i sam ledwie zipał. Dla najemnika był jednak "panem".
Po wojnie ci najemnicy z dziećmi stanowili ogromną rzeszę zatrudnianą w państwowych przedsiębiorstwach. W - pamiętnym - 1981roku, ci ludzie byli jeszcze w sile wieku. Strach przed powrotem do warunków sprzed wojny miał wielkie oczy. Znałem osobiście - dziś nie żyjącego przedstawiciela owych, przedwojennych najemników, co mówił: "Niech spróbują wyjść na ulicę, już my znajdziemy na nich sposób". Osobiście jestem przekonany i mówię otwarcie, gdyby wówczas puszczono wszystko na żywioł - doszłoby do Wojny Domowej. Ze jestem przywykły do mówienia tego co myślę - tutaj , też to robię. W PRL-u również niczego nie owijałem w bawełnę i jakoś nikt się do mnie nie przyczepił. Może dlatego, że nie było się do czego przyczepić. Uczciwy człowiek zawsze może spojrzeć innemu w oczy bez zwężania źrenic.

Komentarz został ukrytyrozwiń

BARBARA Romer Kukulska 16.12.2009 10:16

Ocena: Ocena pozytywna 41 Ocena negatywna 46

Dla przeciętniaków był rzeczywiście dobry. Wszyscy równali do przeciętnej.
Pasowało "czy się stoi czy sie leży moja pensja się należy". Cwaniactwo i złodziejstwo było chyba jednak zdecydowanie większe, bo kraść i wycwanić państwowe nie było przecież nagannym. A , jak już napisałam, szkoły, elektryfikację i powszechność opieki zdrowotnej itp sztandorowe sukcesy, osiągnęły inne państwa europejskie bez socjalistycznego komunizmu, bez reżimu dyktutury , bez odbierania ludziom własności i wolności.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jadwiga Kowalczyk 16.12.2009 09:26

Ocena: Ocena pozytywna 49 Ocena negatywna 43

Jedna z cech ludzkiego umysłu jest pamięc tego, co lepsze: i nie ma sie czemu dziwić teraz, że ludzie ,nie będący beneficjentami nowej rzeczywistości ekonomicznej, pamiętają to, co im zapewniało biedny, ale stabilny byt. Tym bardziej pamiętają dobre(dla nich) strony ludzie, ktorzy byli beneficjentami ówczesnych czasów: mieli przywileje, wejscie do specjalnych sklepów, talony na samochody, skierowania na zagraniczne wczasy czy państwowy mecenat (sztuka w szerokim pojęciu), gwarantujący stały dochód.

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.