Facebook Google+ Twitter

O skrzypcach, muzyce i gotowaniu - wywiad z Jelonkiem

28 lutego 2010 r. w lubelskim klubie "Graffiti" wystąpił metalowy skrzypek znany m.in. ze współpracy z zespołami Ankh i Hunter. Zanim rozpoczął się ten energetyczny występ, miałam okazję porozmawiać (i pośmiać się) z muzykiem.

Jelonek, 28.02.10, Lublin, Graffiti / Fot. Marcin IwanRuda: Jak zaczęła się Twoja przygoda ze skrzypcami?
Jelonek: W ogóle? (śmiech)

Ruda: Tak.
Jelonek: Miałem sześć lat kiedy moja mama zaprowadziła mnie do szkoły muzycznej na egzamin. Nie wiedziałem, jaki to będzie instrument, nie wiedziałem nawet jak wyglądają skrzypce. W komisji był profesor Józef Madoł, który przyuważył, że jestem taki smutny i zrezygnowany i że nadaję się na skrzypce. To wszystko - potem była męka.

Ruda: Można więc powiedzieć, że to mama zmusiła cię do tego?
Jelonek: Wiesz, jak to dzieciak - miałem czasami takiego focha, że nie chciało mi się ćwiczyć, a tu jednak potrzeba tego bardzo dużo, codziennie, przez kilka godzin. W związku z tym, że mama jest trenerką siatkówki, nie było dyskusji, krótki wyskok i było po fochu.

Ruda: Grasz jeszcze na jakimś instrumencie?
Jelonek: Tak - altówka, fortepian, gitara. Próbuję wszystkiego po trochu.

Ruda: Jak z twoim temperamentem wytrzymałeś w orkiestrze symfonicznej?
Jelonek: Trochę mnie tyłek bolał od siedzenia (śmiech). To jest tak, że jeśli gra się koncert solo, z towarzyszeniem orkiestry, to jest fajnie, bo jest temperament, ale też straszliwy stres. Wtedy są inne wymagania, trzeba trzymać sztywną postawę, za bardzo się nie uzewnętrzniać, chociaż Nigel Kennedy podoba mi się bardzo, a nie hamuje zbytnio swoich emocji poprzez ruchy ciała czy mimikę. Generalnie jest jednak zasada, żeby kontrolować swoje emocje i wyrażać się tylko poprzez instrument. Poza tym jesteś postawiony na pierwszym miejscu, są także większe wymogi, jeśli chodzi o warsztat, pracę nad sobą. Natomiast z całą orkiestrą są oczywiście fajne chwile, wszystko zależy od tego, co się gra. Inaczej temperament ma możliwość "puszczenia pary" przy V symfonii Beethovena czy Mszy Koronacyjnej Mozarta a inaczej jak się gra coś spokojniejszego, co się ciągnie i ciągnie. W pewnym momencie awansowałem i siedziałem przy pierwszym pulpicie obok koncertmistrzyni, ale potem zaczęła się przygoda z rockiem, punkiem.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

*****! :)
Świetny wywiad i wspaniały Bohater wywiadu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wow gadałaś z Jelonkiem :) Huuuunter!

Ps Jelonek (że niby ja bo z Jelonek) pozdrawia Jelonka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tak BTW - nie można tego wywiadu i galerii Marcina dać w bardziej eksponowane miejsce (strona główna!). Zdjęcia świetne, wywiad ciekawy, Jelonek zasłużony dla polskiego rocka ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

świetny gość - gdy pierwszy raz go usłyszałem w '94 grającego Paganiniego z Ankh szczęka mi opadła :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

fotorelacja z Jelonkowego koncertu link

Komentarz został ukrytyrozwiń

równy gość! fantastyczny koncert!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.