Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18882 miejsce

O słabościach sytemu edukacji okiem nauczyciela

Przed wydarzeniami z Pomorza w podobnej sytuacji odebrał sobie życie 16-latek z Bielska-Białej. Na czym polegają problemy dzisiejszej szkoły? Jestem nauczycielem i postanowiłem się temu przyjrzeć.

Plany ministra a media


Na czym polegają problemy dzisiejszej szkoły? Fot. Paweł Nowak Dziennik ŁódzkiJestem nauczycielem, który (może o dziwo) ministra edukacji Romana Giertycha nie krytykuje. Nie znaczy to, że piszę panegiryk na jego cześć. Ale przeanalizujmy jedną sprawę. Owszem, zamieszanie okołomaturalne nie było potrzebne, ale wielki szum podniosły, niestety, media. Mam takie dziwne przeczucie, że niektóre z nich, a także niektórzy politycy i ludzie, patrzą na ministra Giertycha z perspektywy partii, do której należy. I chyba dlatego każdy pomysł wicepremiera jest jak na razie tylko krytykowany. Żadne medium (poza „Gościem Niedzielnym”) nie wspomniało, że plan "amnestii" był konsultowany z Centralną Komisją Egzaminacyjną. Nie dziwi zatem chłodne przyjmowanie pomysłów Romana Giertycha.

Nauczyciele a wychowawcy


Moim zdaniem problemem w systemie oświaty jest nie do końca dobre przygotowanie nauczycieli do ich zawodu. I nie mam tu na myśli przygotowania merytorycznego. W moim odczuciu studia kształcą specjalistów – polonistów, matematyków itd. Gorzej, gdy absolwent studiów przekracza próg szkoły i otrzymuje wychowawstwo. Problem w tym, że nie jest do tego przygotowany. Studia uczą metodyki nauczania przedmiotu, pod metodykę opracowywane są praktyki. Gdzie zatem nauczyciel ma nauczyć się bycia wychowawcą?

Nauczyciel awansujący


Od kilku lat funkcjonuje tzw. awans zawodowy nauczyciela. Im niższy stopień, tym mniejszy zarobek. Dlatego każdy nauczyciel w czasie swojej pracy odbywa staż na kolejny awans. Teraz wygląda to już nieco inaczej, ale przez pierwsze lata staż skupiał się na ciągłym (często odpłatnym) doskonaleniu (poprzez kursy, studia) oraz jeżdżeniu na spotkania metodyczne (dające bardzo potrzebne zaświadczenia), które najczęściej finansowane były przez wydawnictwa, które promowały swoje podręczniki.

Nauczyciel zamiast uczyć jeździł na szkolenia, żeby jak najlepiej wypaść na końcowym egzaminie. Pytanie, po co wprowadzono awans? Właściwie nie wiadomo. Ale w myśl powiedzenia, jak nie wiadomo po co, to pewnie w grę wchodzą pieniądze. Pewnie niemałe.

Prawa i obowiązki ucznia i nauczyciela


Na koniec ostatni powód złego stanu oświaty. Prawa i obowiązki. Z rozróżnieniem na obowiązku nauczyciela i prawa ucznia. Nazwa „rzecznik praw ucznia” też jest znamienna, bo o obowiązkach w ogóle nie wspomina. Zapytałem kiedyś uczniów, jakie mają obowiązki. Odpowiedzi nie było, ale na pytanie o prawa – cały szereg. Po prostu szkoła nie ma żadnych instrumentów, które potrafią zaprowadzić w szkole porządek. Pamiętam sytuację z Gimnazjum w Goczałkowicach-Zdroju, w której zakazano nosić wyzywających fryzur. Oczywiście znalazł się uczeń, który postanowił ten przepis złamać. Został przez dyrektora zawieziony do fryzjera – dredy ścięto. To wywołało medialną burzę z ciekawym wnioskiem: nie ważne, że uczeń złamał regulamin. To regulamin ograniczał wolność uczniów.

To tylko kilka powodów złego stanu szkolnictwa. Dopóki szkoła i nauczyciele nie odzyskają autorytetu, rodzice nie będą wspierać szkoły w wychowaniu ich dzieci (a nie zrzucać z siebie tego obowiązku), to takie historie, jak ta z końca października będą się niestet, powtarzać. Oby jak najrzadziej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (12):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 04.11.2006 22:18

niepodlega jednak dyskusji ,iż większość wzorców zachowań dzieci wynoszą z domu (a potem "zarażają" się one na wzajem). jeżeli chodzi o agresje słowną czy też (bywa i tak) fizyczną młodzieży/dzieci wobec nauczycieli to zaostrzeniem rygoru w szkole wiele się nie zdziała. Problem tylko pozornie zostanie rozwiązany. Młodzież wyładowuje na różnych "obiektach" etc.nauczycielach,rówieśnikach swoje flustracje i należy zbadać ich przyczynę(napewno nie jest nią posiadanie telefonu komórkowego czy wyzywającej fryzury). Przyznaje racje autorowi w kwestii pedagogicznego niedoedukowania nauczycieli.Szkoła powinna zainwestować przedewszystkim w pedagogów i psychologów, którzy wzbudzają zaufanie.
Sama jestem jeszcze uczennicą i wątpie by ktos z moich szkolnych kolegów czy koleżanek zwrócił się o pomoc do naszych obecnych " opiekunek". a właśnie tak być niepowinno.Często grono pedagogiczne nie postrzega ucznia jako człowieka obdarzonego w zdolność do uczuć czy słabości ,ale jako "gówniarza" ,którego jedynym zajęciem ma być nauka. Szkoła tłumi indywidualność młodego człowieka ,który poprzez swe wyzywające zachowanie czy też szokujący ubiór pragnie być zauważony ,zdaje się wołać :"ja jestem jedyny, niepowtarzalny!"

Komentarz został ukrytyrozwiń

wyszlo mi zdanie lekko dwuznaczne - chodzilo mi o to, że gdyby wszyscy, podobnie jak Ty, patrzyli na głębie a nie na sprawy trzeciorzędne to świat bylyby piękniejszy

Komentarz został ukrytyrozwiń

Mirnal - gdyby wszyscy tak myśleli to chyba nasze artykuły nie bylyby potrzebne. Dzieki pozdrawiam

Komentarz został ukrytyrozwiń

To charakterystyczne - wybiórcze czytanie i czepianie się najmniej istotnych spraw. U mnie podniesiono sprawę wolności w krajach arabskich, choć to margines. A ważniejszy był problem wpływu ameryk. filmów na naszą zdeprawowaną (częściwowo) młodzież. I tego nie pociągnięto. Przed chwilą podano, że w szkolach brytyjskich jestzakaz używania komórek. Oczywiście, szkoda, że nie omówiono - czy wszystki szkoły i czy są jakieś wyjątki.
Czy można zatrudnić się "układnie" w banku, a potem, kiedy posadzą nas w okienku kasowym - to możemy sobie robić irokeza, krótkie spodenki i podkoszulek? Bo mamy konstytucyjne prawo? I wzywać na świadka Boga i Helskinki, że nam się krzywda dzieje?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gratuluje wybióczego czytania i pomijania ważkich kwestii. Celowo podałem przykład z dredami, żeby pokazać, że nie liczyło się złamanie przepisu, tylko ograniczanie wolności uczniów. Czy zakaz tatuażów też będzie ograniczeniem? A jeżeli do ekskluzywnej restauracji gdzie obowiązują stroje wieczorowe przyjdę w dresie i mnie wyrzucą, to będzie złamanie przez mnie "regulaminu" czy też restaurator ograniczy moją wolność.

Komentarz został ukrytyrozwiń

I jeszcze jedno - trudno porównywać pracę wychowawcy ze szkoły podstawowej i gimnazjum z pracą wychowacy z liceum.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wiem, czy cytat celowo z mojej wypowiedzi z poprzedniej dyskusji, w każdym razie nie szukam chłopca do bicia ;). A swoją drogą mam akurat na co dzień styczność z ekspertem w dziedzinie edukacji i wychowania (mój tata ;) ), więc nie jest tak źle :). Uważam za to, że rzeczywiście największy problem leży w domu. Bo sama wolność jest w porządku, jeżeli umie się z niej racjonalnie korzystać. Pytanie, w jakim stopniu należy ją ograniczać, gdy się tego nie umie i czy wszyscy muszą ucierpieć? :) Moim zdaniem kwestią wartą rozważenia jest też fakt, że szkoła - co być może przyszło dość naturalnie - w procesie rozwoju społeczeństwa, przestała być centrum zainteresowania ucznia. Także i dlatego, że to nie tu zdobywa on praktyczną wiedzę i umiejętności, a jeżeli w dodatku nie jest tu również w żadnym stopniu wychowywany (przyjmuje jedynie wzorce narzucane przez rówieśników), to nic dziwnego, że nie traktuje jej poważnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A kiedy mówimy o wychowawstwie w kontekście pieniędzy, to warto chyba przypomnieć, że za samo wychowawstwo są to BARDZO MAŁE pieniądze:link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Na oświacie w Polsce znają się wszyscy, na wychowywaniu też. Choć otwarcie przyznają: „nie jestem ekspertem w tej dziedzinie”, to jednak nie przeszkadza im to w szukaniu CHŁOPCA DO BICIA (choć przeciw karom zdecydowanie protestują;-)), czyli… wiadomo - NAUCZYCIELI.
Kiedy ujawnia się jakiś problem, od razu pojawiają się pomysły, aby dokształcić nieuków. Pytam więc, na jakie kursy wyślemy rodziców? Czy zwolnimy ich z tego obowiązku, bo oni… nie wychowują?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 03.11.2006 15:27

JEŚLI ZDANIEM NAUCZYCIELA NAJWIĘKSZYM PROBLEMEM W SZKOLE JEST NOSZENIE DREDÓW PRZEZ UCZNIÓW TO GRATULUJE.

POZA TYM WYWÓZKA DO FRYZJERA I ŚCIĘCIE DREDÓW JEST POZBAWIENIEM WOLNOŚCI. I TU JEST CHYBA JEDYNY PROBLEM TEJ SPRAWY. NAUCZYCIEL POWINIEN STANĄĆ PRZED SĄDEM.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.