Facebook Google+ Twitter

O śmierci i przemijaniu na wsi. O pamięci tu i teraz

Nie omija nikogo z żyjących. Jedyna sprawiedliwość na świecie, która dla każdego jest taka sama, niezależnie od posiadanych dóbr. A jednak zastanawia, nie daje jasnej odpowiedzi.

 / Fot. Jacek MalczewskiTajemnicę śmierci starali się zbadać chrześcijańscy filozofowie, ale i racjonalni myśliciele. Nie przechodzili obok niej obojętnie pisarze, poeci, malarze. Antyczni, ale i współcześni. Bo przecież śmierć to tajemnica. Nie pierwsza zresztą, która fascynuje człowieka. Ale za to ostatnia, którą możemy w pełni poznać, ukazująca swe pełne oblicze dopiero wtedy, gdy już nie jesteśmy w stanie nikomu o niej opowiedzieć.

Pierzyna, albo śmierć

Śmierć - ta dama z kosą, odziana w ciemne szaty przychodziła nagle. Na polskiej wsi do końca XIX wieku panowało przekonanie, że kostucha ukazywała się ludziom w ich ostatniej chwili, stając przy łożu umierającego i wykonując swój wyrok. Gdy pani z kosą stanęła u głowy, chwila pożegnania się z tym światem zostawała odłożona w czasie. Jeśli jednak postać stawała u stóp, umierający musiał odejść do wieczności. Przy konającym często zanoszone były prośby o to, by ten moment niepewności, pewnego "zawieszenia" w czasie jak najszybciej rozwiązał się, a żegnający się z życiem albo odszedł, albo pozostał na tym świecie. W tym celu zabierano z łoża pierzyny, a także poduszki z ptasimi piórami, by kusząc wygodą, nie utrudniały konającemu momentu przejścia. Przez cały czas nie brakowało modlitw. Gdy chwila śmierci wydawała się bliska, wierzono, że przy konającym stoją anioł oraz diabeł, targując się o duszę śmiertelnika.

Tradycja religijna w wierzeniach ludowych miesza się z licznymi zabobonami. Tuż obok poświęconej gromnicy, różańca, czy też przekazywanych z pokolenia na pokolenie pieśni i modlitw za umierającego, spotkać można takie zwyczaje, jak przewidywanie przyszłości na podstawie zachowań zwierząt (szczekanie psów) lub proroczych snów, które informowały o tym, że w domu nastąpi zgon. Zabobony współistniały tuż obok chrześcijańskich obrządków i pobożności ludowej. Nie wolno jednak zapomnieć, że śmierć stanowiła tajemnicę, której człowiek nie potrafił zgłębić. Ludność, w obawie o to, że zmarły może powrócić i zażądać towarzystwa któregoś z domowników, chciała jak najlepiej pożegnać odchodzącego z tego świata. Będąc w zgodzie z Bogiem i zanosząc do Niego modlitwy, ludzie na wszelki wypadek woleli także spełnić tradycje sięgające jeszcze czasów pogańskich, przekazywane sobie od pokoleń, bądź też wymyślane pod wpływem strachu o los żyjących, aby zmarły nie powrócił i nie chciał zabrać któregoś z domowników. Słowo konającego było więc świętością, nie sposób było odmówić temu, który przeżywszy na tym świecie kilkadziesiąt lat, chce spokojnie przejść do wieczności. Spełnienie życzenia umierającego było zatem w wielu przypadkach wręcz priorytetem.

Zobacz także wpis na blogu

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Autorowi przybijam + 5 za młodość, staranne podejście do tematu i przyzwoita polszczyznę.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.