Facebook Google+ Twitter

O świętach nieco inaczej...

  • Autor usunął profil

  • Data dodania: 2010-12-07 17:39
  • Creative Commons

Święta idą, idą święta... Wszyscy mi o tym przypominają, głównie stacje radiowe, katujące mnie do znudzenia przebojem „Last Christmas”, tudzież innymi piosenkami z tego jakże radosnego gatunku muzycznego. O, właśnie Shakin' Stevens śpiewa!

O zbliżających się świętach Bożego Narodzenia przypominają mi równie nachalnie ulice naszych miast. Tam witryna sklepowa mieni się świecącymi lampkami, tutaj z kolei mogę się przeglądać w wielkich czerwonych bombkach choinkowych. Miły starszy pan z siwą brodą, pokaźnym brzuszkiem, ubrany w czerwoną czapkę i takiegoż koloru strój, popija napój kiedyś będący symbolem wrogiego imperializmu. Strach lodówkę otworzyć, bo jeszcze się okaże, że się w niej zadomowił mówiący ludzkim głosem karp, zawzięcie rozprawiający z reniferem o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiej Nocy. Tam promocja świąteczna, tu obniżka. Wszak święta to czas prezentów, trzeba swych bliskich obdarować... to czas, kiedy w kąt idą wszelkie urazy, wybaczamy sobie wzajem to co złe. Zasiadamy do wigilijnej kolacji przepełnieni dobrem, miłością. Tradycyjnie zostawiamy jedno nakrycie dla niespodziewanego gościa. Jesteśmy tacy mili, dobrzy dla siebie, pachnący, czyści...

Naprawdę? A może popatrzmy bardziej wnikliwie? Na przykład na tę kasjerkę w hipermarkecie, którą w świątecznym szale zakupów zwymyślaliśmy od ostatnich tylko za to, że naszym zdaniem nie dość szybko kasowała nasze świąteczne prezenty. Na starszą panią, na którą patrzyliśmy krzywo, kiedy powoli wykładała na taśmę swoje zakupy. Na tego kierowcę na parkingu pod centrum handlowym, któremu zajechaliśmy w pośpiechu drogę i nawet go nie przeprosiliśmy. Popatrzmy wreszcie na tego bezdomnego, który wyciągał do nas rękę, prosząc o kilka groszy. Tak, na tego, któremu kazaliśmy wziąć się do roboty, a nie naciągać ciężko pracujących ludzi.

A potem możemy sobie spokojnie usiąść przy świątecznym stole, cieszyć się karpiem, kolędami, choinką, opłatkiem i tym, jacy dobrzy dla siebie jesteśmy. Jacy wspaniali, przepełnieni miłością. Na szczęście to tylko kilka dni. Potem możemy wrócić do swoich codziennych zajęć: wymyślania, urągania bliźnim - a wszystko w poczuciu, że nie jesteśmy aż tacy źli. W końcu w święta byliśmy dla siebie tacy mili, dobrzy i kochani.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

cdn
  • cdn
  • 18.12.2010 19:38

Tak naprawdę to są święta brzucha. Makowiec, bigos, kluski z makiem, kiełbasa, kotlet schabowy, piwo itd, itd. Ale w święta brakuje Jezusa. Fakt, śpiewa się kolędy. Często pod wplywem alkocholu głośniej i częściej. O co chodzi? Czy na tym polega bycie chrześcijaninem? Jezus by zapewne wolał, żeby ludzie zamiast świętować jego urodziny, stosowali w codziennym życiu zasady, które podał. I tu mamy kolejny problem. Chrześcijanie nie znają Biblii, więc nie znają zasad. Bo gdyby znali wiedzieliby, że Jazus ani razu nie obchodził swoich urodzin. Jego pierwsi uczniowie też nie obchodzili jego urodzin. Zwyczaj ten był praktyką pogan. Jak podaje New Catholik Encyklopedia: "Data narodzin Chrystusa jest nieznana. W ewangeliach nie podano dnia, ani miesiąca"(1967, t.3 s. 656).Zasadą, której uczył Jezus, było mówienie prawdy. A tu proszę, zakłamanie.
Jeszcze jedna sprawa. Ewangelia Łukasza podaje, że gdy Jezus się rodził, w krainie tej byli pasterze ze stadani przebywający nocą na polu.Wniosek: Jezus nie narodził się w grudniu! Kto w zimę wypasa owce nocą przebywając w polu? To nie była zima. Kler wmawia nam datę grudniową, ale to nie jest prawda!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobre! :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
Kazimierz Kolebuk
  • Kazimierz Kolebuk
  • 08.12.2010 19:48

Przykro to pisać, ale spostrzeżenia bardzo trafne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobrze się czytało, ale wszystko przedstawione tu jest bardzo jednostronnie. Przynajmniej ja siebie nie odnajduję w powyższym opisie. Jesli chodzi o radio to się zgadza. Jednak można przełączyć.
Przyznam, że bezdomnego bym nie zaprosiła. Zrobiła to sąsiadka, mało że nie podziekował to jeszcze na koniec ją wyzwał i narobił sporo bałaganu.
Z pewnością zaobserwował pan ważne mankamenty naszego życia. 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.