O świętach i związanej z nimi atmosferze napisano już wszystko. Analizie poddano nawet fenomen potopu Mikołajów i choinek zalewających nasze sklepy i ulice. Co chwila święta pojawiają się też jako argument w różnorodnych dyskusjach i sporach.
Zobacz także:
Artykuły
(747)
Galerie
(76)
Średnia ocen
(3.90)
Miejscowość: Lublin | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Rafał Tryścień 22.12.2009 23:15
Kiedy zmarł Jan Paweł II panowała niezwykła atmosfera. Kibice Wisły i Cracowii, Widzewa i ŁKS - u mogli razem się modlić, śpiewać. Świat wydawał się inny. Polacy wydawali się inni. Można pomyśleć, powiedzieć i napisać, że religie prowadzą do podziałów, ale nie można zaprzeczyć, że mają zdolność łączenia. Sprzeczne zdania, a jednak każdy pamięta jak było.
Wiele zależy od siły uczucia. Religia jest przede wszystkim źródłem pozytywnych.
Marta Jenner 22.12.2009 15:32
"Ale większość z nas, szaraków, po prostu czuje się coraz bardziej zadeptana przez życie i odbija to sobie na bliźnich - tyle naszego, co komu nawtykamy :)" - to prawda, ale będę się upierać przy tym, że kiedyś mniej w nas było agresji, niezależnie od wieku. Widać to w szkole, nawet podstawowej:(
Agata Kowalczyk 22.12.2009 15:09
Marta, to chyba ani różowe okulary, ani "kiedyś było lepiej" - mnie się zdaje, że to kwestia wieku :) Człowiek kwaśnieje z latami, garb mu rośnie, wyrozumiałość się zużywa i coraz trudniej uzyzkać ten błogosławiony stan, kiedy kocha się cały świat - a nawet sąsiadkę, wujka i panią w sklepie :) Oczywiście nie generalizuję, są wyjątki, niektórym z wiekiem przybywa dystansu i ciepła. Ale większość z nas, szaraków, po prostu czuje się coraz bardziej zadeptana przez życie i odbija to sobie na bliźnich - tyle naszego, co komu nawtykamy :)
Rafał, fajny tekst.
Marta Jenner 22.12.2009 13:13
Rafał napisał: "Może nie ma wolnej woli i człowiek determinowany uczuciami jest zarazem ich niewolnikiem? A może coś w kimś się popsuło?"
Coś się na pewno popsuło. Może to tylko różowe okulary wspomnień, ale mam wrażenie, że dawniej nie było w nas tyle złości, bezinteresownej kąśliwości, próby pokazania za wszelką cenę, że "moje będzie na wierzchu"... Potrafiliśmy okazywać sobie życzliwość w dniu powszednim, łatwiej nam przychodziło wybaczanie. Życie nie było łatwe, ale większość z nas miała podobne problemy i pewnie dzięki temu było łatwiej o empatię. Mogliśmy sobie wspólnie ponarzekać na NICH.
Dziś jesteśmy podzieleni, przestajemy się rozumieć, odreagowujemy na innych swoje troski i niepowodzenia. I może to nie tak, że w Święta wszyscy ubieramy maskę - może to te dni w roku, kiedy na chwilę zapominamy o trudnej codzienności i zdobywamy się na uśmiech?
Jadwiga Kowalczyk 22.12.2009 08:48
"Świeta musza byc przesycone słodyczą"...własnie tak. I to jest całkiem po naszemu: klaps, akcja, usmiech - bo tak wypada. Kochajmy sie, zwierzęta nawet ludzkim głosem przemówią, a nazajutrz rano wracamy z szopki do realnego życia.
Oczywiście, nie wszyscy, nie zawsze i nie wszędzie. Ale lekki terror psychiczny jest.
Rafał Gdak 22.12.2009 07:14
Panie Adamie - "przewrotność", czy raczej odwrócenie biegunów, nie oznacza braku szczerości. Powyższe jest wynikiem moich obserwacji, ale nie oznacza, że podane jest jako przeważający aspekt atmosfery związanej ze świętami. Jest to ta strona, którą najczęściej pomija się w imię pewnego tabu, w myśl którego święta muszą być przesycone - nazwijmy to - słodyczą. Mi bardziej chodzi o to, że prawdziwe pojednanie, z którego płynie postawa na dłuższy czas niż tylko okres świąteczny jest cenniejsze niż przywdzianie maski życzliwości, zawieszenie broni z intencją: "po świętach dam ci popalić". Innymi słowy chodzi o szczerość intencji.
Adam Podgórski 22.12.2009 06:51
Tekst dobry, ale przesadny. I chyba raczej przewrotny, niż szczery. Niewątpliwie taki odbior świąt i nakazow kulturowych przez nie przynoszonycch się zdarza. Ale czy dominuje?... Z pewnością nie. I za to warto święta cenić.
Rafał Tryścień 22.12.2009 02:53
Homo homini lupus est!
Tak, i pomyśleć, że przed świętami Bożego Narodzenia, jakaś cześć ludzi spowiadała się ze swoich napaści na drugą stronę, które mogły się zdarzyć po ostatnich świętach, Wielkanocnych, a przed którymi ktoś mógł się także spowiadać, i tak od początku.
Spowiedź -> Wielkanoc ->zadyma -> spowiedź -> Boże Narodzenie -> zadyma ->...??
Może nie ma wolnej woli i człowiek determinowany uczuciami jest zarazem ich niewolnikiem? A może coś w kimś się popsuło?
Autor usunął profil 22.12.2009 01:49
Rzecz jasna po świętach:)) Wszak obyczaje ich obchodzenia mają pierwszeństwo:)))
Śmierć Madzi z Sosnowca jak wyciskanie cytryny
(odsłon: +3121)