Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

138203 miejsce

O świętach przewrotnie...

O świętach i związanej z nimi atmosferze napisano już wszystko. Analizie poddano nawet fenomen potopu Mikołajów i choinek zalewających nasze sklepy i ulice. Co chwila święta pojawiają się też jako argument w różnorodnych dyskusjach i sporach.

Niekiedy wystarczy kąśliwe: "idą święta" rzucone, jako straszak wobec ekspresyjnie dyskutujących, spierających się czy kłócących. Gdy ci ostatni nie zauważą zależności między Bożym Narodzeniem lub Wielkanocą, a ich wymianą zdań, można zawsze wzmocnić wypowiedź - "bądźmy życzliwi, święta już blisko". Jeżeli to nie pomoże, w przypadku dzieci używa się wszechmogącej frazy: "jeżeli się nie uspokoisz, Mikołaj nie przyniesie ci w tym roku prezentów". Z dorosłymi niedowiarkami jest już trudniej, dlatego do standardowego arsenału argumentów awansowała odezwa w stylu: "chyba nie chcesz zepsuć atmosfery świątecznej?" Gdy to nie wystarczy można zagrozić: "nie podzielę się z tobą opłatkiem!"

Z powyższych zachowań można wywnioskować, iż rola świąt może mieć charakter służebny. Oto zwaśnione strony niczym syn marnotrawny wracają na jasną ścieżkę miłości i pojednania. Między adwersarzami pojawia się prawdziwa rozmowa, a ich usta rodzą słowne słodkości, które biją nawet lukier na świątecznym makowcu. Robi się anielsko, cudownie... Opis ten można rozwijać w nieskończoność, aż do momentu - gdy jak mówi psychologia - następuje wyparcie lub częściej, włożenie maski uprzejmego, uśmiechniętego i życzliwego. Maska uwiera niczym zbyt mały but i zaczyna pękać po piątym wypitym kieliszku (przy wigilijnym stole, a jakże), lub za plecami "przeciwnika", gdy można spędzić pod jego nieobecność, krótką chwilę mierzoną długością jednego spalonego papierosa.

Święta mijają, przychodzą zwyczajne dni, przeżywane w myśl schematu: dom - praca - dom. Uczucia wyższe liczone uśmiechami i poklepywaniami po plecach, wracają na swoje miejsce, czyli najwyższą, prawie nieosiągalną półkę, zbliżoną do tej z niechcianymi prezentami. Zadawnione spory odżywają, niechęci nabrzmiewają, ponownie przybierając monstrualne rozmiary. I już by pękły, gdyby nie fakt, że... zbliżają się kolejne święta. A wraz z nimi ultimatum w randze imperatywu: "idą święta stary!"

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (18):

Sortuj komentarze:

Kiedy zmarł Jan Paweł II panowała niezwykła atmosfera. Kibice Wisły i Cracowii, Widzewa i ŁKS - u mogli razem się modlić, śpiewać. Świat wydawał się inny. Polacy wydawali się inni. Można pomyśleć, powiedzieć i napisać, że religie prowadzą do podziałów, ale nie można zaprzeczyć, że mają zdolność łączenia. Sprzeczne zdania, a jednak każdy pamięta jak było.

Wiele zależy od siły uczucia. Religia jest przede wszystkim źródłem pozytywnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Ale większość z nas, szaraków, po prostu czuje się coraz bardziej zadeptana przez życie i odbija to sobie na bliźnich - tyle naszego, co komu nawtykamy :)" - to prawda, ale będę się upierać przy tym, że kiedyś mniej w nas było agresji, niezależnie od wieku. Widać to w szkole, nawet podstawowej:(

Komentarz został ukrytyrozwiń

Marta, to chyba ani różowe okulary, ani "kiedyś było lepiej" - mnie się zdaje, że to kwestia wieku :) Człowiek kwaśnieje z latami, garb mu rośnie, wyrozumiałość się zużywa i coraz trudniej uzyzkać ten błogosławiony stan, kiedy kocha się cały świat - a nawet sąsiadkę, wujka i panią w sklepie :) Oczywiście nie generalizuję, są wyjątki, niektórym z wiekiem przybywa dystansu i ciepła. Ale większość z nas, szaraków, po prostu czuje się coraz bardziej zadeptana przez życie i odbija to sobie na bliźnich - tyle naszego, co komu nawtykamy :)

Rafał, fajny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rafał napisał: "Może nie ma wolnej woli i człowiek determinowany uczuciami jest zarazem ich niewolnikiem? A może coś w kimś się popsuło?"
Coś się na pewno popsuło. Może to tylko różowe okulary wspomnień, ale mam wrażenie, że dawniej nie było w nas tyle złości, bezinteresownej kąśliwości, próby pokazania za wszelką cenę, że "moje będzie na wierzchu"... Potrafiliśmy okazywać sobie życzliwość w dniu powszednim, łatwiej nam przychodziło wybaczanie. Życie nie było łatwe, ale większość z nas miała podobne problemy i pewnie dzięki temu było łatwiej o empatię. Mogliśmy sobie wspólnie ponarzekać na NICH.
Dziś jesteśmy podzieleni, przestajemy się rozumieć, odreagowujemy na innych swoje troski i niepowodzenia. I może to nie tak, że w Święta wszyscy ubieramy maskę - może to te dni w roku, kiedy na chwilę zapominamy o trudnej codzienności i zdobywamy się na uśmiech?

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Świeta musza byc przesycone słodyczą"...własnie tak. I to jest całkiem po naszemu: klaps, akcja, usmiech - bo tak wypada. Kochajmy sie, zwierzęta nawet ludzkim głosem przemówią, a nazajutrz rano wracamy z szopki do realnego życia.
Oczywiście, nie wszyscy, nie zawsze i nie wszędzie. Ale lekki terror psychiczny jest.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Adamie - "przewrotność", czy raczej odwrócenie biegunów, nie oznacza braku szczerości. Powyższe jest wynikiem moich obserwacji, ale nie oznacza, że podane jest jako przeważający aspekt atmosfery związanej ze świętami. Jest to ta strona, którą najczęściej pomija się w imię pewnego tabu, w myśl którego święta muszą być przesycone - nazwijmy to - słodyczą. Mi bardziej chodzi o to, że prawdziwe pojednanie, z którego płynie postawa na dłuższy czas niż tylko okres świąteczny jest cenniejsze niż przywdzianie maski życzliwości, zawieszenie broni z intencją: "po świętach dam ci popalić". Innymi słowy chodzi o szczerość intencji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst dobry, ale przesadny. I chyba raczej przewrotny, niż szczery. Niewątpliwie taki odbior świąt i nakazow kulturowych przez nie przynoszonycch się zdarza. Ale czy dominuje?... Z pewnością nie. I za to warto święta cenić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tak, tak to prawda. Świetny tekst.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Homo homini lupus est!
Tak, i pomyśleć, że przed świętami Bożego Narodzenia, jakaś cześć ludzi spowiadała się ze swoich napaści na drugą stronę, które mogły się zdarzyć po ostatnich świętach, Wielkanocnych, a przed którymi ktoś mógł się także spowiadać, i tak od początku.

Spowiedź -> Wielkanoc ->zadyma -> spowiedź -> Boże Narodzenie -> zadyma ->...??

Może nie ma wolnej woli i człowiek determinowany uczuciami jest zarazem ich niewolnikiem? A może coś w kimś się popsuło?

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 22.12.2009 01:49

Rzecz jasna po świętach:)) Wszak obyczaje ich obchodzenia mają pierwszeństwo:)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.