Facebook Google+ Twitter

O "Tajemnicy" Jurija Andruchowycza

Ryzykowna zagrywka udzielenia wywiadu-rzeki niemieckiemu dziennikarzowi Egonowi Altowi w przypadku Jurija Andruchowycza okazała się strzałem w dziesiątkę. Na 350 stronach dostajemy niezwykle ciekawy obraz życia na Ukrainie i nie tylko.

"Tajemnica" Jurij Andruchowycz / Fot. www.czarne.com.plW czerwcu ukazała się najnowsza książka Jurija Andruchowycza, jednego z najpopularniejszych ukraińskich pisarzy, laureata m.in. Nagrody Angelusa, członka literackiego ugrupowania Bu - Ba - Bu (Burleska, Bałagan, Bufonada) założonego wspólnie z Wiktorem Neborakiem i Ołeksandrem Irwańcem. Polskiej publiczności znany jest, oprócz swoich powieści, ze współpracy m.in. z Mikołajem Trzaską, z którym nagrał płytę "Andruchoid" a także ze wspólnego projektu muzycznego z wrocławskim zespołem Karbido.

Najnowsza powieść "Tajemnica" to swoistego rodzaju autobiografia autora, którą stworzył z pomocą bardzo szczególnego rozmówcy. W cyklu siedmiu rozmów z... no właśnie, fikcyjnym?, dziennikarzem Egonem Altem Jurij Andruchowycz opowiada jak to jest żyć i tworzyć w państwie, które tak naprawdę musiało samo sobie udowodnić, że jest autonomicznym narodem i jak ważna jest ciągła wiara w swoją tożsamość. Przygody pisarza z Iwano - Frankowska, nazywana przez niego Frankiem, to nieustanna podróż w głąb Ukrainy, Związku Radzieckiego i w końcu Europy. Nie jest to jednak podróż ściśle w sensie geograficznym, chociaż jakże ważnym, lecz także wędrowanie poprzez meandry świadomości narodu podległego państwu nie raz wrogiemu jego dorobkowi i tradycji. Upadające radzieckie imperium - wydawać się może, iż nie jest to całkiem fortunne miejsce do rozpoczęcia kariery pisarza. A jednak.

Andruchowycz ze swoją znaną już swadą opowiada o pierwszych wyjazdach na Zachód, czyli m.in. do Pragi, o tym jak czuł ten daleki powiew wolności. O tym jak zaczęło rodzić się w nim natchnienie, jak wyglądało dzieciństwo w latach 60. na Ukrainie. O spotkaniach z pierwszymi idolami literackimi, w poznaniu których wielki udział miał ojciec Andruchowycza. To z nim przyszły autor "Moscoviady" potrafił na przemian wymieniać się cytatami z "Dobrego wojaka Szwejka" - ich ulubionej książki. Jednym z ważniejszym momentów literackiego dzieciństwa Andruchowycza na pewno był moment pierwszego sięgnięcia po "Dekameron" Boccaccia, którego w obawie przed odnalezieniem przez rodziców schował w bardzo sekretnym miejscu. Może zdziwić fakt, iż była to pozycja ze ścisłego kanonu literatury europejskiej a nie na przykład pisemko z zakazanymi treściami. Świadczy to jednak o przekroczeniu pewnej granicy dojrzewania umysłowego autora. O, w pewnym sensie, szczególności jego samego. Andruchowycz nie raz zahacza w swoich opowiadaniach o fikcję, ale czy jest to powód do zmartwień?

O BU - BA -BU


Począwszy od dzieciństwa autora poprzez okres młodości, studiów i, co ważniejsze, mieszkania w akademiku we Lwowie mamy możliwość przebycia niezwykle ciekawej, momentami zaskakującej podróży. Poznajemy pierwszych idoli artystycznych Andruchowycza, już niekoniecznie tych z kart książek. Wielki wpływ na pisarza mieli członkowie lwowskiej bohemy, których Andruchowycz spotkał na początku swej intelektualnej podróży. Wspólne czytanie i pisanie wierszy, opróżnianie wielu butelek trunków, nie zawsze wiadomego pochodzenia, stało się krajobrazem przeżyć artystycznych autora, które ukształtowały go jako pisarza.

To właśnie dzięki tym znajomościom zaczęła kiełkować idea stworzenie grupy artystycznej jakiej wcześniej nie widziała Ukraina i Lwów. Narodziło się BU - BA - BU. Tej grupie i jej przygodom autor poświęca jeden rozdział swej książki, ale nie ogranicza się tylko i wyłącznie do niego, gdyż wydźwięki działalności tejże pojawiają się nieustannie na kartach książki. Wiele z tych przygód z czasów studiów znalazło się później w "Moscoviadzie" autora, która jest pasjonującym obrazem Lwowa i Moskwy lat 80., kiedy w powietrzu unosił się zapach upadku imperium radzieckiego.

Po zakończeniu studiów przyszedł czas na "odrobienie" służby wojskowej w armii Związku Radzieckiego. Andruchowycz z nostalgią, ale także nieukrywaną frustracją opowiada o tamtych chwilach samotności, irracjonalnych zdarzeń i ogólnego bezsensu. Warto jednak samemu przeczytać o tamtych czasach, gdyż opowieści snute przez autora są jedyne w swoim rodzaju i nie chciałbym odbierać pola do popisu samemu świadkowi owych zdarzeń.

Zagadki do odkrycia


"Tajemnica" to bardzo ciekawa książka, napisana i opowiedziana z zacięciem, pełna różnego rodzaju anegdot i historyjek, czasem nie do końca prawdziwych. Jurij Andruchowycz ciągle wypowiada się niejednoznacznie na temat jego rozmówcy Egona Alta. Jak sam twierdzi, niemiecki dziennikarz zginął w wypadku i dlatego ten wywiad się ukazał, jako swoisty hołd dla niego i jego pracy. W innym wywiadzie zarzekał się, że taka postać naprawdę istniała i była bardzo pomocna w tworzeniu tej książki, gdyż gdyby nie on "Tajemnica" pewnie nigdy by nie powstała.

Autor powiedział także o swoich problemach dotyczących jej bohaterów. Wahał się czy może podać jakieś konkretne szczegóły dotyczące ich życia prywatnego, ale jak można się przekonać po lekturze, granica nie została przekroczona. Podobnie zresztą było z faktami historycznymi z jego biografii, których zdradził bardzo dużo, jednak pewna tajemnica została zachowana... A jaka? Warto spróbować ją odkryć.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Kupiłam, leży i dzięki twojemu artykułowi na pewno wreszcie się za nią wezmę. Za to plus. Jedna rzecz mnie trochę razi, nie obraź się, ten zwrot: "napisana i opowiedziana z zacięciem". Tak moja nauczycielka od polskiego pisała o naszych wypracowaniach :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Brzmi ciekawie. Trzeba będzie i dla tej książki znaleźć chwilę czasu (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przymierzam się do tej książki, Andruchowycza czytać po prostu trzeba!

:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.