Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5682 miejsce

O tempora, o mores! Przez żołądek do umysłu z grafomanią w tle

O kulturę umysłu i kulturę bycia trzeba dbać, jest przecież wyznacznikiem ucywilizowania społeczeństwa. Cycero, chyba pierwszy użył sformułowania cultura animi (uprawa umysłu).

Wolna myśl Roberta Krasowskiego o upadku cywilizacji oraz opinia Wojciecha Arciszewskiego o genie miernoty, to artykuły skłoniły i mnie do spisania refleksji, albowiem cywilizacja jest niczym innym jak serią stopniowych przekształceń, a kultura jej wytworem. Oba pojęcia mają szerokie znaczenia, ściśle ze sobą powiązane. A więc czego świadkami jesteśmy? Rozwoju cywilizacji i kultury, czy chyleniu się ku upadkowi i ku miernocie?
Proponuje podejść do tekstu z "pełnym luzem".

Karykatura Cycerona w Senacie / Fot. John Leech (1817Gdyby Cycero był internautą, wrzasnąłby swoje: O tempora, o mores! To on pierwszy użył sformułowania cultura animi - uprawa umysłu w dziele "Disputationes Tusculanae". "Tyś pozakładała miasta, ty rozproszonych ludzi powołałaś do życia społecznego, ty zespoliłaś ich między sobą, najpierw przez wspólne osiedla, później przez małżeństwa, a wreszcie przez wspólnotę mowy i pisma. Tyś wynalazczynią praw, nauczycielką dobrych obyczajów i ładu."

Z kulturą przekazywania myśli jesteśmy konfrontowani nie tylko w internecie. A. Schopenhauer stworzył elementarz erystyki, w którym sporo o szacunku interlokutora. Tymczasem szacunku w ludziach jakby coraz mniej, mniej go rozdają i mniej otrzymują, a szkoda, bo przecież na tym polega dobroć człowieka świadomego siebie. Ludzie chyba coraz mniej cenią się sami i jeszcze mniej doceniają innych. Chyżby świat zapomniał, że kultura, to świadome życie z szacunkiem do siebie i do wszystkich i wszystkiego w około?

Niestety, również żywności nie szanujemy. Jej oczywista, łatwa dostępność w tzw. cywilizacji zachodniej, zdeprecjonowała jej ważność. A przecież jesteśmy od niej całkowicie zależni, tak jak od wody i powietrza. Zapomnieliśmy też o tym, że: przyszłość cywilizacji zależy od naszej świadomości, od rozwoju kultury w szerokim pojęciu. Jak i czym będziemy je "żywili", taką przyszłość sobie zgotujemy.

W internecie "uprawa umysłu" widoczna jest jak na dłoni. Natomiast przez internet nie zobaczę, jak pośpiesznie łykasz i bezmyślnie wrzucasz w siebie coś, co jest tylko jadalne albo ma smak nieba w podniebieniu; jak trzymasz widelec i nóż, jak poruszasz łyżkę starając się trafić nią w otwór gębowy własny; nie usłyszę czy mlaskasz, czy siorbiesz; nie będziesz mnie też drażnił łokciami, które albo są na stole, albo fruwają na boki zamiast trzymać się tułowia. W 1530 r. Erazm z Rotterdamu pisał o kulturze jedzenia i zachowania przy stole w "De civilitate morum puerilium". Dzieło* wkrótce stało się obowiązującym kodeksem renesansu i w dużej mierze jest do dziś aktualne.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (25):

Sortuj komentarze:

Polak
  • Polak
  • 28.02.2012 11:59

Jako ciekawostkę mogę napisać jako ciekawą anegdotkę .Mo tatuś już nie żyje a le dzięki niemu i mamie były rożne biesiady :w domu i na świeżym powietrzu .Różni ludzie eis przewijali przez nasz dom i u rożnych ludzi my byliśmy gośćmi.
W naszym domu , chyba z rewizytą , byli goście .W trakcie tej towarzyski chwili rodzice z gośćmi się bawili i popijali wódką .W pewbnym okresie zabrakło tej "wody ognistej" .Rodzice od tej chwili postawiali na stół karafki z koniakiem francuskim .,,,,,,,,,,,,,,,,goście się obruszyli , w dyskretny sposób wg. nich to dali po sobie poznać .
Jeden z tych dżentelmenów , PRZYNIÓSŁ KILKA FLASZEK (butelek ) prawdziwej polskiej wódki (chyba Polonez)i tego lepszego gatunku z białą etykietką a nie niebieską (faktycznie nieco gorszej jakości ale bardzo dobrej) i ze słowami tryumfu rzekł (cytuje z pamięci) O TERAZ TO JEST PRAWDZIWA WÓDKA A NIE JAKIŚ TAM BIMBER I TO ŹLE WYPRODUKOWANY.
Tacie ,szczęka opadła , ręce zaczęły zaciskać się w geście sprzeciwu i z tej bezsilności , schował koniak i pił dalej z tymi "paniami, dżentelmenami " dalej jak by nic się nie stało .
Wiem ,ze już nigdy moi rodzice nie chcieli skorzystać zaproszeń pomimo wielokrotnych bardzo serdecznych zaproszeń tego PAŃSTWA w :smokingach , lakierkach , wyśmienitych kreacjach a zapach perfum nigdy tego nie zatuszował .

Komentarz został ukrytyrozwiń
Polak
  • Polak
  • 28.02.2012 11:23

graK Dzisiaj 09:42 , dziękuję za zrozumienie mego przekazu .Chaotycznie to zostało ujęte ale do przetrawienia -tak sądzę .

Komentarz został ukrytyrozwiń
graK
  • graK
  • 28.02.2012 09:42

Basiu, już nie wiem, czy pisałaś o kulturze jedzenia czy o kulturze w ogóle...?...
Wydawało mi się, że przytoczenie przykładów złych nawyków kulinarnych miało być przyczynkiem do zwrócenia uwagi na kulturę zachowania w ogóle.

Mój ojciec zawsze mawiał: "Jeśli chcesz szybko kogoś poznać, zaproś go do stołu."
No i miał rację. Bardzo łatwo wtedy - jak pisze Polak - wyłazi słoma z lakierek.

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Racja GraK. Mamy już dość b. grubych. Czy to jednak nie wina byle jakiego jedzenia byle czego, bezmyślne wrzucanie w siebie ? kultywowanie posiłku pozwala na świadome jedzenie, delektowanie się pokarmem, z całym szacunkiem dla niego.

Komentarz został ukrytyrozwiń
graK
  • graK
  • 28.02.2012 08:37

Hm...
Kult umysłu mógłby być.
A kult jedzenia? Niebezpieczne, gdyż szybko prowadziłby do obżarstwa, a to z kolei do powszechnej nadwagi, z którą i tak większość już walczy.
Kult = oddawanie czci, ubóstwianie; ogół ceremonii, praktyk; wielki szacunek, cześć; gorliwe uprawianie, rozwijanie czegoś.
Pozdrawiam - gra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Otrzymałam taką uwagę, całkiem trafną.
"Tak mi spontanicznie przyszło do głowy, że do Wielkiego Postu lepiej pasowałby wątek np. o tytule: "O kulcie umysłu i kulcie jedzenia".

@DZiękuję wszystkim za komentarze . Mnie się wydaje , że walkę z chamstwem i miernotą trzeba zacząć od propagowania kultu umysłu i kultu jedzenia.

Komentarz został ukrytyrozwiń
natla
  • natla
  • 27.02.2012 23:43

Basiu, jak zawsze błyskotliwie o życiu piszesz.
Pielęgnacja umysłu, to umiejętność dostosowania sie do sytuacji. Lubię wykwintne kolacje w doborowym towarzystiwe, w którym się nie tylko je , ale też ma o czym i z kim mówić. To kolacje w odpowiednim nastroju, w ładnych kreacjach i właściwym zachowaniu. To takie trochę na pokaz, ale urocze....raz na jakiś czas. (jak to mawiała pewna pani: "i tak Cię kochana obgadają" :D)
Lubię też jedzenie łapkami przy ognisku (jak to Polak opisuje), w doborowym towarzystwie, na luzie, bez hamstwa, bo rękami też trzeba umieć jeść. To też tworzy wspólnotę i nawet tych samych ludzi, którzy wczoraj odeszli od wykwintnego stołu. ;)
Dlatego obserwuję nowych ludzi przy jedzeniu w różnych okolicznościach, bo daje mi to wstęp do ich poznania. Zgadzam się z Toba, że sposób jedzenia wiele mówi o bliźnich.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Polak
  • Polak
  • 27.02.2012 16:04

Pani BARBARA Romer Kukulska , tyle wątków zawarła w tym tekście , że trudno jest mi się jednoznacznie do tego odnieść .Spróbuję teraz w ten sposób.cyt. z Pani BRK "zatem, z przymrużonym okiem: pokaż mi co i jak jesz, a powiem ci jak uprawiasz swój umysł. Chyba coś w tym jest. Nieprawdaż?"kon.cyt.No,nie wiem !Widzimy na co dzień dżentelmenów ubranych we fraki i na nogach mają lakierki a panie w pięknych kreacjach . Cóż z tego , skoro słoma im z butów wystaje , a u „dam” pod pachami widać wykwity albo mokre plamy.
Ale nie o tym chce napisać.
Bywało i tak , że rękoma jadło się rożne frykasy niczym :kawior , owoce morza - na wykwitnie zastawionym stole.
Wspominam chwile, gdy pieczone kartofle(ziemniaki) wyjęte prosto z ogniska jadło się bezpośrednio rękoma a popijało świeżym mlekiem (jeszcze ciepłym ,prosto od krowy) albo swojskim zsiadłym (kwaśnym) również były i w takie biesiady ,gdzie stół uginał się od jadła i picia .Również były biesiady "gdzie stół uginał się od jadła i picia " ,a było to gdzieś pod lasem i miało się w pobliżu rzekę albo strumień, jezioro, las .Nad ogniskiem piekł się baran , raczej owca , ale dorodna .Mogła się tez w ognisku piec ryba albo jakiś drób :bażant , kuropatwa lub zwyczajna kura .Mogę w tym miejscu powiedzieć jak się to robi i jak się piecze.Wypatroszoną rybę albo drób ( z łuskami, pierzem ), także wypatroszone , to oblepia się mokrą gliną (oczywiście wpierw do wewnątrz należy dać przyprawy ale też dobrze jest dać dziki czosnek, który rośnie przy drodze leśnej )My w tym czasie sobie gaworzymy(konwersujemy) , brzmi to dostojniej o dosłownie , (sorry )przepraszam –dupie Maryni(tak o niczym szczególnym).
Popijaliśmy w tym czasie wodę źródlaną –raczej z wody źródlanej zrobioną wodę ognistą .I tak dość cierpliwie czekamy na swe pieczyste:wyjęte ryby albo drób z ogniska ( musiały tam być dość długo , bez obawy przypalenia), często wyjęte przedwcześnie na spróbowanie –SMAKOWAŁY WYŚMIENICIE NICZYM FRYKASY NA STOLE PANA WÓJTA PLEBANA ALBO INNEGO NOWOBOGACKIEGO .
Pieczeń każdy sam sobie odkrajał ,ale można było poprosić o pomoc,i to jadło się prosto z noża (podobne mają skauci , harcerze), oczywiście gołymi rękoma, bez dodatkowych sztućców . Kto by sobie głowę zawracał takim drobiazgami jak :widelec –taki a taki, , nożem , łyżeczką , talerzykiem z porcelany czy kryształowym kieliszkiem.
To co, nie jestem człowiekiem wychowanym , nie mam w sobie podstawowych wartości i norm -według przyjętych ogólnie zasad i norm ? Co? Na tym portalu , ktoś napisał o „genie mierności” Ciekawe czy ten autor pisał o mnie ?Czy tylko i wyłącznie o sobie ,o jego narodzie , jego rodzinie i bliskich ?!
Teraz odniosę się do cytatu , który jest zamieszczony na samym początku.
Uważam , że człowieka poznaje się najlepiej ,,,, w podróżny i w ekstremalnych warunkach.Można to także w ten sposób ująć : nawet z nim zjeść wagon soli , to jest za mała ilość, aby go poznać albo tak można powiedzieć :gdy uważasz ,że poznałęś,aś już człowieka , to pochwal go po śmierci , gdyż za życia może tobie jeszcze nie jeden głupi numer wywinąć –zrobić rzecz jasna podle , wrednie.Czy musimy się z tym zgadzać ?Jest wolna wola przecież nazywamy się Homo sapiens a nie jakiś tam Pitek antropus .

Komentarz został ukrytyrozwiń

@ bardzo interesowałoby mnie zdanie komentatora "Polaka"...

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Taliesin 23.02.2012 20:12
Uprzywilejowanych i równych Cycero, było wówczas niewielki procent dlatego porównanie jego uczt do życia społeczeństwa dzisiejszego jest mało trafne. Dziś powszechność jest codziennością, jak i łatwość zdobycia pożywienia i dóbr cywilizacji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.