Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

3801 miejsce

O tolerancji słów kilka, czyli uzupełnienie abecadła dziennikarza obywatelskiego

Jak pojmować tolerancję? Czy coś takiego w ogóle istnieje? Owszem istnieje, ale dzisiejszy świat z niezwykłą, wręcz fanatyczną zawziętością trwa w błędzie, co do samej tolerancji.

Jakby nie było jest to bardzo kontrowersyjny temat. Tyle się dziś o tym mówi. Zapotrzebowanie na tolerancję w świecie rośnie lawinowo z każdym dniem. Staje się ona niejako towarem sklepowym, który można swobodnie sprzedawać i kupować bez końca. Wiadomo przecież, że im częściej jakaś rzecz przechodzi z rąk do rąk, tym szybciej się zużyje. Tak samo jest z tolerancją. Manipulujemy nią na wszystkie strony, nie zdając sobie nawet z tego sprawy, że i ona także ulega przez to zniekształceniu. Potem pojawiają się nieporozumienia.

Często spotykałem się z taką definicją tolerancji: "jest, to wyrozumiałość wobec cudzych zachowań, poglądów, postaw, które różnią się od naszych.”

Wyrozumiałość, jak głosi Słownik Języka Polskiego PWN, to nic innego tylko skłonność do wybaczenia, ba wręcz pobłażliwość. Bzdura! Podchodząc do tej sprawy w ten sposób, stawiamy coś, co w rzeczywistości bardzo trudno jest osiągnąć (tolerancję) tak naprawdę ponad wszelkim prawem.

W dzisiejszym świecie tolerancja to dość złudne pojęcie. Najczęściej bywa rozumiane jako gwarancja obojętności otoczenia na „róbta co chceta”. Czy taka postawa jest dopuszczalna? Oczywiście, że nie! Tolerancja nie może być tarczą ochronną dla człowieka hołdującego zasadzie „hulaj duszo piekła ni ma”!

Zastanawiacie się pewnie, dlaczego napisałem, że tolerancję w praktyce trudno jest osiągnąć? Aby osiągnąć tolerancję trzeba wyeliminować jakiekolwiek (prócz jednej) nasze osobowe zaangażowanie, jakie kierujemy w stronę poglądów, wartości, przyzwyczajeń, zachowań drugiej osoby. Jeżeli tego nie zrobimy automatycznie gdzieś wewnątrz nas pojawiają się obiekcje, sprzeciw, a nawet protest wobec osoby drugiej.

Czego mamy nie eliminować? Otóż tolerancja także musi mieć swoje granice, które wytycza nieobojętność. Tego właśnie mamy nie eliminować. A więc np. gdy ktoś w imię tolerancji stawia siebie ponad prawem bądź kwestionuje godność drugiej osoby, nie możemy spoglądać na to z obojętnością, lecz mamy wręcz obowiązek zaprotestować. Pokazać, że granica została przekroczona. Idźmy dalej. Tolerancja to nie jest akceptacja! Zgodnie bowiem z definicją, akceptacja to wyrażenie zgody na coś, potwierdzenie czegoś, aprobata. Aby stać się tolerancyjnym nie musimy akceptować, czyli zgadzać się na poglądy (niejako przyjmować je) drugiej strony.

A więc czym tak naprawdę jest tolerancja, jeśli nie wyrozumiałością i akceptacją? Jaka jest jej definicja? Słownik Języka Polskiego PWN mówi, że tolerancja, to: „Uznawanie czyichś poglądów, wierzeń, upodobań, czyjegoś postępowania, różniących się od własnych; wyrozumiałość”. W swej niedoskonałości śmiem, mam czelność zakwestionować tę definicję. W tym cytacie dobitnie zaznaczyłem dwa słowa, stanowiące jednocześnie dwa powody, które sprawiły, iż podjąłem taką, a nie inną decyzję. Zacznijmy od końca. Pierwszy powód to słowo wyrozumiałość. Nie muszę go teraz wyjaśniać, gdyż zrobiłem to wcześniej. Drugi powód, to wyraz "uznawanie". Spoglądając na definicję tego słowa w tym samym słowniku, czytamy: „uznać – dojść do wniosku, że coś jest słuszne, właściwe, konieczne, obowiązujące”. Co się okazuje? Słownik PWN, a raczej jego twórcy, wychodzą z założenia, że tolerancja, to jest uznawanie, czyli nic innego jak przyjmowanie jako własne poglądów drugiej strony. To dojść do wniosku, że poglądy drugiej osoby są słuszne, właściwe, konieczne i obowiązujące, co jest kompletną bzdurą i absurdem.

Wróćmy więc do pytania: czym jest tolerancja, jeśli nie wyrozumiałością, akceptacją czy uznawaniem czyichś poglądów? Otóż tolerancja, to POSZANOWANIE cudzych poglądów, wierzeń, cech, wartości, zachowań, lecz nieobojętność wobec wszelkich prób czynienia zła bądź naruszania godności ludzkiej.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

...Że sobie pozwolę zacytować za pewną inną rozmową: pierwotnie słowo tolerować znaczy tyle co "znosić", co nie ma nic wspólnego z promocją odmiennych zachowań, których nie koniecznie musimy być zwolennikami. Tolerancja to przyzwolenie innym na robienie na co mają ochotę, o ile nie szkodzą tym innym...To pokojowe nastawienie do innych poglądów niż Twój, o ile nie szkodzą innym (nie dotyczą tym niezainteresowanych). A tolerancja wobec innych kończy się tam, gdzie brak jest tolerancji dla innych. Bo w imię tolerancji nie powinno się doprowadzać do sytuacji gdzie brak jest tolerancji. O ile bowiem ktoś np. chce chodzić na rękach (bo np. uważa, że tak wygodniej) to możemy mówić o tolerancji dla niego, tak długo o ile nie będzie chciał narzucać tego sposobu chodzenia innym lub przez swoja ideologię ograniczać innym ich praw.

Nie tyle słowo "tolerancja" jest błędnie rozumiane, co błędnie używane. Często bowiem mówiąc "tolerancja" ma się na myśli "aprobatę". Tolerować możesz tylko coś z czym się nie zgadzasz, co uważasz za złe, ale dopuszczasz jego istnienie w imię wyższych racji (np. szacunku dla osoby i jej wolności).
Można odnieść wrażenie że często jest to świadoma manipulacja. Używa się bowiem słowa "tolerancja", słowa o pozytywnym znaczeniu, tak naprawdę żądając aprobaty, a więc uznania jakieś rzeczy za dobrą - co jest wręcz wewnętrznie sprzeczne z pojęciem tolerancji.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ja tam staram się nie używać słów tolerancja i akceptacja. Bo nikt nie ma prawa mnie oceniać, ani nie potrzebuję jego zgody na istnienie i bycie takim, jakim jestem - a do tego się te pojęcia sprowadzają.

A piekła faktycznie nie ma, więc idę pohulać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"tolerancja, to POSZANOWANIE cudzych poglądów, wierzeń, cech, wartości, zachowań, lecz nieobojętność wobec wszelkich prób czynienia zła bądź naruszania godności ludzkiej"

A więc owa "nieobojętność" to właśnie NIETOLERANCJA wobec wymienionych zachowań.
Czy wobec tego nie lepiej, zamiast prób definiowania pojęć wieloargumentowych, zwracać baczniejszą uwagę właśnie na argumenty..? Jestem tolerancyjny? Owszem. Jestem nietolerancyjny? Też. Bo wszystko rozbija się o to, wobec czego...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Młody chłopak a pisze tak dojrzale (+)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dlatego właśnie napisałem że tolerancja nie jest wyrozumiałością

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję Agnieszko za obszerną wypowiedź :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

podoba mi się podjęcie tematu. słowo, o którym piszesz jest w naszym świecie nadużywane (jak i parę innych), więc obawiam się, ze niedługo „wytrze się” i straci swą niewątpliwą wartość.

czy jeżeli ktoś pali w mojej obecności dmuchając mi dymem w twarz, co powoduje u mnie natychmiastowy atak kaszlu i łzawienie oczu, a ja poproszę go, by tego nie robił to jestem już nietolerancyjna? ostatnio właśnie z taką opinią się spotkałam i ostro zaprotestowałam.

jednocześnie nie do końca zgadzam się ze stwierdzeniem "to dojść do wniosku, że poglądy drugiej osoby są słuszne, właściwe, konieczne i obowiązujące, co jest kompletną bzdurą i absurdem". ta definicja mi się podoba (może poza "konieczne"). dlatego że nie wykluczam współsłuszości czy współobowiązywania. a precyzyjniej: nie zakładam, że tylko jedna postawa, pogląd są słuszne, właściwe czy obowiązujące. owo obowiązywanie zależy często od okoliczności. w związku z tym nie uważam, by ta definicja była "bzdurą i absurdem".

ale przecież jestem tolerancyjna, więc nie będę odbierała Autorowi prawa do takiego a nie innego przekonania i wyrażania poglądów. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dokładnie, tych dwóch pojęć nie wolno łączyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zdarza się coraz częściej (i takie są "tendencje", tj. naciski), że TOLERANCJA = IGNORANCJA, a to nie jest to samo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.