Facebook Google+ Twitter

O trzech literach w oczach Putina, których nie widzi Tusk

Donald Tusk swoją wizytą w Moskwie uwiarygodnił w oczach Zachodu reżim putinowski. Polska nie zyskała nic, nie padły żadne konkretne obietnice ze strony rosyjskiej. Putin ugrał wiele: został uznany za "naszego człowieka w Moskwie".

Pytany o rezultaty wizyty w Moskwie, Donald Tusk odpowiedział dziennikarzom:

Kiedy pan prezydent Putin wspomniał o tym, że oczekiwał kiedyś zaproszenia do Polski, chciał rozmawiać i nie dostał zaproszenia, powiedziałem, że może czuć się zaproszony już dziś do złożenia jak najszybszej wizyty w Warszawie. Jaki będzie tego efekt, zobaczymy, na pewno przyjdzie nam czekać na wynik wyborów w Rosji, ale nie powiedział „nie”.

Co ta deklaracja tak naprawdę oznacza? Moim zdaniem tyle, że premier polskiego rządu uznał już Władimira Putina jako przyszłego premiera Rosji. To jest właśnie efekt podstawowego błędu dyplomatycznego - wizyty w stolicy Federacji Rosyjskiej w trakcie trwania kampanii wyborczej. Karty przecież już zostały rozdane, wiadomo, że Dmitrij Miedwiediew zasiądzie w fotelu prezydenckim jako następca Putina. Zresztą, jego też Tusk już uznał, z nim także się spotkał. W tym kontekście deklaracja:

Spotkałem się między innymi z byłym premierem Michaiłem Kasjanowem. Podzieliliśmy wątpliwości i opinie liderów opozycji w odniesieniu do przestrzegania wszystkich standardów, jakich oczekuje się w Europie, standardów demokracji.

Brzmi troszkę śmiesznie... Trafnie skomentował całą wizytę Łukasz Warzęcha z "Faktu": Nie zyskaliśmy zatem nic. No, może tyle, że pokazaliśmy zachodnim partnerom, że nie jesteśmy oszalałymi rusofobami. Tylko czy nie za dużym kosztem? Bo Tusk, jadąc do Rosji akurat teraz, uwiarygodnił ją w oczach Zachodu, który właśnie od jakiegoś czasu coraz sceptyczniej spoglądał na panujące za Putina porządki. Teraz z Warszawy, przed samymi wyborami prezydenckimi, przyszedł sygnał, że nie taki diabeł straszny. Nasi partnerzy mogą zatem dojść do wniosku, że ostrzeżenia, jakie serwował poprzedni rząd, były jednorazowym skutkiem obsesji jego członków. Nowy rząd sam sobie ograniczył pole manewru na wypadek, gdyby trzeba przyjąć naprawdę ostry kurs.

Postawę polskiej dyplomacji krytykuje też
Grzegorz Sadowski z "Wprost": Nic, że w Rosji trwa właśnie kampania wyborcza, i że przy spadających notowaniach Putina w Europie, warto pokazać dobrą wolę. Ominęliśmy Kijów i wybraliśmy Moskwę. Przy czym zanim się tam zjawiliśmy dostaliśmy po twarzy od Rogozina i Kosaczowa: jeśli chcecie tarczy, liczcie się z tym, że będziecie naszym celem wojskowym - usłyszeliśmy. Ale my jechaliśmy do Moskwy, bo Donald Tusk potrzebował sukcesu w wojnie z prezydentem. Polityka zagraniczna jest dziś główną osią sporu PiS-PO, więc sprowadza się ona do uścisków i uśmiechów.

W krytycznym tonie wypowiada się także Paweł Fąfara z dziennika "Polska": Dlatego w relacjach polsko-rosyjskich nie było, nie ma i nie będzie przełomu ani w tej, ani w następnej dekadzie. Za kurtyną przyjaznych gestów będzie toczyć się brutalna walka o realizację interesów. Przynajmniej do czasu, gdy na Kremlu rządzić będą służby specjalne.

Natomiast Piotr Kościński z "Rzeczpospolitej" zwraca uwagę na kontekst spotkania Tusk-Putin: Gdy polski premier składał wieńce przed moskiewskim pomnikiem ofiar stalinizmu, na Kremlu odbywało się posiedzenie Rady Państwa. – Na świecie został rozpętany nowy wyścig zbrojeń. Musimy umocnić nasze narodowe bezpieczeństwo – mówił prowadzący spotkanie Władimir Putin.

A zatem, mimo posiadania czarnego pasa w karate, Władimir Putin nie znokautował Donalda Tuska podczas spotkania. Jednak ten twardy gracz, o którym John McCain, najpoważniejszy kandydat Republikanów w wyścigu o fotel prezydenta w Stanach Zjednoczonych powiedział, że "kiedy patrzę w jego oczy, widzę trzy litery: K G B" lepiej "zapunktował" w politycznej walce. Putinowska forma "demokracji" zobaczyła zielone światło w oczach premiera RP.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

Kadzeniem niech się zajmą inni. A Tuskowi nic nie chcę zrobić, interesują mnie poczynania premiera jako reprezentanta narodu. Dzięki PO Polska już "za friko" poszła na wiele ustępstw wobec Rosji i Niemiec. To nie jest dobra polityka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Milo sie czytalo te trzy strony komentarzy,ktorych autorzy biegli w pismie i mowie udawadniali sobie,slusznosc swoich obsesyjnych relacji.
I coz to panom komentatorom dalo?niezdrowa podniete i podniesienia adrenaliny,a to jest bardzo szkodliwe dla zdrowia.
I na tym koniec nic juz wiecej nie jestescie w stanie zrobic aniPremierowi Tuskowi a tym bardziej
Putinowi.
Z wielka ciekawoscia przeczytalem komentarz Pani Kowalczyk popieram i +
Reszte uwazam za robienie zamieszania i zlej krwi.
Samouwielbienie komentatorow nad napisanym przez siebie komentarzem.Narcyzm.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Źle się dzieje z mediami. W Salonie24 co drugi post to krytyka tej miernej wizyty. Ale mainstream bezwstydnie kadzi, bez refleksji, bez choćby cienia wątpliwości... Po prostu zwykły wstyd.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Hektolitry wazeliny leje "Dziennik": http://www.dziennik.pl/newsticker/article122151/81_proc_Polakow_uwaza_ze_Donald Tusk_dobrze_zrobil_jadac_do_Moskwy_wynika_z_sondazu_TNS_OBOP_dla_DZIENNIKA.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziennik (http://www.dziennik.pl/polityka/article122055/Polacy_chwala_Donalda_Tuska.html : "Bo ta wizyta jest sukcesem" - cieszy się z tych wyników minister z kancelarii premiera Rafał Grupiński, który towarzyszył szefowi rządu w Moskwie. Na czym ten sukces polega? Grupiński podkreśla wagę nowego otwarcia: po sześciu latach przywódcy Polski i Rosji w końcu ze sobą rozmawiają. "Po drugie, premier Tusk został przyjęty bardzo ciepło. Ci, którzy byli przy rozmowie z Miedwiediewem, mającym przejąć władzę po Putinie, mówią nawet, że między rozmówcami była chemia, a to może być dobry prognostyk na przyszłość" - dodaje Grupińsk.

Sukces Tuska: nowe otwarcie, rozmawianie z Putinem, chemia z Miedwiediewem. Powalające!

Byleby tylko nie było to H2So4

Komentarz został ukrytyrozwiń

W tej kwestii - nacjonalizmu, niszczenia opozycji itd. - w pełni się z Tobą zgadzam. Równie karygodny był artykuł na temat Katynia i próba manipulacji w kwestii odpowiedzialności za tę zbrodnię (przeciwko ludzkości).
Problem jednak, moim zdaniem, leży w podejściu do zasad funkcjonowania systemu społecznego i politycznego w Rosji; w tym kontekście, również na Białorusi. To nie jest wyłącznie efekt obecnej władzy ani tym bardziej poprzedniej, ale specyficznego historycznego oraz kulturowego ukształtowania się organizacji jaką są państwo i społeczeństwo rosyjskie.

Komentarz został ukrytyrozwiń

No i jeszcze warto dodać, że jeśli nacjonalizm gdzieś ma się dobrze, to właśnie w Rosji. Gdybym dysponował większą ilością czasu teraz, próbowałbym ugryźć ten temat. Młodzieżówki putinowskie, jedna Rosja, rasizm, zamykanie gęby opozycji i krytykom Kremla, likwidowanie przeciwników politycznych (fizyczne!), wyniszczanie Czeczenów - to są REALNE problemy współczesnej Rosji, nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tomku, no właśnie. Najważniejsze jest to CO ugrał Putin, a co Tusk. I na ten temat staram się dyskutować. Pozdrawiam:))

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Niezależny publicysta" to przede wszystkim dziennikarz obywatelski. Mniejszym stopniem niezależności, ale jednak, cieszą się dziennikarze nie pracujący w redakcjach, które tworzą dwór nowej władzy. Bo mogą ośmielić się zdobyć na krytykę Jaśnie Nam Panującego Hero-Cudotwórcy :)))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Grzesiek, na to samo zwróciłem uwagę. Adamie, wygląda na to, że niezależni są publicyści, na których się powołałeś w swoim tekście, a więc związani z takimi gazetami: "Fakt", "Wprost", "Rzeczpospolita", "Polska". Na czym polega ich niezależność?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.