Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

107273 miejsce

O tym, co dzieje się w służbie zdrowia

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2012-01-30 20:25

Opiszę tutaj przypadek, myślę że w dzisiejszych czasach nieodosobniony, o tym jak trudno obłożnie choremu człowiekowi uzyskać pomoc lekarską.

Rzecz dotyczy co prawda osoby nieubezpieczonej i niezarejestrowanej w PUP, ale zwrócić warto tutaj uwagę na czysto ludzki aspekt problemu. Otóż moja siostra od jakiegoś czasu żyła w wolnym związku z mężczyzną. Wiadomo, każdemu wolno kochać. I każdy człowiek ma prawo do godnego życia. Niestety ów mężczyzna pomimo swych chęci do pracy, nie mógł być zarejestrowany w urzędzie pracy, a tym samym ubezpieczony, gdyż miał skręconą nogę w kostce.

I tutaj kłaniają się polskie realia. Aby jakakolwiek osoba mogła być zarejestrowana w urzędzie pracy, musi być zdrowa. Aby osoba mogła skorzystać ze zwykłej poradni lekarskiej, musi być zarejestrowana w urzędzie pracy i to jest furtką do ubezpieczenia, a tym samym do udzielenia pomocy lekarskiej. Tak więc kółko się zamyka. Wszystko było ok, ale do czasu. Człowiek jak wiadomo się starzeje, z upływem czasu zdrowie też nie dopisuje. Kiedy więc życiowy partner mej siostry zaczął mieć dolegliwości, ta naturalną koleją rzeczy szukała jakiejkolwiek pomocy u lekarzy pierwszego kontaktu, by przyszli na wizytę domową. Nie wiem jakie były powody, ale wiem jedno - taka postawa lekarza w żaden sposób nie licuje z rolą do której powołany jest każdy lekarz.

Kiedy sytuacja z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień i z dnia na dzień stawała się coraz bardziej dramatyczna - wszakże chodziło tu o ludzkie życie - koniecznością było wezwanie pogotowia. Dwukrotnie w ciągu półtora miesiąca wezwany personel medyczny pogotowia ratunkowego nie udzielił żadnej pomocy. Ba, nawet nie stwierdził żaden z lekarzy co dolegało partnerowi mej siostry. Za drugim razem już o własnych siłach nie mógł wstać z wersalki. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy schudł, z człowieka otyłego stał się chudy niczym patyk. Po wielu nieprzespanych nocach, nad ranem 8 stycznia po awanturze z dysponentką pogotowia ratunkowego wreszcie szanowni Panowie zabrali wychudzonego człowieka do szpitala miejskiego.

Gdyby udzielono mu takowej pomocy wcześniej, wciąż by żył. Niestety, nazajutrz zmarł.

(Ryszard Czaban)

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Gość I
  • Gość I
  • 31.01.2012 12:33

Przykre , co się stało , ale poniekąd ludzie sami trochę sobie winni , ile czasu ten pan miał skręconą nogę ,że nie mógł się zarejestrować w UP . Chyba nie całe życie .Dopiero jak się dzieje nieszczęście to się szuka pomocy i obwinia wszystkich dookoła , nie pochwalam działań służby zdrowia , ale trzeba trochę myśleć .Może ten artykuł da do myślenia innym , którzy są w takiej sytuacji aby zabezpieczyli się wcześniej.

Komentarz został ukrytyrozwiń
siostra
  • siostra
  • 30.01.2012 22:54

Współczuję panu i siostrze ale , no właśnie ... wiele jest nieścisłości. Nie uwierzę ,że wszyscy odmówili pomocy .

Komentarz został ukrytyrozwiń

Rozpacz.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.