Facebook Google+ Twitter

O tym, czy Cheyenne szuka nazisty, czy siebie

Nie tylko Hans Kloss poszukuje ostatnio nazistów, robi to też zrezygnowany muzyk rockowy Cheyenne (Sean Penn), jeno trzydzieści lat później. Co z jego poszukiwań wynika dla kina? "Wszystkie odloty Cheyenne'a" w kinach.

O Klossie piszę oddzielnie, odpuszczę ten wątek, bo „Wszystkie odloty Cheyenne’a” z Seanem Pennem to zupełnie inna para kaloszy. Intryga schodzi tu na dalszy plan, wiadomo bowiem od samego początku, że zbrodniarz poszukiwany przez bohatera mieć będzie niemniej niż 80 lat, zatem o wybuchowych pościgach można od razu zapomnieć. Cheyenne to zamknięty w sobie artysta rockowy wystylizowany na lidera Cure - Roberta Smitha. Zadręcza się tym, że przez jego tekst dwóch nastolatków dwadzieścia lat temu odebrało sobie życie.
Od tamtej pory Cheyenne porzuca alkohol, koncerty i Amerykę, zaszywa się w dublińskim zaciszu obok żony – strażaczki (Frances McDormand) i obok zaprzyjaźnionej z nim, nieprzystosowanej nastolatki, której co nieco ojcuje. Z marazmu i nudy wytrąca go telefon od rodziny. Cheyenne płynie promem do Ameryki, by dowiedzieć się, że właśnie zmarł mu ojciec, ortodoksyjny Żyd.
Cheyenne od (groteskowego) łowcy nazistów dowiaduje się, że ojciec, który doświadczył Auschwitz, przez całe życie pragnął schwytać swojego obozowego oprawcę. Cheyenne przejmuje w spadku po ojcu jego misję i rusza w ślad za Niemcem zamieszkującym gdzieś w głębi Stanów.

Cóż to za dziwadło z tego Cheyenne’a, pięćdziesięciolatek wystylizowany na wiecznie zbuntowanego dzieciaka, ale i co to za pomysł, żeby taki gość miał ścigać nazistę? I po co człowiekowi taki film? Włoski reżyser, Paolo Sorrentino (od całkiem udanego „Boskiego”) nie udziela odpowiedzi na istotne pytania, nie daje też prostej rozrywki, ucieka za to w szufladkę kina drogi, które oparte jest na delektowaniu się chwilą. Liczne epizody, urwane wątki, pojawianie się i znikanie postaci drugo i trzecioplanowych – wszystko, co z pozoru opóźnia puentę, tak naprawdę ją tworzy.

Można wspomnieć o odwołaniach i skojarzeniach od Wima Wendersa – że podróż to przemiana (w roli przygodnego doradcy Cheyenne’a gra z resztą główny bohater „Paryż Teksas” – Harry Dean Stanton) po wczesnego Jima Jarmuscha (pełne zdystansowania poczucie humoru)...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.