Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

145515 miejsce

O tym jak to udało mi się wrócić żywym z pleneru

Idąc na pierwszy plener fotograficzny Wiadomości24.pl miałem chytry plan... Ale o tym potem.

Czekając na przystanku naprzeciw kościoła na ostatni autobus linii 170, czułem, że ten plener będzie "trudny". Od początku straszono nas szczurami (żywymi i zdechłymi), psami oraz nietoperzami. Idąc w parach, trzymając się za ręce, przeszliśmy na drugą stronę ulicy i skierowaliśmy się w stronę szkoły. Tak szliśmy, szliśmy, szliśmy... aż doszliśmy do końca ulicy.

I co dalej? Na szczęście uratowała nas Lidia. Pokazała stosowne papiery ochroniarzowi, wchodzimy... Tam czekają na nas kolejne kłopoty. Wejście do metra miało być otwarte. A co widzimy? Zamki, kłódki... Jednak wystarczyło jedno mocniejsze pociągnięcie i... otwarte. Na szczęście żadne zwierzątka nas nie przywitały.

W środku co? Nie wiadomo, bo ciemno. Ze względów bezpieczeństwa prąd został odcięty. Flesze aparatów trochę pomagają. Niektórzy nawet przynieśli latarki. Więc brniemy dalej. Małymi kroczkami docieramy do pierwszej kałuży. Przy pomocy wszystkiego co było pod ręką (palety, drabiny), udaje się zrobić prowizoryczne przejście. Tuż za wodą czeka na nas kolejna przeszkoda. Już znacznie większa, nie do przejścia dla dziennikarzy obywatelskich – ogromna kałuża.

Skutecznie blokuje nam dalszą podróż. Jednak po spostrzeżeniu w wodzie ludzkiej czaszki oraz zdechłych myszy... odechciewa nam się walczyć z tym "rywalem". Po dziurach w ścianie można się domyślić, że ktoś próbował się wydostać z tunelu lecz z marnym skutkiem. Ślady na ścianach również świadczą o tym, że grupa jakichś istot dosłownie wyparowała w baraku. A może utonęła w tym, co zalała woda. Nie dowiemy się, co tak naprawdę się wydarzyło.

Tego było już dla mnie za dużo. W panice uciekam z metra, chcę mieć to za sobą. I teraz czas na wcielenie w życie mojego planu, o którym mówiłem na wstępie. Chcę zamknąć wszystkich DO w metrze. W ostatniej chwili grupę ratuje Lidia, która udaremnia mi zrealizowanie tej idei. Choć dziennikarze w środku mogliby przeżyć spokojnie z tydzień. Wody pod dostatkiem, mięso szczurów również by się nadało. W odróżnieniu do obecnego metra, w tym z lat 50. jest zasięg. Kontakty w ścianach również, więc można by było ładować telefony... Tak więc mój misterny plan muszę odłożyć na następny plener fotograficzny. Ale nie poddaję się... Przyjdziecie?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (17):

Sortuj komentarze:

zdecydowanie :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

...dlatego Rafał woli Kraków :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja głupia zazdrościłam mieszkańcom stolicy ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

A ja głupia martwiłam się, że mieszkam nie tam, gdzie bym chciała ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ten cały wypad i ta relacja.... paskudek... brrrrr, to jednak nie jest fajne, nawet jeśli potraktować jako czystą fantazję. A swoją drogą co z tymi miejscami, czy jakaś wspaniała instytucja zadba o nie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Fajny artykuł;) 5;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Osobiscie mysle, ze ich obecnosc jest duzo latwiejsza do wyjasnienia niz czaszki.

Komentarz został ukrytyrozwiń

a zdechłe szczury nikogo nie intrygują :(

Komentarz został ukrytyrozwiń

A zrobil jej ktos zdjecie?

Komentarz został ukrytyrozwiń

hehe, nie Ciebie jednego intryguje ta czaszka ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.