Facebook Google+ Twitter

O wierze słów kilka

Podejście do wiary znacznie się rozszerzyło w dzisiejszych czasach. Czy któreś jest bardziej właściwe? I czy wiara nie traci na znaczeniu?

Rzadko bywam w kościele. Raczej podczas ważniejszych okazji, typu rocznica śmierci kogoś bliskiego. W trakcie jednego z ostatnich takich przypadków, spotkałem 19-letniego znajomego. Usiedliśmy razem i od razu rozpoczęliśmy rozmowę (nie widzieliśmy się kilka lat). Osobiście podczas mego spotkania z Bogiem preferuję 40 minut ciszy, lecz prośbę o milczenie odpuściłem z jednego powodu. Jego tematy krążyły wokół religii. Był mocno niezadowolony z jego - wymuszonej przez rodziców - wizyty w kościele. "Wolałbym ten czas spędzić z moją dziewczyną, niż w tym dołującym miejscu" - powiedział w moją stronę. Ta rozmowa (a raczej jego monolog) skusiła mnie do refleksji nt. całej idei wiary.

Zadajmy sobie banalne (z pozoru) pytanie: Czym jest wiara? Wiara to przeświadczenie, że istnieją rzeczy, których nauka nie potrafi wyjaśnić albo udowodnić. Dlaczego wierzymy?
By pójść do nieba (w przypadkach kiedy mówimy o chrześcijaństwie), Abyśmy zostali zbawieni po śmierci. Czy wyżej wspomniany osobnik naprawdę wierzy? Jedną sprawą jest bycie w kościele, a drugą skupienie się na treściach w nim prezentowanych. Jednak gdy mój znajomy podrośnie, założy rodzinę, wychowa swe dzieci na katolików (bo tak trzeba, czy na wszelki wypadek), które również za 20 lat będą narzekać z powodu chodzenia do tego "przeklętego" przybytku. To przyzwyczajenie jednak słabnie wśród coraz młodszego pokolenia. Czasy się zmieniają.

Kolejne generacje rodziców coraz chętniej dają wolną rękę dzieciom w wyborze wiary (a rolę wychowawcy przejął Internet). Czy to dobrze? Sprawa sporna (i zasługująca na osobny artykuł), lecz wg. mnie - nie. Po pierwsze wychowanie religijne w szkołach reprezentuje tragiczny poziom, czego sam doświadczyłem. Religii uczyło mnie kilku katechetów przez te lata, lecz tylko jednego mogę ocenić pozytywnie. Reszta - nie miała ochoty lub wymijała się od odpowiedzi na zadawane przeze mnie trudne pytania. Niektórzy byli nawet oburzeni, że byłem tak bezczelny, by negować niektóre z rzekomo niepodważalnych prawd i reguł wiary. Czy to rzeczywiście XXI wiek?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Drogi sympatyczny kolego takie piękne są Twe dylematy, a świadczą one, że jesteś na właściwej drodze.Ten nieszczęsny temat wojen wyjaśniałem na forach tyle razy, że już mi się nie chce, ale zrobię to jeszcze raz. link

Mądrość pochodzi od Boga a wiedza ( czyli nauka jak to nazwałeś od człowieka). Wiedzy można się nauczyć a mądrość jest łaską.
Co upoważnia ludzi ,ateistów którzy posiedli wiedzę ,negując całkowicie istnienie Boga do zabierania głosu na tematy duchowe.Człowiek wykształcony często nie posiada mądrości która pochodzi od ducha....stąd tak wiele wykształconych głupców.Mądrość pochodząca od ducha jest jedyna przenikliwa można ją spotkać wszędzie ale należy patrzeć na świat oczyma duszy.Mądrość duchową może zdobyć bardzo prosty człowiek żyjący z daleka od współczesnego świata.

To co może wydawać się niemożliwe...ale tak jest..

..Mądrość znajdzie się nie w centrum ...ale zdaleka od zgiełku...należ odrzucic współczesny świat i jego

pustostany myślowe...slogany...modne naśladownictwo...zabieganie.To wcale nie znaczy cofnąć się w rozwoju a znaczy umiejętność odrzucenia plew z współczesnych ,, zbiorów mądrości,,

Mądry człowiek to ten co potrafi panować nad sobą inaczej duch panuje nad ciałem.Taki człowiek potrafi pokonać swoje słabości..alkohol..papierosy....nie wpadnie w sidła tego typu problemów.

Człowiek mądry duchowo potrafi utrzymać smukłą sylwetkę nie stanowi to dla niego żadnego problemu i nie potrzebuje zadnych diet cud.Właśnie tu można łatwo zobaczyć współczesne ,,zbiory mądrości,, ,które nam proponują różne diety cud żerując na ludzkiej naiwności , takich przykładów jest na tony.

Gdy duch rządzi nie wpada się w żadne schematy myślowe...nie podgląda się myślenia innych...ma własne

żródło mądrości i nie ma potrzeby ..naśladownictwa...to go poprostu nie intereresuje.

Walkę między wiedzą materialną a duchem mądrości widać u ludzi młodych.Młody człowiek musi wybierać...człowiek modny współcześnie dawno wybrał współczesny swiat i jego sloganowe groby a tym samym dawno zgubił ducha mądrości.Na ludzi młodych wywiera się nacisk by przyjęli współczesny świat by odrzucili ducha mądrości.

Duchowy człowiek obcuje z bogiem na co dzien i widzi jego dzieła.Te dzieła Boga są oczywiste i proste ..można je użnać za cuda..ale nawet tego nie chcemy widzieć.Szukamy naukowych dowodów badamy i dociekamy...ale nic nie ptrafimy wyjaśnic.Boga można spotkać jest wiele świadectw ludzi uzdrowionych dla których nie było nadzieji.....

ale to też uważamy za trudne to przyjęcia wątpimy....jeśli jednak znajdziemy się w życiu w sytuacji przegranej wszyscy nas przekreślą i nie ma dla nas żadnej nadziei.........spotkamy Boga ...już nigdy nie zwątpimy......badania naukowców i dowody bedą dla nas..............



pozdrawiam jacenty płaszczyca i oczywiście 5*

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Umarł, abyśmy żyli w zgodzie, czyniąc dobro przy każdej okazji i przeżyli życie najlepiej i najpełniej, jak to możliwe. Jakkolwiek banalnie to nie brzmi."
O ileż lepszy byłby świat, gdyby wszyscy wierzący potraktowali ten banał jako życiowe credo.

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Powiedział pewien duchowny: "Wśród 'wierzących' jest zbyt wiele osób, które stały się religijne tylko po to, żeby uniknąć konieczności myślenia. (...)Po prostu chcą wszystko przyjmować 'na wiarę'".
Zaś przyjmować coś "na wiarę" (jak się potocznie mówi) to tak naprawdę być bezkrytycznym, nie zaś wierzącym."

To zdecydowanie prawda. Ja chciałbym porozmawiać, podyskutować bardziej "out of the box", ponegować z kimś kto zna biblię, jest wierzącym w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Tylko czemu tak mało jest takich ludzi w chrześcijańskim kraju?

Chętnie poczytam więcej Twoich omówień ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szukajcie, a znajdziecie (Mt 7:7)

Autor w zaskakująco głęboki, poważny i szczery sposób dzieli się osobistymi przemyśleniami nt wiary. Sposób taki, że cenzurka, jaką sam sobie wystawia ("amator dziennikarski, młody, głupi") okazuje się li tylko kokieterią. Bowiem "amator" to miłośnik, pasjonat; młodość to niemalże synonim otwartego, chłonnego umysłu, a świadomość własnych niedostatków wiedzy na pewno zasługuje na lepsze określenie niż to, które padło wyżej. Szczerze gratuluję tego artykułu!

A teraz do rzeczy.
"Wiara to przeświadczenie, że istnieją rzeczy, których nauka nie potrafi wyjaśnić albo udowodnić" - pada stwierdzenie. Nie jest ono biblijną definicją wiary, którą znajdujemy w Hbr 11:1- "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych".> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Hbr+11%3A1&bible=wh&bible=bt&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0
Innymi słowy wiara to nie łatwowierność ani brak przekonania o czymś; wręcz przeciwnie.
Przykładowo wierzę, że jutro wzejdzie słońce i będzie kolejny dzień, lub że po lecie nadejdzie jesień; jest to właśnie owo "nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych".
Albo wierzę w istnienie fal radiowych, cząstek elementarnych, pola magnetycznego itp. - są dla mnie 'realne, choć nie widziane'.
Żartem dodałbym, że własnego mózgu także nie widziałem, ale wierzę w jego istnienie...
Podane przykłady wskazują, że wiara oparta jest na zaczerpniętej wiedzy czy doświadczeniu. Podobnie zresztą sprawę ujmuje Biblia, mówiąc, że "wiara rodzi się z tego, co się słyszy" (Rz 10:17)> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Rzym+10%3A17&bible=wh&bible=bt&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0
By zatem wiarę zbudować, trzeba przyjmować wiedzę; naprawdę trudno byłoby wymienić wszystkie miejsca w Piśmie św, które jednoznacznie podkreślają taką potrzebę, tyle ich jest. A wówczas okazuje się, że "trudne pytania", które autor artykułu zadawał, mają odpowiedź - logiczną, pojmowalną i podnoszącą na duchu.
Powiedział pewien duchowny: "Wśród 'wierzących' jest zbyt wiele osób, które stały się religijne tylko po to, żeby uniknąć konieczności myślenia. (...)Po prostu chcą wszystko przyjmować 'na wiarę'".
Zaś przyjmować coś "na wiarę" (jak się potocznie mówi) to tak naprawdę być bezkrytycznym, nie zaś wierzącym.

W artykule pada jeszcze kilka ciekawych stwierdzeń; każde naprawdę warte jest bliższego omówienia.
Lecz teraz idę spać - dobranoc!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.