Pozycja materiału w rankingach:
Podejście do wiary znacznie się rozszerzyło w dzisiejszych czasach. Czy któreś jest bardziej właściwe? I czy wiara nie traci na znaczeniu?
Zobacz także:
Artykuły
(18)
Galerie
(2)
Średnia ocen
(4.50)
Wiek: 20 | Miejscowość: Poznań | Kraj: Polska
O mnie: Amator dziennikarski, młody, głupi :)
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Jacenty Płaszczyca 18.07.2010 07:31
Drogi sympatyczny kolego takie piękne są Twe dylematy, a świadczą one, że jesteś na właściwej drodze.Ten nieszczęsny temat wojen wyjaśniałem na forach tyle razy, że już mi się nie chce, ale zrobię to jeszcze raz. link
Mądrość pochodzi od Boga a wiedza ( czyli nauka jak to nazwałeś od człowieka). Wiedzy można się nauczyć a mądrość jest łaską.
Co upoważnia ludzi ,ateistów którzy posiedli wiedzę ,negując całkowicie istnienie Boga do zabierania głosu na tematy duchowe.Człowiek wykształcony często nie posiada mądrości która pochodzi od ducha....stąd tak wiele wykształconych głupców.Mądrość pochodząca od ducha jest jedyna przenikliwa można ją spotkać wszędzie ale należy patrzeć na świat oczyma duszy.Mądrość duchową może zdobyć bardzo prosty człowiek żyjący z daleka od współczesnego świata.
To co może wydawać się niemożliwe...ale tak jest..
..Mądrość znajdzie się nie w centrum ...ale zdaleka od zgiełku...należ odrzucic współczesny świat i jego
pustostany myślowe...slogany...modne naśladownictwo...zabieganie.To wcale nie znaczy cofnąć się w rozwoju a znaczy umiejętność odrzucenia plew z współczesnych ,, zbiorów mądrości,,
Mądry człowiek to ten co potrafi panować nad sobą inaczej duch panuje nad ciałem.Taki człowiek potrafi pokonać swoje słabości..alkohol..papierosy....nie wpadnie w sidła tego typu problemów.
Człowiek mądry duchowo potrafi utrzymać smukłą sylwetkę nie stanowi to dla niego żadnego problemu i nie potrzebuje zadnych diet cud.Właśnie tu można łatwo zobaczyć współczesne ,,zbiory mądrości,, ,które nam proponują różne diety cud żerując na ludzkiej naiwności , takich przykładów jest na tony.
Gdy duch rządzi nie wpada się w żadne schematy myślowe...nie podgląda się myślenia innych...ma własne
żródło mądrości i nie ma potrzeby ..naśladownictwa...to go poprostu nie intereresuje.
Walkę między wiedzą materialną a duchem mądrości widać u ludzi młodych.Młody człowiek musi wybierać...człowiek modny współcześnie dawno wybrał współczesny swiat i jego sloganowe groby a tym samym dawno zgubił ducha mądrości.Na ludzi młodych wywiera się nacisk by przyjęli współczesny świat by odrzucili ducha mądrości.
Duchowy człowiek obcuje z bogiem na co dzien i widzi jego dzieła.Te dzieła Boga są oczywiste i proste ..można je użnać za cuda..ale nawet tego nie chcemy widzieć.Szukamy naukowych dowodów badamy i dociekamy...ale nic nie ptrafimy wyjaśnic.Boga można spotkać jest wiele świadectw ludzi uzdrowionych dla których nie było nadzieji.....
ale to też uważamy za trudne to przyjęcia wątpimy....jeśli jednak znajdziemy się w życiu w sytuacji przegranej wszyscy nas przekreślą i nie ma dla nas żadnej nadziei.........spotkamy Boga ...już nigdy nie zwątpimy......badania naukowców i dowody bedą dla nas..............
pozdrawiam jacenty płaszczyca i oczywiście 5*
Marta Jenner 18.07.2010 01:14
"Umarł, abyśmy żyli w zgodzie, czyniąc dobro przy każdej okazji i przeżyli życie najlepiej i najpełniej, jak to możliwe. Jakkolwiek banalnie to nie brzmi."
O ileż lepszy byłby świat, gdyby wszyscy wierzący potraktowali ten banał jako życiowe credo.
Marek Grzymski 15.07.2010 13:05
"Powiedział pewien duchowny: "Wśród 'wierzących' jest zbyt wiele osób, które stały się religijne tylko po to, żeby uniknąć konieczności myślenia. (...)Po prostu chcą wszystko przyjmować 'na wiarę'".
Zaś przyjmować coś "na wiarę" (jak się potocznie mówi) to tak naprawdę być bezkrytycznym, nie zaś wierzącym."
To zdecydowanie prawda. Ja chciałbym porozmawiać, podyskutować bardziej "out of the box", ponegować z kimś kto zna biblię, jest wierzącym w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Tylko czemu tak mało jest takich ludzi w chrześcijańskim kraju?
Chętnie poczytam więcej Twoich omówień ;)
doulos achreios 15.07.2010 01:57
Szukajcie, a znajdziecie (Mt 7:7)
Autor w zaskakująco głęboki, poważny i szczery sposób dzieli się osobistymi przemyśleniami nt wiary. Sposób taki, że cenzurka, jaką sam sobie wystawia ("amator dziennikarski, młody, głupi") okazuje się li tylko kokieterią. Bowiem "amator" to miłośnik, pasjonat; młodość to niemalże synonim otwartego, chłonnego umysłu, a świadomość własnych niedostatków wiedzy na pewno zasługuje na lepsze określenie niż to, które padło wyżej. Szczerze gratuluję tego artykułu!
A teraz do rzeczy.
"Wiara to przeświadczenie, że istnieją rzeczy, których nauka nie potrafi wyjaśnić albo udowodnić" - pada stwierdzenie. Nie jest ono biblijną definicją wiary, którą znajdujemy w Hbr 11:1- "Wiara to nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych, oczywisty przejaw rzeczy realnych, choć nie widzianych".> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Hbr+11%3A1&bible=wh&bible=bt&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0
Innymi słowy wiara to nie łatwowierność ani brak przekonania o czymś; wręcz przeciwnie.
Przykładowo wierzę, że jutro wzejdzie słońce i będzie kolejny dzień, lub że po lecie nadejdzie jesień; jest to właśnie owo "nacechowane pewnością oczekiwanie rzeczy spodziewanych".
Albo wierzę w istnienie fal radiowych, cząstek elementarnych, pola magnetycznego itp. - są dla mnie 'realne, choć nie widziane'.
Żartem dodałbym, że własnego mózgu także nie widziałem, ale wierzę w jego istnienie...
Podane przykłady wskazują, że wiara oparta jest na zaczerpniętej wiedzy czy doświadczeniu. Podobnie zresztą sprawę ujmuje Biblia, mówiąc, że "wiara rodzi się z tego, co się słyszy" (Rz 10:17)> http://biblia.apologetyka.com/read/?numbered=1&strongs=0&format=0&q=Rzym+10%3A17&bible=wh&bible=bt&bible=ns&showrefs=0&polish=1&footnotes=0
By zatem wiarę zbudować, trzeba przyjmować wiedzę; naprawdę trudno byłoby wymienić wszystkie miejsca w Piśmie św, które jednoznacznie podkreślają taką potrzebę, tyle ich jest. A wówczas okazuje się, że "trudne pytania", które autor artykułu zadawał, mają odpowiedź - logiczną, pojmowalną i podnoszącą na duchu.
Powiedział pewien duchowny: "Wśród 'wierzących' jest zbyt wiele osób, które stały się religijne tylko po to, żeby uniknąć konieczności myślenia. (...)Po prostu chcą wszystko przyjmować 'na wiarę'".
Zaś przyjmować coś "na wiarę" (jak się potocznie mówi) to tak naprawdę być bezkrytycznym, nie zaś wierzącym.
W artykule pada jeszcze kilka ciekawych stwierdzeń; każde naprawdę warte jest bliższego omówienia.
Lecz teraz idę spać - dobranoc!
Piękno i... dziwaczność w drzewach zaklęte [Galeria]
(odsłon: +224)