Facebook Google+ Twitter

O wyrywaniu władzy praw obywateli, W24.pl i gotowaniu

Rozmowa z Piotrem Najsztubem - artystą, który niechcący został znanym dziennikarzem, publicystą, twórcą i gospodarzem programów telewizyjnych, w czym nie przeszkadza mu gotowanie i prowadzenie restauracji.

Co Pan sądzi o obywatelskiej gazecie internetowej?

Kiedyś zaimponowała mi historia takiego amerykańskiego, internetowego tygodnika “Salon”. Przeczytałem o tym, jak rośli i jak stali się taką, właściwie niezależną, publicystyczną firmą. Wydaje mi się, że internet jest takim miejscem, gdzie media mogą szukać niezależności.
Ja może namawiałbym twórców takich portali, nie tylko na codzienne relacjonowanie, ale na pisanie z pewnym dystansem...

Jak Pan to rozumie?

Z powodu różnic w potencjałach finansowych, takie codzienne media internetowe przegrają z telewizjami, to są niewspółmierne potencjały. Nie ma się co ścigać. A jeżeli już to bardziej na myśli, a nie kto szybciej, kto wcześniej poda informację. Ta szybkość tak naprawdę jest ważna dla coraz mniejszej grupy ludzi. Nawet wśród dziennikarzy zauważam takie zachowania, że ze spokojem czekają na poranne gazety. Nie zaglądają do internetu po kilka razy - wieczorem, potem jeszcze później wieczorem i w nocy, by sprawdzić, co się wydarzyło i wiedzieć wcześniej. Tak naprawdę to “wcześniej” jest dość iluzoryczne. Bo co to za różnica, czy będę wiedział coś 5 godzin wcześniej? Ta pogoń za szybkością zaczyna być trochę groteskowa i śmieszna. Większy i bardziej odczuwalny jest deficyt opinii niż szybkości informacji, przynajmniej w Polsce. Tu trzeba stworzyć jakąś myśl.

Czy mam rozumieć, że nie jest Pan zwolennikiem internetowego dziennikarstwa obywatelskiego?

Jestem, ale nie takiego, które ma polegać na ściganiu się o to, kto szybciej opublikuje jakąś kolejną słowną gierkę Andrzeja Leppera, którą i tak będą miały wszystkie media.

Co Pan sądzi o “Wiadomosciach24.pl
- internauci piszą teksty na najróżniejsze tematy: informują o zdarzeniach, relacjonują to, co dzieje się wokół nich, recenzują wydarzenia kulturalne – muzyczne, filmowe, teatralne, książki, wyrażają opinię...



To, że obywatele mają coś do powiedzenia i mogą to zrobić w internecie uważam za słuszne.
Mamy w ogóle problem z artykułowaniem oczekiwań, rozwiązań proponowanych przez obywateli, bo władza ich słabo słucha. I zawsze tak było więc forum, które pozwala obywatelom się wypowiedzieć, jest bardzo ważne i daje tym ludziom poczucie pewnej siły. Taka gazeta może być również formą wywierania presji na władzę, bo to, że chce się władzę do czegoś zmusić, jest i dziennikarstwem i działalnością obywatelską. Jak przytomnie zauważył niedawno jeden z nestorów polskiej historii, Roch Sulima - zapomnieliśmy o tym, że społeczeństwo obywatelskie trzeba sobie od władzy wywalczyć, wyrąbać i, że władza nigdy się nie podzieli nią z obywatelami - taka jest zasada. I on ma rację, bo my tylko gęgamy, że władza odbiera samorządom, że władza odbiera obywatelom kolejne punkty dające możliwość decydowania - punkty które powinny leżeć po stronie społeczeństwa obywatelskiego. A to jest naturalne. Władza na całym świecie tak działa. My sami musimy wymóc na niej różnymi metodami, by oddała nam tą samodzielność i niezależność decydowania w pewnych sprawach. Dlatego takie działanie internetowe musi iść w tym kierunku, żeby również władza dowiedziała się o jego istnieniu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (14):

Sortuj komentarze:

PS Na wymowę tego artykuły na pewno wpływ miał czas kiedy powstał i atmosfera tworzona przez ówczesne rządy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dobry tekst. Ciekawy rozmówca. Jednak nie zgodziłbym się z tym, że społeczeństwo obywatelskie nie równa się państwo i że więcej społeczeństwa obywatelskiego to mniej państwa. Wg mnie to zupełna nieprawda, ponieważ państwo (polskie) to My!, jego obywatele.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wywiad fajny, też zawsze wydawało mi się, że P. Najsztub to raczej trudny rozmówca, więc tym bardziej gratuluje:) A po przeczytaniu ostatniej wypowiedzi aż mi w brzuchu zaburczało:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Temat społeczności internetowych pewnie jeszcze długo będzie wzbudzał emocje, i dobrze bo internauci to coraz większa grupa społeczna i trzeba dawać im możliwość wypowiedzenia się. Dzisiaj przeczytałem o nagonce na P2P (systemy wymiany plików) i zastanawiam się kiedy, będzie nagonka na fora internetowe? Ja ogólnie jestem wielkim entuzjastą internetu i społeczności tworzonych wokół portali i opowiadam się za tworzeniem takich miejsc w sieci gdzie można swobodnie dyskutować, czy wymieniać się informacją. Ale niestety ciągle czekam na serwisy, które w pomysłowy i przejrzysty sposób pozwalały by i tą informacja zarządzać.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Serdecznie gratuluję, Doroto, udanego wywiadu! Piotr Najsztub – chyba niełatwy rozmówca (mój były uczeń pracował pod jego skrzydłami w „Przekroju”, pozdrawiam Rafale :-)) - długo uciekał przed odpowiedzią na pytanie: Co Pan sądzi o “Wiadomosciach24.pl?, ale w końcu go złapałaś ;-) ! By usłyszeć to, co nam miłe:
„Powinniście się cieszyć z tego, że media już czerpią od was”. (Pozdrawiam Redakcję „Dziennika Bałtyckiego” :-))
„Aktywni u was są akurat ci, którzy myślą”…Brawo!! Stawiam +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ups, Andrzeju, pomyliłeś imiona:) Ewa to nie Dorota :) ! :)
Asen, szczerze Ci gratuluje tekstu, który wyprzedził czas :) :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Trochę się wstydzę, że i w tym miejscu pozwalam sobie nudzić. Przepraszam za to. Nie mogę się jednak pohamować.
Edward Stachura pisał "wszystko jest poezja" ja uzupełnię: wszystko może być poezją. I, idąc dalej tym śladem powiem: wszystko może być dziennikarstwem. Dziennikarzem trzeba się urodzić. Kiedyś opiekowałem się studentami dziennikarstwa, praktykującymi w redakcji. Jeden z nich zapytał: a o czym ja mam pisać. Na Boga zakyrzknąłem - o tym co widzisz, o dziurze w jezdni, o braku śmietany w sklepie... Ma rację Ewa: dziennikarz musi mieć dar OBSERWACJI. A ten dar można w sobie wyrobić. Można się uwrażliwić. Ma też rację Paweł, pisząc, że niebawem inne media zaczną się powoływać na W24 - jeszcze chwila (dopiero 3 miesiące za nami). Pracujemy na to wszyscy, i jak mniemam, nieźle nam idzie. Opiniotwórczość W24 jest jedynie kwestią czasu, i to bardzo nieodległego.
Co do wywiadu!
Gratuluję Ewie (zawodowca, mistrza łatwo rozpoznać) i zazdroszczę rozmowy z P. Najsztubem. Spotkała się przy okazji tego wywiadu wspaniała para:)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ależ Ewo! Kochani!
Po pierwsze to jest miejsce gdzie wszyscy uczymy się obserwować; wzajemnie się ucząc, podpowiadając, mogą na tym skorzystać autorzy, jak i redaktorzy. Zresztą redaktorzy nie mają monopolu na prawdę, to właśnie najbardziej doskwiera odbiorcom tradycyjnych mediów. Jaki wpływ na treść gazet, czy wiadomości telewizyjnych ma odbiorca? W niedzielę Polskie Radio zrobiło dzień otwarty, następny będzie dopiero za rok! A tu, możesz napisać tekst, który za kilka minut może przeczytać wielu...

Po drugie Piotr Najsztub patrzy na obrót newsami z punktu widzenia dziennikarza, który zęby zjadł na ich przetrawianiu... On jest nimi znudzony. I wcale mu się nie dziwię.

Po trzecie ciekawsze dla naszej gazety internetowej jest to co Najsztub powiedział w innym miejscu: "Sześć razy nie powiedzą, że informacje pochodzą od was, ale za siódmym ktoś uczciwy powie, czy napisze". I będziemy próbować, choćby sto razy. Dziś wszyscy mają taką samą treść, czyli doniesienia z agencji: PAP, REUTERS, AFP. A kto publikuje świetne felietony Zaranka, fotoreportaże z miast takich, jak Libiąż - Damiana Klamki, czy wywiady Ani Wittenberg? Tylko tu je znajdziesz...

Po czwarte: Ileż dróg rozwoju widzę przed Wiadomościami24.pl? Społeczność, która może naciskać na władzę, może łatwo zebrać wymaganą liczbę podpisów, by wycisnąć coś z władzy. Albo ów "deficyt opinii". Przecież tu może wykształcić się, wylansować nowy autorytet. No i "grupa nacisku, która nie podlega władzy"... Jak to pociągająco brzmi. Nie kręci to Was?

Paweł Nowacki
red. naczelny

Komentarz został ukrytyrozwiń

Przy całej swojej ogromnej sympatii do pana Piotra, pozwolę sobie nie zgodzic się z nim :) Otóz po pierwsze. Jeśli informacja o zamachu bombowym w Bagdadzie dotrze do mnie z pięciogodzinnym opóźnieniem, to faktycznie nie ma to dla mnie żadnego znaczenia. Jeśli jednak informacja LOKALNA o bardziej lub mniej niezwykłym wydarzeniu dotrze do mnie po takim czasie, to przepraszam, ale bardzo mnie to dotknie. Cóż z tego, że dowiem się z prasy, że oto poprzedniego dnia na drodze, którą codziennie przejeżdżam był karambol, w wyniku którego utworzył się gigantyczny korek? Ja przez to, że nie miałam podanej takiej informacji natychmiast, właśnie w tym korku stałam! Cóż z tego, że dowiem się z prasy o pożarze obiektu w moim mieście, do którego czuję jakiś specjalny sentyment, właśnie pięć godzin temu spłonął? A może ja chciałabym być świadkiem tego wydarzenia, może chciałabym przeżywać ten fakt z innymi mieszkańcami mojej okolicy?
Po drugie, a łączy się to z "po pierwsze" :) umiejętność czytania, pisania i myślenia, to moim skromnym zdaniem ciut za mało, trzeba jeszcze umieć OBSERWOWAĆ :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wywieranie wpływu na władzę. Piękna wizja. I interesujący głos w kontekście licznych dyskusji nad kształtem gazety.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.