Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

165833 miejsce

O zakupie odkurzacza słów kilka

To nie będzie tekst pod tytułem „Jak kupić dobry odkurzacz”. Nic z tych rzeczy. Pragnę jedynie podzielić się z Wami niezwykle niedorzeczną sytuacją, która zdarzyła się przy zakupie odkurzacza właśnie.

Marka odkurzacza na który się zdecydowałam, sklepy, które odwiedziłam – to nieistotne. Najważniejsze w tym wszystkim jest kręcenie wkoło klientem. Swój wybór odkurzacza poprzedziłam wcześniejszym przestudiowaniem danych niezliczonych liczby modeli w internecie. Postanowione! Odkurzacz X musi być mój!

Wiadomo, że każdy chce kupić jak najtaniej i jak najlepiej. W tym celu wybrałam się do trzech różnych sklepów. Po objechaniu wszystkich, postanowiłam wrócić do obiektu handlowego, w którym dany odkurzacz miał najniższą cenę. Jeszcze tylko prośba o włączenie go, zapytanie o zwyczajną kontrolkę zapełnienia worka oraz zabrudzenia filtra (takie rzeczy się przydają). Po pierwsze spotkałam się z odpowiedzią, że tego typu odkurzacze czegoś takiego nie posiadają – hmm, no okey, tylko czemu tak jest w opisie (po chwili przypomniało mi się, że praktycznie nie produkuje się odkurzaczy, które nie miałyby wskaźnika wypełnienia worka, no chyba, że te bezworkowe)?

Nie, no dobra, każdemu mogło się pomylić. Po przestudiowaniu włączania, wyłączania, sposobu wymiany worka zapada decyzja – poproszę ten odkurzacz. Pani coś sprawdza w komputerze i z przykrością powiadamia: - To jest ostatni model, mogę go pani sprzedać z 5 proc. upustem. Hola, hola sobie myślę, nie po to przyszłam do normalnego sklepu, żeby kupić używany odkurzacz (moja wiedza na temat sposobu obchodzenia się ze sprzętem w tego typu sklepach jest znaczna, gdyż sama przez jakiś czas trudniłam się sprzedażą małego AGD). Gdybym miała pewność, że ten odkurzacz nie fruwał po hali i miałby chociażby ZAŁOŻONY WOREK, wówczas zgodziłabym się. No właśnie, gdyby…

Zrezygnowana wróciłam do sklepu, w którym ten odkurzacz był droższy. Trudno, wolę dopłacić, ale mieć pewność, że nikt wcześniej nie używał sprzętu. Znów procedura, poproszę ten odkurzacz. Pan mówi – już sprawdzę w systemie czy są zapakowane sztuki - po chwili odpowiada, proszę poczekać. Zadowolona czekam na wymarzony cud techniki. Po jakimś bliżej nieokreślonym czasie pracownik z zawiedzioną miną informuje o braku odkurzacza na stanie. – Oł dżizas – zabrzmiało w mojej głowie. Ponieważ należę do ludzi niezwykle upartych, pytam pracownika, w którym ich sklepie na terenie Poznania mogę dostać odkurzacz. Chwila klikania i odpowiedź, potwierdzająca, że w innym sklepie znajduje się wybrany przeze mnie sprzęt. Jeszcze tylko pytanie, czy oby na pewno w tamtym punkcie jest więcej niż jeden, wystawowy odkurzacz. Zapewnienie, że jest. Jeszcze tylko spojrzenie na chłopaka patrzącego na mnie spode łba, ale ok, jedziemy.

– Dzień dobry, chcę kupić ten odkurzacz. Ponowne sprawdzenie w systemie, wszystko w porządku. Zapraszam Państwa do kasy. Zapłacone, z fakturką do odbioru. Pracownik przynosi kolejne złe wieści coś w stylu: – Tak, mamy ten odkurzacz, ale po opakowaniu widać, że ten sprzęt dużo przeżył. – Gorzej być nie może – pobrzmiewają myśli w mojej głowie. Zdezelowane pudełko, wyglądające jakby fruwało tam i z powrotem po całym magazynie, a w środku mój wymarzony odkurzacz – używany. No tego to już za wiele… Pracownik sklepu, aby wybrnąć z całej sytuacji zapewnia, że na poniedziałek na 90 proc. przywiozą mi prosto z Warszawy wybrany odkurzacz. Zamawia pospiesznie dwa modele i zaprasza po odbiór. Jeszcze notatka na fakturze, że odbiór innego dnia.

Zrezygnowana, wściekła, bez pieniędzy i odkurzacza wróciłam do domu. Jakie niespodzianki przyniesie jutrzejszy dzień? Wielki pech, brak koordynacji pracowników sklepu, czy po trochu jednego i drugiego? Bądź, co bądź zakupy zabierają nie tylko dużo pieniędzy, czasu, ale również energii…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Kubusss
  • Kubusss
  • 12.10.2010 13:10

Kupiłem sobie w końcu odkurzacz, odkurzacz cena http://www.agito.pl/male-agd/odkurzacze.1118.M.html oczywiście też odgrywała ważną rolę. No ale nic, stwierdziłem, że pochodzę po sklepach i będę porównywał. Wchodzę do pierwszego, za fajny model philipsa cena wydawała mi się nawet w porządku, ale stwierdziłem, że pójdę jeszcze do drugiego sklepu. Wchodzę, patrzę na ten sam model a tu cenka o 50zł wyższa. No to pytam się sprzedawcy, dlaczego w sklepie za rogiem ten sam odkurzacz mają o 50zł tańszy, a tu jest droższy, a on mi na to “bo u nas gratis dostanie Pan firmowy długopis”. Myślałem, że zemdleję tam ze śmiechu :D

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 18.03.2009 20:42

+ :) niestety tak się ostatnio traktuje klienta a im większy sklep tym gorzej w tych małych często jeszcze trzymają się zasady klient nasz pan ale i ceny niestety mają troszkę większe lecz chyba warto te parę groszy dołożyć.

Komentarz został ukrytyrozwiń

trzeba bylo zadac zwrotu gotowki, masz prawo zrezygnowac z zakupu, klient musi byc usatysfakcjonowany!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do sklepu po sprzęt? "So last century" :P Przecież od czego mamy internet? ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

no właśnie uparta jestem :P

Komentarz został ukrytyrozwiń

Cóż, w sumie to niczyja wina, że egzemplarz ostatni wszędzie się trafił. Dobrze raczej, że poinformowali, że sprzęt jest ostatni, ew. o tym "że dużo przeszedł".
No i zamówili jednak nowy, w końcu odkurzacz to nie produkt pierwszej potrzeby więc i poczekać nieco można ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.