Facebook Google+ Twitter

O zmianie treści i nazwy, refleksji różnych ciąg dalszy

Lśniące dobrostanem na full wypas oblicze profesora Chazana króluje nieustannie w doniesieniach, stając się powoli ikoną mizoginicznego stosunku do kobiet i symbolem zmanipulowanych procedur medycznych.

 / Fot. By Photographer unknown, uploader Szczebrzeszynski (talk) 08:24, 9 April 2009 (UTC) [Public domain], via Wikimedia CommonsWszyscy o tym wiemy, wszyscy o tym czytali: dziecko, które matka musiała donosić, nie miało szans na przeżycie, zmarło po 10 dniach męki, na oczach personelu, oraz ojca, obserwującego z bólem efekt kuriozalnego zastosowania klauzuli sumienia przez lekarza, który de facto sumienia nie ma.

Nadzwyczajna troska fanatyków zaangażowanych ochronę poczętego, skończyła się w momencie jego urodzenia.

- "W tym wszystkim najbardziej cierpiało nasze dziecko. Kiedy się urodziło, to nikt z żadnych ruchów pro-life, z żadnych fundacji, nikt z popierających prof. Chazana, żaden ksiądz, dosłownie
nikt nie zgłosił się, żeby chociaż zapytać, jak można pomóc, co można zrobić" -
mówi kobieta, zmuszona do donoszenia ciężko upośledzonego płodu.

Trudno, znając tę głośną sprawę, nie zgodzić się ze stwierdzeniem jednego z licznych komentatorów, że "Bywają takie chwile i sytuacje, że życie wcale nie jest największą wartością, a jego podtrzymywanie za wszelką cenę jest wręcz
zbronią braku empatii i etycznego kręgosłupa".


Oczywiście, sprawy nie przestaje nagłaśniać sam prof. Chazan i właśnie możemy zapoznać się z jego lamentem, iż w szpitalu, gdzie już kontrolerem sumień pozostałych lekarzy nie jest, odbyła się właśnie aborcja. Pierwsza od bodaj 10 lat. Ktokolwiek zdecydował o zabiegu, okazał sumienie w stosunku do pacjentki i szacunek dla prawa, jakie póki co – w naszym kraju obowiązuje.

Prof. Chazan dowiedział się o tym fakcie gdzie? – w kaplicy szpitalnej! Od kogo? Od pacjentów! Gratulacje! Zarówno miejsce jak i audytorium nader adekwatne do poglądów wybitnego ponoć lekarza i omawiania pracy szpitala!

W obliczu faktu dokonanego, zatroskany profesor podejrzewa, że koledzy zostali postawieni, jak on, kilka miesięcy temu, wobec alternatywy: aborcja albo praca; co sugeruje, że pracę stracił nie z powodu złamania przepisów, ale za heroiczna postawę, a kolegów lekarzy uważa za idiotów, którzy potrafią działać wyłącznie pod presją.

W jednej wszakże sprawie muszę profesorowi przyznać rację: słuszna jest bowiem jego sugestia, że nowy dyrektor szpitala będzie się musiał zastanowić nad zmianą patrona szpitala.

Aby ująć trosk skołatanej głowie profesora, proponuję zamienić "Świętą Rodzinę" na Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Albowiem nikt nie zasługuje na takie uhonorowanie, jak ten lekarz, humanista, który jako pierwszy walczył kołtunerią lat trzydziestych. Z kołtunerią, która się na naszych oczach odrodziła i usiłuje wprowadzić restrykcyjne prawo, o którym pisał w "Piekle Kobiet":

"…grożą kobiecie więzieniem, nie troszcząc się jednocześnie o jej i przyszłego dziecka warunki bytu …Życie zawsze było silniejsze od ustaw i od sankcji karnych… Prawo jest bezsilne, nie może niczemu zapobiec, ale istnieniem swoim wyrządza wiele złego, nie jest obojętne. Bo piętnując zabieg przerwania ciąży jako zbrodnię, wzbrania go lekarzom, którzy z kodeksem się liczą, ale nie przeszkadza go uprawiać wszelkiego rodzaju partaczom, a wreszcie i samym matkom nie przeszkadza doświadczać na sobie „domowych” środków. Nie przerwie lekarz ciąży (poza wskazaniami ściśle lekarskimi) ani w szpitalu, ani w Kasie Chorych. Zatem, podczas gdy bogaci znajdą w tym wypadku pomoc lekarską , ubodzy są jej pozbawieni. Ileż z tego powodu wypadków śmierci, ile ciężkich schorzeń?"

Czy od czasu napisania „Piekła kobiet” coś uległo zmianie? Tak – zamiast Kasy Chorych mamy NFOZ, a podziemie aborcyjne dysponuje nowoczesną baza medyczną. Możliwości dla biednych i bogatych b.z.

Więcej dodawać nie muszę; ani na temat lekarskiej przeszłości Chazana, który dokonywał zabiegów (nie nakazywanych, dopuszczalnych w jego ówczesnym sumieniu, rozeznaniu i woli) , ani na temat tej jakże typowej nadgorliwości konwertyty, który na stare lata stworzył w państwowym szpitalu i wokół niego „klub przyjaciół świętej rodziny”.

Sytuacja jest znakomita: przyjaciele świętej rodziny nie będą jej mieszać z ginekologią, a szpital bardzo adekwatnie może przyjąć imię wybitnego lekarza-humanisty, pierwszego autentycznego obrońcy praw kobiet, Tadeusza Boya-Żeleńskiego, bo mu się to, jak mało komu należy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (30):

Sortuj komentarze:

Basiu, a czy niewierzący ma jakieś uczucia...?

Mają oni tylko jedno wyjście: niech się nawracają!

Komentarz został ukrytyrozwiń

A co z uczuciami niewierzących ! Chyba? mają takie samo prawo/prawa. Bądźmy sprawiedliwi, nie krzywdźmy nikogo.
To już będzie wiele, dużo a nawet więcej ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sprawa Chazana wyszła na prowadzenie w toczącej sie batalii o podporządkowanie państwa kościołowi i całkowitą klerykalizacje państwa.

Na szczęście, im więcej "chazanizacji" , tym częściej (nareszcie!) słychać głosy o sprzeciwiające się nachalnym próbom środowisk kościelnych, zawładnięcia kolejnymi obszarami życia społeczeństwa.

" Pytanie w jaki sposób w państwie „laickim”, gdzie większość społeczeństwa zdaje się być co najmniej niepraktykująca, dyktat przejmują wąskie środowiska ultrakonserwatywne. W mojej ocenie powody są dwa. Z jednej strony środowiska inteligenckie w tym kraju nie wiedzą jak odnaleźć się w debacie rodem z „ze złotego okresu Inkwizycji” czyli jak człowiek wykształcony ma reagować na informacje o Szatanie wchodzącym podczas jogi przez odbyt, .... Z drugiej zaś strony mamy stojących obecnie u sterów władzy polityków, którzy w przeważającej większości byli głównymi aktorami okresu transformacji i koniunkturalnie przywykli mieć dobre relacje z Kościołem, najwyraźniej nie zauważając jakie koszty się za tym kryją i do jakich szkód dla demokracji to w istocie prowadzi."

http://www.tokfm.pl/blogi/liberte/2014/07/magdalena_melnyk_pod_rzadami_sumien_fundamentalistow/1

Komentarz został ukrytyrozwiń

Oczywiście.
Każdy musi przyjąć obowiązujące przepisy i de facto nie ma tu o czym dyskutować.
Jeśli nie zgadza się z przepisami tej placówki, szuka innej. Jeśli takiej w ogóle brak, to zmienia zawód.
Z tego powodu setki tysięcy Polaków wyemigrowało - nie wszyscy przecież z powodów ekonomicznych - a z tego co słyszę, exodus będzie trwał (vide mój komentarz wczoraj 21:06)...

Komentarz został ukrytyrozwiń

ponadto jest zgodą na potencjalne łamanie praw pacjenta.

Komentarz został ukrytyrozwiń

/Jednakowoż akuratnie w tej sprawie prawo nie jest do końca przemyślane, bowiem nieludzkim jest również żądanie wskazania lekarza, który dokona aborcji. Toż to przecież denuncjacja!/

Zgoda, ale pacjent też ma prawa.
Jakie wyjście? Według mnie rozstrzygnięcie powinno następować na etapie zatrudniania. Przyjęcie etatu ze świadomością potencjalnego konfliktu z prawem, jest też świadomą zgodą na prawne konsekwencje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Arturze, w pełni zgadzam się z Pana uwagą, dlatego od początku sprawy uważam, że dr Chazan odpowiada za lekceważenie prawa, ba, wręcz przeciwstawienie się mu i ustanowienie własnego.

Jednakowoż akuratnie w tej sprawie prawo nie jest do końca przemyślane, bowiem nieludzkim jest również żądanie wskazania lekarza, który dokona aborcji. Toż to przecież denuncjacja! Dlatego w tym momencie sprawy popieram decyzję doktora - nie wskazał.

Bioetyk z PAN prof. Zbigniew Szawarski ostrzega: "Jeśli teraz nie zareagujemy, jeśli pozwolimy lekarzom, by bojkotowali prawo, możemy dojść do sytuacji, w której nie będzie miał już nas kto ratować".
[Nie pamiętam, czy tego nie przytaczałam, jednak przypomnieć nie zawadzi.]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pani Grażyno, etykę "uprawiają" ludzie, a ludzie są różni. Na jej gruncie zatem trudno się spodziewać konsensusu. To jest właśnie ta jedna z płaszczyzn toczącego się sporu.

Natomiast konsensusu można i należy się spodziewać na gruncie prawa.
W państwie prawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Panie Bartłomieju, dobrze jest wydawać sądy z pozycji bezpiecznego fotelika, kiedy nic takiego nie dotknie pana i póki co - pańskich kobiet. Przy okazji stwierdzam, że największe okrucieństwo w tej kwestii okazują mężczyźni oraz kobiety po menopauzie, które już dawno zapomniały, co to lęk przed niechcianą ciążą. Pan nawet tego lęku nie zna, bo pewnie cóż to pana obchodzi. Pan jest przedstawicielem płci, w życiu której seks zajmuje miejsce nr 1 i reflektowanie się przychodzi rzadko, albo z oporem, abo i wcale. Wtedy lubicie uciszać swoje sumienie wulgarnym - gdyby suka nie chciała, to pies...itd.

Przede wszystkim tylko antyaborcjoniści mówią o zabijaniu i powyższy problem widzą w tym kontekście. A problem nie wziął się nagle, tylko istnieje od ZAWSZE. Dopóki nie zaczęliśmy się bawić w Pana Boga, matka Natura sama decydowała o losie niewłaściwie ukształtowanego płodu, o, pardon! - dziecka. A jeśli udało się mu szczęśliwie urodzić, wówczas baby-akuszerki pozwalały takiemu noworodkowi umrzeć nie podwiązując pępowiny. I bynajmniej nie z powodu jakiegoś tam widzimisię, tylko ze zwykłego życiowego doświadczenia, gdyż nikt nigdy nie szkodził noworodkowi z wadą pozwalającą funkcjonować w przyszłości.
Jednak ta anomalia, o którą obecnie toczą się całkiem irracjonalne boje, nie kwalifikuje się do akceptacji nawet przez Naturę, co udowodnił zgon noworodka.

Moim zdaniem to, jak należało postąpić jest zagwozdką dla etyki, i jedynie ona może rozstrzygnąć bez emocji, zacietrzewienia i widzenia tylko jednej strony tej szokującej sprawy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Widocznie jestem mało inteligentny... W tej mierze nic na to nie poradzimy, jak już dawno ustaliliśmy.

Czy chirurdzy nie powinni wykonywać zabiegów wysokiego ryzyka, według Pana? Zresztą... nie ważne co Pan o tym myśli. Oni po prostu często takie zabiegi wykonują, a pacjenci z pełną świadomością się na nie godzą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.