Facebook Google+ Twitter

O znaczeniu imion w dyplomacji, czyli przypadek Akbara Zeba

Jakiś czas temu w sieci pojawiła się informacja, jakoby pewnemu pakistańskiemu dyplomacie odmówiono przyjęcia na placówkę do kilku państw Zatoki. Powodem miało być jego imię, które brzmiało… Akbar Zeb.

W Pakistanie, państwie, gdzie język arabski nie jest powszechnie stosowany poza religią, Zeb jest dosyć powszechnym nazwiskiem. Po arabsku oznacza koguta, który ma potoczne znaczenie podobne do angielskie cock, odnoszące się do męskiego przyrodzenia… Samo w sobie nie byłoby to tak zabawne (w końcu przez długi czas Dick był wiceprezydentem USA), gdyby nie jego popularne wśród muzułmanów imię. Akbar, oznacza „większy” czy też „największy”, przez co Akbar Zeb (أكبر زب – informacja dla chcących sprawdzić samodzielnie), przy użyciu Google Translate daje, w przełożeniu na język angielski, kuriozalny wynik.

Zamieszanie zaczęło się od artykułu w arabskojęzycznym serwisie Arabtimes.com. W formie notatki informacyjnej opisano tam odmowę przyjęcia pakistańskiego dyplomaty do Arabii Saudyjskiej, Bahrajnu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich ze względu na jego imię. Artykuł nie należał do najbardziej wiarygodnych, starając się wmówić czytelnikom, że gdyby osoba z takim nazwiskiem, dotychczas działająca poza krajami arabskimi, została wysłana na placówkę, to co najmniej wzbudziłaby rozbawienie. Nie przeszkodziło to amerykańskiemu Foreign Policy w powtórzeniu całej informacji (później sprostowanej) na jednym z blogów, oczywiście w bardzo żartobliwej formie, doszukując się w tym nawet osobliwej kary, która miała zostać wymierzona dyplomacie…

I właśnie ten wpis na blogu Foreign Policy przyczynił się do rozpętania całego zamieszania. Akbar Zeb doczekał się swojej strony na Wikipedii oraz grupy na Facebooku. Informację rozpowszechniano za pośrednictwem licznych blogów, przez co została przebojem forów internetowych, zarówno arabskojęzycznych jak i tych zachodnich. Akbar Zeb stał się nawet bohaterem mediów, chcących uchodzić za poważne (na przykład serwisu internetowego Gazety Wyborczej) pomimo komentarzy, że to nie może to być prawda.

Informację zdementował dopiero sam zainteresowany, mówiąc, że padł ofiarą żartu. Stwierdził, że takie tłumaczenie jego nazwiska jest mylącą nadinterpretacją, wynikającą także ze złej wymowy nazwiska (Zeb i zib, czyli kogut, są zapisywane identycznie). Całą sytuację uznał za chęć zdyskredytowania własnej osoby i zaprzeczył doniesieniom, jakoby kiedykolwiek starał się o pozycję ambasadora w jakimkolwiek z wymienianych przez media krajów. Dodał, że chociaż służby dyplomatyczne Pakistanu nie traktują sprawy do końca poważnie, podjęte zostaną próby dotarcia do jej źródła.

Miangul Akbar Zeb będzie pewnie jeszcze długo kojarzony z zamieszaniem wokół własnego nazwiska. Sprawa ta przyćmiła, przynajmniej w mediach, jego długoletnią karierę w dyplomacji. W czasie swojej pracy służył w RPA, a także w Stanach Zjednoczonych, będąc uznanym specjalistą od pakistańsko-amerykańskich stosunków ekonomicznych. Obecnie, od paru miesięcy, reprezentuje swój kraj w Kanadzie.

Chociaż informacja okazała się kaczką dziennikarską, pokazuje, że nazwisko może być powodem do żartów, tym gorszych, że w większości mediów nieprostowanych. Czytając tłumaczenie dyplomaty można mu współczuć, chociaż, ostatecznie, jego imię niekoniecznie stawia go w tak złym świetle… I zawsze może służyć przełamywaniu lodów. W końcu robiąc karierę z takim nazwiskiem, nie można być pozbawionym poczucia humoru i dystansu do samego siebie!

Źródła:
arabtimes.com
blog.foreignpolicy.com
localnewsuae.com
theglobeandmail.com

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.