Prezydenta Obamę czekają poważne wyzwania - jeszcze dziś spotka się z prezydentem Rosji, jutro stanie twarzą w twarz z resztą przywódców G-20, którzy obwiniają Amerykę o spowodowanie obecnego globalnego kryzysu.
Pierwszy akcent tej pierwszej zagranicznej podróży amerykańskiego prezydenta był jednak bardziej przyjemny. Po rozmowie na Downing Street z brytyjskim premierem mógł o nim powiedzieć "mój przyjaciel Gordon" i powołać się na "specjalne stosunki" amerykańsko-brytyjskie, wykraczające - jak powiedział - daleko poza sojusz.
Gordon Brown mówił o obowiązku wspomożenia tych, którzy na kryzysie ucierpieli najbardziej, to znaczy państw rozwijających się, drobnych przedsiębiorstw i milionów zwykłych ludzi pozbawionych pracy i owoców oszczędności. Brown orzekł, że aby ożywić światową gospodarkę potrzebny jest wspólny fundusz w wysokości co najmniej 100 bilionów dolarów.
Barack Obama mówił o powszechnej zgodzie, że rynki finansowe należy poddać znacznie ostrzejszej regulacji, przemilczał natomiast kwestię kontrowersyjnych bodźców finansowych, które działają jak "płachta na byka" na Niemcy i Francję, niechętne płacić za błędy Anglosasów.
W Londynie, oprócz spotkań uczestników szczytu, rozpoczęły się też protesty. Policja zmobilizowała 5 tysięcy funkcjonariuszy. Sam szczyt rozpocznie się wieczorem bankietem w Pałacu Buckingham. Ale protesty trwają już od południa. Jeden koordynuje organizacja Stop the War - kilkadziesiąt ugrupowań, aktywnych od czasu inwazji na Irak, kiedy zorganizowały największy w historii Londynu, 2-milionowy protest uliczny. Koalicja zaplanowała marsz na trasie między Placem Trafalgaru a ambasadą amerykańską. Drugi z protestów przygotowali działacze tak zwanego Obozu Klimatycznego, którzy rzeczywiście planują rozbicie ulicznego obozu przed siedzibą Europejskiej Giełdy Klimatycznej w City. Trzeci protest to pomysł antyglobalistów, którzy pod hasłem Bankowy Prima Aprilis zebrali się na kilku stacjach metra wokół City i przemaszerowali pod siedzibę Banku Anglii.
Policja aresztowała dotąd 4 osoby pod zarzutem zakłócenia porządku publicznego. Zatrzymała też samochód pancerny z załogą kilkunastu antyglobalistów w granatowych kombinezonach i hełmach, ale pobrała tylko ich odciski palców i pozwoliła im odjechać. Jutro uczestnicy różnych protestów chcą demonstrować przed hotelem i ośrodkiem konferencyjnym Excel w dawnej dzielnicy portowej Londynu , gdzie odbędą się właściwe obrady szczytu.