Pozycja materiału w rankingach:
Gdy jest już praktycznie pewne, że za próbą niedawnego zamachu w Nowym Jorku stali islamscy ekstremiści, coraz więcej ekspertów i komentatorów zaczyna krytykować politykę obecnej administracji wobec zagrożenia terrorystycznego.
Od 11 września przez ponad siedem lat prezydentury George’a W. Busha Ameryka ponosiła oczywiście straty w wojnie z terroryzmem, ale zawsze prowadziła ją na terytorium przeciwnika. Ani razu nie doszło w tym okresie do udanej próby ataku na ziemi amerykańskiej. Tymczasem w ciągu mniej niż półtora roku urzędowania Obamy islamscy ekstremiści przeprowadzili w Stanach Zjednoczonych jeden skuteczny atak (masakra w Fort Hood, TX w listopadzie 2009 r.), próbę zamachu na lot NAL 253 w ostatnie Boże Narodzenie, która nie powiodła się tylko dzięki bohaterskiej postawie pasażerów oraz nieudolności terrorysty, a wreszcie niedawną próbę zamachu w Nowym Jorku, której udało się zapobiec wyłącznie dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności.
Administracja Obamy od początku spoglądała na problem zagrożenia terrorystycznego dla Ameryki i jej sojuszników z zupełnie innego punktu widzenia niż jej poprzednicy. Dla administracji Busha, ale też dla Kongresu, który w 2001 r. upoważnił prezydenta do użycia siły zbrojnej przeciwko sprawcom zamachów z 11 września i ich sojusznikom, terroryzm był zagrożeniem o charakterze militarnym. Administracja rozpatrywała więc kampanię antyterrorystyczną w kategoriach wojny, a nie operacji policyjnej.Zobacz także:
Artykuły
(34)
Galerie
(0)
Średnia ocen
(4.34)
Wiek: 24 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Paweł Pastewny 25.05.2010 14:37
Jeśli terminologia może w rezultacie ratować życie ludziom, to wytrzymajmy język krytykantów.
Lepsza taka niby-korzyść dla Obamy niż biznesy Busha kosztujące miliony ludzkich ofiar.
Tomaszewski zawieszony ! Teraz:"Hulaj dusza piekła nie ma"!
(odsłon: +2202)